o2-logo
Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
  • Quizy
Wróć na
Anna Moczydłowska
Anna Moczydłowska
|
aktualizacja

Nauczyciele pracę przerzucają na nich. Rodzice mówią "dość"

108
Podziel się

Monika, 39-letnia mama dwójki chłopców w wieku szkolnym, zaczyna stresować się już w pracy, około południa. Najpierw tylko trochę, ale im bliżej godziny 15 tym bardziej. - Kiedy podjeżdżam po dzieci do szkoły i pierwsze co słyszę to "znowu tyyyyle nam zadali", już wiem, że przed nami trudny wieczór - opowiada i nie jest wyjątkiem. Rodzice mają dość, a rację przyznaje im Rzecznik Praw Dziecka, który ponownie wnioskuje do Ministerstwa Edukacji Narodowej, by nie obciążać dzieci pracami domowymi.

Pierwsza interwencja w MEN odbyła się już w marcu tego roku.
Pierwsza interwencja w MEN odbyła się już w marcu tego roku. (123RF.COM)
bDIrrPmJ

- Mój syn nie dostał na czas podręczników. Przyszły chyba trzy tygodnie po rozpoczęciu roku, więc dostał tydzień na samodzielne nadrobienie zaległości w domu. Było tego 30 stron z matematyki i 20 z języka polskiego. Oczywiście zostawił wszystko na ostatnią chwilę - to akurat moja wina - i siedział dwa dni po trzy godziny. Cały dzień w szkole, cały wieczór nad lekcjami - wylicza Marcin, tata Tymka i Szymona.

Sytuację ze spóźnionymi podręcznikami można nazwać wyjątkową. Niestety historie wielu innych rodziców potwierdzają, że na co dzień wcale nie jest lepiej, jeśli chodzi o czas spędzony przez dzieci (a często i rodziców) nad książkami.

"Dwie godziny co drugi dzień to zazwyczaj minimum, aby wyrobić się ze wszystkim i pójść spać z czystym sumieniem. Jeszcze gorzej jest, kiedy w grę wchodzą zajęcia dodatkowe. Jeśli za ich sprawą jesteśmy "ograbieni" z popołudnia, to wieczorem zaczyna się prawdziwa panika. Kilka razy było nam szkoda córki, której oczy już się zamykały. Razem z żoną siedzieliśmy do późna i z pomocą Wikipedii odrabialiśmy za nią zadania z przyrody czy historii. Za każdym razem obiecujemy sobie, że to ostatni raz" - deklaruje jeden z internautów pod artykułem o sytuacji polskiej edukacji. Podobnych wpisów w sieci są setki.

bDIrrPmL

Prawo do odpoczynku

Rację rodzicom przyznał Rzecznik Praw Dziecka. Dzieci bowiem, podobnie jak dorośli, mają prawo do odpoczynku. Zagraniczne szkoły już o tym wiedzą, w Polsce musimy się jeszcze wiele nauczyć. Przeciążenie nauką wcale nie zagwarantuje lepszych ocen czy wyższych ambicji życiowych. Wręcz przeciwnie - może zaszkodzić nie tylko samopoczuciu.

Kanadyjscy badacze udowodnili, że u dzieci, którym odrabianie prac domowych zajmuje więcej niż pół godziny dziennie, da się zauważyć symptomy nasilonego stresu, przez co są bardziej narażone na tycie. Natomiast naukowcy ze Stanford Graduate School of Education, dowiedli, że pociechy, którym zadaje się zbyt dużo, częściej skarżą się na problemy z zasypianiem, bóle brzucha i głowy.

bDIrrPmR

Co więcej, "zarzucanie" dzieci zadaniami do odrobienia w domu jest nie tylko szkodliwe dla ich zdrowia, ale także… narusza przepisy.

- Dopuszczanie do sytuacji nadmiernego obciążania dzieci pracami domowymi narusza przepis art. 31 Konwencji o prawach dziecka, zgodnie z którym Polska uznaje prawo dziecka do wypoczynku i czasu wolnego, do uczestniczenia w zabawach i zajęciach rekreacyjnych, stosownych do wieku dziecka, oraz do nieskrępowanego uczestniczenia w życiu kulturalnym i artystycznym - tłumaczył w jednym z oficjalnych pism Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak.

Zobacz także: Zobaczcie, co o pracach domowych sądzą polscy licealiści. Zaprosiliśmy ich do studia WP Telewizja!

Źródło domowych konfliktów

Pierwsza interwencja w MEN odbyła się już w marcu tego roku. Nie przyniosła jednak sukcesu, a rzecznik uznał, że ministerstwo nie ustosunkowało się do "nadmiernej ingerencji szkoły w sferę życia prywatnego uczniów i ich rodzin". Faktycznie, odpowiedź wiceministra edukacji narodowej była dość lakoniczna i mówiła tylko o tym, iż zadania domowe mają na celu wspomaganie pracy dydaktycznej nauczyciela.

bDIrrPmS

Marek Michalak podejmuje więc kolejną próbę, przekonując, że ilość zadawanych prac domowych niejednokrotnie powoduje, że dzieci i młodzież mają ograniczoną możliwość aktywnego uczestniczenia w życiu rodzinnym.

- W tym kultywowania tradycji wspólnego spędzania czasu z rodzicami i rodzeństwem, a także wywiązywania się z obowiązków domowych, które również odgrywają istotną funkcję wychowawczą - wylicza Michalak w kolejnym już piśmie do MEN.

W liście rzecznik powołuje się na opinię rodziców, którzy ponoć lawinowo zgłaszają się do jego biura. Twierdzą, że polscy uczniowie mają zbyt dużo zadawane do domu, co negatywnie wpływa nie tylko na ich wydajność, ale także stresuje dzieci i rodzi konflikty rodzinne. Zwłaszcza z ostatnim trudno się nie zgodzić.

Afera, nerwy, stres

"Moim zdaniem, nauczyciele swoją pracę przerzucają na nas - rodziców" - pisze anonimowy ojciec dwójki dzieci w wieku szkolnym w liście do Radia Gdańsk, który w zeszłym roku odbił się w mediach szerokim echem. "Zadanie domowe to u mnie w domu nieustanne źródło problemów i kłótni. Dzieci się nie wyrabiają, my ich sprawdzamy, zawsze okazuje się, że mają coś jeszcze do zrobienia, afera, nerwy, stres. Popołudnia lub wolne dni zamiast spędzać na rodzinnych atrakcjach, muszę przeznaczać na naukę z dziećmi. A ja przecież nie mam przygotowania pedagogicznego, nie pamiętam już mnóstwa rzeczy, mi również kłopoty sprawiają ułamki. Czuję się po prostu oszukany" - kontynuuje mężczyzna.

bDIrrPmT

- Przecież ja nie mogę być tą, która razem z dziećmi będzie narzekać na nauczycieli. Muszę ich zmotywować i przekonywać, że trzeba się uczyć, choć sama w głębi jestem sfrustrowana - załamuje ręce Monika, która już w pracy stresuje się popołudniowym "bagażem" dzieci.

Żaden z rodziców nie chce podawać nazwiska ani szkoły do której chodzą ich dzieci. Wolą nie narażać się nauczycielom. Pewnie nie chcą też, aby na artykuł trafiły ich latorośle. Tym samym zyskałyby sojuszników w narzekaniu na nadmiar prac domowych.

30 minut wystarczy?

W dniu przygotowania tego tekstu redakcję Wirtualnej Polski w Gdańsku odwiedzili uczniowie Liceum Ogólnokształcącego nr 2 w Sopocie. Spontanicznie pomiędzy jednym z uczniów, a nauczycielką doszło do dyskusji.

bDIrrPmU

- Za dużo zadają nam z matematyki, niemieckiego i polskiego - wylicza Kornel Karbowiak, uczeń. - Dziennie spędzam przynajmniej około 1,5 godziny odrabiając lekcje. Chciałbym, by wystarczyło 30 minut. Musimy mieć czas dla siebie. Każdy ma swoje pasje, a przez naukę nie mamy kiedy ich realizować. Wiele razy poruszałem tę kwestię z wychowawczynią i panią wicedyrektor. Efektów brak, temat zawsze jest ignorowany.

Małgorzata Bobrowska, nauczycielka języka polskiego: - Na pewno powinno się zmniejszyć ilość pracy domowej w szkole podstawowej. Im jednak dalej idziemy ścieżką edukacji, tym więcej pracy trzeba przyjąć na siebie, by pogłębiać i utrwalać wiedzę. Wszystko zależy od przedmiotu, ale prace domowe w szkole średniej są konieczne, bo pozwalają dobrze przygotować się do matury. Pół godziny to zdecydowanie za mało.

Zobacz także: Sykut o nauczycielach: Niektórzy z nich nie powinni pracować z młodzieżą
bDIrrPnm
KOMENTARZE
(108)
prawda
3 lata temu
Nie ma co ukrywać ale z materiałem się teraz pędzi w porównaniu do lat dziewięćdziesiątych.
h,m
3 lata temu
Starzy nauczyciele mają przewagę nad młodymi.Teraz po znajomości z dyrekcją''kradną''godziny nowicjuszom.Niestety reforma zbierze swoje żniwo.Nieważne czy ktoś był za nią czy nie.
Gimnazjalista
3 lata temu
To może zrobić szkołę nieobowiązkową, tylko że dla niewykształconych nie dawać zasiłków. Rodzice chyba nie wiedzą że jeśli dzieci nie będą miały prac domowych, to zadania będą musiały robić w szkole i dotrzeć w niej np. po 10 lekcji.
bDIrrPnn
Maro876
3 lata temu
Dla mnie to źle pojęte angażowanie się rodziców i chęć aby dziecko za wszelką cenę miało zawsze 5 lub 6. Ja wszystkie takie pracę odrabiałem sam...A rodzice tego dopilnowywali lub co najwyżej sprawdzali. Rodzice którzy siedzą wieczorami na Wikipedii i robią za dziecko pracę przede wszystkim mu szkodzą... raczej z tego nic nie wyniesie...poza "nauką" niezaradności
alan
3 lata temu
Gdyby nauczyciel nie tracił w czasie lekcji czasu na wychowywanie dzieci (a to podobno obowiązek rodziców), to mógłby mniej zadawać do domu, bo nie byłoby problemu z brakiem czasu. może niech każdy zajmie się tym co powinien na poważnie, rodzice wychowaniem, a nauczyciele nauczaniem, będzie się łatwiej żyło.
Najnowsze komentarze (108)
Mala
3 lata temu
Niestety ale mam to samo, a szkola mojej corki w telewizji mowi ze nie ma prac domowych. Sp 323
EW
3 lata temu
Fakt Zarobki za pracę faktycznie są niskie, ale prawdą jest, że 85% nauczycieli nie nadaje się do zawodu. Co z tym faktem zrobić, tego niestety, nikt nie wie. Kolejne pokolenia wychodzą z naszych szkół znerwicowane, a "kolesie i kumpele" nadal znęcają się nad dziećmi. Może zatrudnianie nie powinno odbywać się przez "wszechwładną" Dyrekcję? Rodzice "wystawiani" do Rad (fajnie brzmi...) boją się wychylać i siedzą cicho. I nawet wiem dlaczego...
leo
3 lata temu
nauczyciele wyżywają sie na uczniach bo 4000 to za mało i jeszcze 3-4 miesiace wolnego w roku
leo
3 lata temu
pipprz.. polska szkóła 90% to bzdury które nic nie dadzą w życiu a do tego mnóstwo zadań, zwykła strata czasu, polska ma najgorszy w europie system edukacyjny, charakteryzuje sie liniowościa i zabija kreatywnosc
gość
3 lata temu
Tak, tak, niech się nie uczą, nie odrabiają lekcji, wtedy moje będą miały większe szanse, tym bardziej że same odrabiają pracę domową.
😃
3 lata temu
Do wszystkich sfrustrowany rodziców, którzy uważają, że szkoła nie uczy, tylko Oni uczą swoje dzieci w domu: dzieci do szkoły chodzić nie muszą! Istnieje w naszym kraju nauczanie domowe. Skoro już i tak uczycie dzieci za nauczycieli, to niech dzieci siedzą w domu. Przez ten czas jak jesteście w pracy, niech odpoczywają, a jak wrócić z pracy, to róbcie to, co do tej pory. Zobaczymy efekty.
.....
3 lata temu
Masz rację, po co wogóle je mają jak się imwokół nich robić nie chce
xyz
3 lata temu
Najgorsze zawsze były i są te niunie świeżo po studiach, które chca za wszelką cenę udowodnić jakie to one są mądre i wszystko wiedzą najlepiej. Oczywiście chcą się też wykazać przed dyrekcją.
bDIrrPnf
Księgowy
3 lata temu
Nauczyciel = Zero odpowiedzialności , wszystkie możliwe dni wolne . Za źle wystawiana ocenę jest jakaś odpowiedzialność ? w które święta pracują nauczyciele ?
emerytka niem...
3 lata temu
Ministerstwo edukacji uważa, że dziecko to nie człowiek, nie ma prawa do odpoczynku po pracy i że nauka to nie praca. Człowiek dorosły po pracy ma wolne, a dziecko to co, nie człowiek. Czas najwyższy, żeby pani minister zrozumiała, że nauka to jest ciężka praca i nie zmuszać dzieci do drugiego etatu w domu. Potem dziwią się, że dzieci są nerwowe, agresywne, mają problemy z nauką, a z czego to wynika, moim zdaniem z nadmiaru obowiązków. Nie odbierać dzieciom dzieciństwa.
:)!
3 lata temu
Nauczyciele na rodziców zrzucają obowiązek odrabiania lekcji, a rodzice na nauczycieli obowiązek wychowywania, no i kwita. Wychowuje swoje dzieci, to nie będziemy musieli im tyle zadawać. Może lekcja wtedy będzie wyglądała jak wyglądać powinna.
ja
3 lata temu
Nauczyciel wprowadza nową wiedzę ale żeby ją utrwalić potrzebna jest praca własna (powtarzanie np w postaci pracy domowej),pół godziny to czas odpowiedni dla młodszych klas SP a potem tego czasu trzeba coraz więcej....
też rodzić
3 lata temu
a wakacje, po 6 tygodniach urlopu, zajęcia i opieka w szkole nad dziećmi, które nie wyjechały !!!! w y m a g a j m y, im za to płacą !!!!!
rodzic
3 lata temu
Nauczyciele mają 40 godzinny tydzień pracy i 6 tygodniowe wakacje - PAMIĘTAJCIE o tym rodzice! WYMAGAJCIE od nich dobrej pracy, to ONI mają pracować po południu z dziećmi w szkole ( 18 godzin lekcji a 40 godzin pracy w tygodniu).
...
Następna strona
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić