REKLAMA
Odsłoń newsy
Odsłoń newsy
Copyright Wirtualna Polska Media S.A. - ReklamaRegulaminPrywatność
Odświeżone godzinę temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
Natalia Bogucka04.07.19 (08:59)

"Miski Dwie". Rozmawiamy o biustach, biustonoszach i... hejcie

Zależność między biustem a bólem kręgosłupa? Może być. 7 biustonoszy w kobiecej szafie? Musi być! To minimum. Z Agatą, jedną z autorek bieliźniarskiego bloga "Miski Dwie", rozmawia Natalia Bogucka z o2.pl. Nie tylko o biustach, biustonoszach i brafittingu. Również o akceptacji własnego ciała, body shamingu i hejcie.
Archiwum prywatne

Natalia Bogucka [o2.pl]: Są blogi o książkach, zwierzętach, o modzie... a skąd pomysł na taki o biustach i biustonoszach?

Agata [miskidwie.pl]: Od dziecka miałam duże problemy z kręgosłupem. Któregoś dnia w końcu trafiłam do lekarza, który po wysłuchaniu moich uwag i tego, co mnie boli, stwierdził, że powinnam pójść do brafitterki i zaopatrzyć się w lepiej dobrany biustonosz. Wtedy nie rozumiałam co wspólnego może mieć zły rozmiar stanika z tym, że bolą mnie plecy i mam krzywe ramiona.

REKLAMA

Zdecydowałam się jednak pójść do brafitterki i tam dowiedziałam się, że mam rozmiar, o którym nawet nie wiedziałam, że istnieje. Nigdy nie sądziłam, że mogłabym mieć 75DD, bo wydawało mi się, że jestem kompletnie płaska i nosiłam nadmuchane, gąbkowe push-upy w rozmiarze 85A. Kupiłam dobrany biustonosz, zaczęłam w nim chodzić i okazało się, że faktycznie plecy mniej mnie bolą, a biust wydaje się większy.

Potem faktycznie urósł, ponieważ ta część, którą upychałam pod pachami poszła do przodu. Pomyślałam, że to coś fascynującego i nie rozumiałam dlaczego nikt mi wcześniej o tym nie powiedział. Zainspirowana również Magdą, czyli moją współautorką, zaczęłam edukować się na ten temat. Zdałam sobie sprawę, że w Polsce jest tylko jeden blog na ten temat i to prowadzony przez dziewczynę, która ma sporo większy biust ode mnie, więc dlaczego nie zacząć pisać dla osób bardziej w moim rozmiarze?

Czy zajmujecie się brafittingiem też zawodowo?

Żadna z nas nigdy nie pracowała jako brafitterka. Uczyłyśmy się na własnych doświadczeniach i też trochę cudzych, dlatego że w Internecie od 2010 r. pojawiło się dużo blogów na ten temat. Dzięki temu, że jest cała masa kobiet, które chcą się dzielić swoim doświadczeniem, można się całkiem sporo nauczyć. Myślę, że teraz nasza wiedza może spokojnie konkurować z wiedzą brafitterek, które są po szkoleniach i pracują w sklepach z bielizną.

Co jest najważniejsze przy wyborze odpowiedniego biustonosza?

Myślę że przede wszystkim wygoda. Jeśli pod koniec dnia zrywasz z siebie stanik, nie możesz na niego patrzeć i najchętniej chodziłabyś bez niego, to znaczy że on nie jest dobrze dobrany.

Jest kilka takich zasad brafittingu, których oczywiście trzeba się trzymać, jak np. to, że nie może być tak, że biust nie mieści się w miseczkach i chowa pod pachami, lub wylewa środkiem. Ale jeżeli masz na sobie stanik, który spełnia wszystkie te zasady i nadal jest niewygodny, to znaczy że musisz znaleźć coś innego. Wygoda jest zdecydowanie na pierwszym miejscu.

Do czego może doprowadzić źle dobrany biustonosz?

Takich problemów zdrowotnych jest kilka. Najczęściej występujące są deformacje piersi. Biust, który jest maltretowany za małym rozmiarem może po prostu zostać trwale zdeformowany. Kobiety, które sobie za bardzo podciągają ramiączka, mają często aż wgłębienia w kościach barkowych, które potem widać na prześwietleniach. Naprawdę źle dobrane biustonosze potrafią doprowadzić do zapaleń gruczołów mlecznych, dlatego, że są one po prostu uciskane.

Z jakim kosztem trzeba się liczyć, jeśli chce się kupić dobrej jakości stanik?

Wbrew temu co się powszechnie sądzi, wcale nie tak dużym. Biustonosze naprawdę dobrych jakościowo polskich marek, na wyprzedażach można spokojnie kupić w granicach 50 zł. Aczkolwiek wszystko zależy od zasobności portfela i tego, jakiego efektu oczekujemy. Jeżeli chcemy coś naprawdę wyszukanego, ażurowego, czy uszytego z jedwabiu, możemy wydać naprawdę dużo.

Co sądzisz o kupowaniu biustonoszy przez Internet, skoro nie da się ich wcześniej przymierzyć? Czy to dobry pomysł?

To zdecydowanie dobry pomysł, zwłaszcza jeżeli mieszkamy w miejscowości, w której nie ma salonu brafittingu i sklepów z bielizną. Internet otwiera nam świat na zdecydowanie więcej modeli i marek.

Jeżeli ktoś się boi kupować bieliznę przez Internet, to istnieje już taka specjalna „stanikowa Wikipedia”, która nazywa się Bratabase. Tam użytkowniczki wrzucają zdjęcia modeli z podanym rozmiarem i ze wszystkimi wymiarami. Można to spokojnie porównać ze stanikami, które już pasują. W dobie darmowych zwrotów, które oferuje bardzo dużo sklepów, to myślę, że jest to najwygodniejsza forma kupowania bielizny. Ja mam w tym momencie w szafie ok. 350 staników i może ze 4 kupiłam w sklepie stacjonarnym.

Wow, to bardzo dużo. A czy jest jakaś minimalna liczba biustonoszy, którą każda kobieta powinna mieć?

Myślę, że takim absolutnym minimum, które bym podała to jest 7, dlatego że tydzień ma 7 dni. Stanik, tak jak każde inne ubranie, nie wytrzyma długo, jeśli będziemy go na okrągło nosić. Każdy biustonosz powinien być noszony powiedzmy przez 24 godziny, a później zostać odłożony do szuflady, żeby mógł odetchnąć i żeby te wszystkie elastyczne włókna wróciły do swojej formy.

Jeżeli będziemy o niego dbać i nie nosić go cały czas, to on będzie nam naprawdę długo służył. Trzeba też pamiętać, aby nie prać staników w pralce. Pierzemy je wyłącznie ręcznie.

Na swoim blogu często publikujecie własne zdjęcia w bieliźnie. Czy na początku miałaś z tym problem?

Na początku miałam z tym duży problem. Zastanawiałam się, co się stanie jeśli na zdjęciu zidentyfikuje mnie mój szef, czy znajomi z uczelni. Jednak z czasem zdałam sobie sprawę, że nawet jeśli ktoś mnie rozpozna, będzie próbował mnie zawstydzać, albo robić mi z tego powodu problemy, to świadczy to wyłącznie o tej osobie, a nie o mnie. Ja nikogo nie krzywdzę i nikomu nic złego nie robię, wręcz przeciwnie, wiele kobiet dziękuje nam za to, co robimy.

A czy miałaś z tego powodu jakieś przykrości?

Tak, dosyć często. Kiedyś bardzo się tym przejmowałam. Najczęstszą uwagą było to, że się nie szanujemy. Wielokrotnie ktoś nazywał mnie lambadziarą, czy prostytutką. Zazwyczaj są to osoby anonimowe, z Internetu.

Osobiście zdarzyło mi się natomiast usłyszeć, że nikt mnie nie zechce, albo że moje dzieci będą miały piekło. Na szczęście nie przejmuję się tym, bo mam partnera, który w pełni akceptuje to co robię. Wie, że jest to swojego rodzaju misją, a staniki są trochę przykrywką dla powodu, dla którego naprawdę zajmujemy się bielizną.

Zdradzisz co to za powód i misja?

Najkrócej rzecz ujmując chciałabym, żeby kobiety patrzące na mnie i Magdę, mogły powiedzieć, że jest w tym Internecie ktoś, z kim mogą się zidentyfikować. Na przestrzeni czasu widać np. jak się starzejemy, pojawiają się zmarszczki, biust nam opada, któraś z nas tyje, któraś chudnie. Nie jesteśmy wytworem grafika czy photoshopa. Zdjęcia, które publikujemy są realnym odzwierciedleniem tego, co istnieje w rzeczywistości.

Na swoim blogu poruszacie też kwestię body-shamingu, jak myślisz, z czego wynika to zjawisko?

Powodów na pewno jest kilka. Z jakiegoś powodu dorastaliśmy w społeczeństwie, które uznało, że z grubych ludzi można się śmiać. Musiało minąć trochę czasu, zanim sama zdałam sobie sprawę, że nie ma ku temu żadnego powodu. Jeszcze kilka lat temu sama uważałam, że na przykład grubi ludzie nie powinni być modelami, pokazywać się w reklamach czy chodzić w leginsach, bo to w jakiś sposób razi moją estetykę.

Po jakimś czasie zrozumiałam, że to wcale nie chodzi o estetykę, tylko o to, że nie jestem w stanie pogodzić się z tym, że ktoś ma gdzieś zasady, z którymi wyrósł. Te zasady, przez które ja na przykład odmawiam sobie lodów po obiedzie, bo się boję, że przytyję. W momencie, gdy sama odrzuciłam te zasady, nagle przestałam mieć z tym jakikolwiek problem.

Masz jakieś rady jak sobie radzić z body-shamingiem?

Myślę, że najlepsze co można zrobić w sytuacji, kiedy człowiek czuje, że jest wyśmiewany za to, że wygląda inaczej niż taki domyślny kanon piękna, to po prostu znaleźć osoby, które wiedzą, że tak nie jest. Kluczowe jest mieć wokół siebie ludzi, którzy będą cię kochać taką jaką jesteś, nieważne czy masz 30 czy 130 cm w pasie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij