REKLAMA
Odsłoń newsy
Odsłoń newsy
Copyright Wirtualna Polska Media S.A. - ReklamaRegulaminPrywatność
Odświeżone 36 minut temu
Twoje konto
Pogoda
Radio
Quizy
0
graczy online
Graj teraz!
REKLAMA
oprac. Patryk Skrzat22.06.17 (20:02)

Obrzydliwa prawda o polskich jajkach. Masa z zarodków trafia na sklepowe półki

Miały trafić do wylęgarni, ale zarodek obumarł. Co zrobić z takimi jajami? Proste - przerobić na masę, klient zje to w majonezie lub makaronie.
Humusak / Pixabay.com

Na trop afery jajecznej wpadli dziennikarze programu "Uwaga" telewizji TVN. Zwrócił się do nich przedsiębiorca, który przez lata działał w "szarej strefie". Prawda o polskich jajkach okazała się obrzydliwa.

Informator zapewniał, że im mniejsza firma, tym większe przekręty. W programie pada nazwa firmy Oldar. Konkretnie wskazał jeden średniej wielkości zakład. Skupuje on jaja z ferm, przygotowuje i dostarcza do sklepów. Produkuje też z jaj płynną masę, którą dodaje się do ciast i makaronów. Reporterzy zatrudnili się w zakładzie, by na własne oczy przekonać, jak wygląda biznes.

REKLAMA

Indeks jajka

"Jesteśmy jak Harry Potter"

Pierwszy zgrzyt pojawił się już przy książeczkach sanepidowskich. Nie musiała być prawdziwa, byle była. Dalej było już tylko gorzej. "Szkolenie" z przebijania terminów ważności jajek. - Termin przydatności jaj jest 28 dni. Magiczna sztuczka i odświeżanie jajek. Delikatnie odrywasz i w to samo miejsce wbijasz tę datę. Cuda! My jesteśmy jak Harry Potter. Tylko on dotykał różdżką, a my palcem. I jest już zmiana. Świeże jajko - mówił pracownik firmy.

Na rynek trafiają też jaja, które w ogóle nie powinny się na nich pojawić - nazywają je "czarnymi" lub "po światełku". Z materiału "Uwagi" dowiadujemy się, że chodzi po prostu o jaja z firm reprodukcyjnych, które powinny trafić do utylizacji. Tak się dzieje, gdy zarodek obumiera.

Zamiast tego "produkuje" się dla nich fikcyjne papiery. Następnie jaja są sprzedawane i przerabiane na masę. Ta trafia do lodów, ciast, majonezów czy makaronów. - Zabiera to handlarz, który gdzieś się z tym udaje. Handlarz kseruje jakiekolwiek dokument identyfikacyjny. I to już w zupełności wszystkim wystarczy - mówi informator "Uwagi".

Reporterzy przekazali wspomniane jaja do zbadania Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. - Bakterie w czasie inkubacji mogą się namnażać do ilości zagrażającej zdrowiu człowieka. Jeśli kupiliście to jako cukiernia, to ktoś bardzo naruszył przepisy. Jeżeli to sprzedał, to jest czyste przestępstwo – skomentował w "Uwadze" prof. Piotr Szeleszczuk, szef Zakładu Chorób Ptaków SGGW.

Firma opublikowała oświadczenie, w którym twierdzi, że natychmiast po emisji programu rozpoczęła kontrole w zakładzie. Następnie wytoczyła ciężkie działa: „Właściciel Fermy Oldar odbiera materiał jako manipulację” – czytamy w oświadczeniu. „Z pierwszych ustaleń w zakładzie wynika, iż pracownicy zakładu byli poddawani przez dziennikarzy TVN próbom namawiania do nieprzestrzegania procedur zakładowych (…) dochodziło do licznych nieudanych prowokacji, których przedstawiony materiał filmowy nie prezentuje” – czytamy dalej. Oldar wskazuje, że w kwietniu i maju w zakładzie zatrudniło się co najmniej trzech pracowników TVN. Według fermy ich zadaniem było przedstawienie jej w złym świetle.

Oszukują także na wiejskich jajach

Polacy gustują w jajkach. W 2016 r. na jednego mieszkańca naszego kraju wypadało po 144 sztuki. Oszuści korzystają na miłości rodaków do tych w majonezie, na miękko czy w jajecznicy. Od kur z wolnego wybiegu, zielononóżek, ekologiczne, wiejskie... Takie i podobne zachęty widzimy wypisane niechlujnie na kartkach, odwiedzając pierwsze z brzegu targowisko. Niestety w wielu przypadkach to czyste oszustwo! Pazerni sprzedawcy prześcigają się w pomysłach, żeby na nas zarobić.

- To świetny biznes. Kupuje się jajko z fermy po 36 gr, a na rynku sprzedają jako takie z wolnego wybiegu nawet po złotówce za sztukę - opowiada informator WP finanse.

Handlarze doskonale wiedzą, że klient wszystko kupi, tylko trzeba zrobić małą mistyfikację. Wystarczy zetrzeć ze skorupek pierwotne nadruki – jeśli są, bo czasem fermy na lewo sprzedają jaja bez żadnych pieczątek, wysmarować jajka kurzymi odchodami i poukładać na brudne paletki – wyjaśnia młodzieniec.

0
0
0
0
0
0
PODZIEL SIĘ
TWEETNIJ
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Komentarze
REKLAMA
REKLAMA
Zamknij