Helena Łygas
|

Wyboista droga do ołtarza. Wesele jest w Polsce ważniejsze niż ślub

60 reakcji
0
0
60
Podziel się

Dwa lata. W Polsce tyle czeka się średnio w na dopięte na ostatni guzik wesele. Tyle, że im więcej guzików, tym większe szanse, że któryś odpadnie. Oczekiwanie na "wielki dzień" jednych ekscytuje, w innych zabija resztki romantyzmu i sprawia, że czują się jak źle obsadzeni aktorzy.

Panna młoda
Panna młoda (123RF)

Para planuje ślub. Ona – trochę przesądna. Co za tym idzie, w grę wchodzą wyłącznie miesiące z "r". Rzecz jasna te hipotetycznie ciepłe, bo i kto chciałby iść do ślubu w płaszczu i w grudniu. On – meloman. Na jego weselu nie może grać byle kto. A na nie byle kogo trzeba poczekać.

Dodajmy do tego elegancką salę, koniecznie z ogródkiem, zlokalizowaną nie więcej niż 50 kilometrów od miejsca zamieszkania. Piątek to niewygodne dla gości urlopy, z kolei niedziela wymusza grzeczną zabawę. Musi być sobota. Każda ze zmiennych, przesuwa ten wielki dzień o kilka dobrych tygodni.

Koniec końców na ślub szyty na miarę czeka się w Polsce około dwóch lat. Szczegółowe planowanie niekoniecznie oszczędza młodej parze nerwów. Ostatecznie jeśli organizuje się ślub w 4 miesiące albo czeka na łut szczęścia w postaci sali zwolnionej przez parę, która nie dotrwała do przysięgi, nie można oczekiwać cudów. Oczekuje się ich natomiast, jeśli po miesiącach degustacji przystawek i objazdówek po salach weselnych, w łeb bierze którykolwiek z elementów.

Szerokim echem odbiła się historia pary, której studio fotograficzne na dwa miesiące przed ślubem wypowiedziało umowę. Dwa miesiące to mnóstwo czasu. Można w tym czasie schudnąć pięć kilo, wykuć na pamięć rozmówki hiszpańskie albo napisać magisterkę. Niestety nie jest to dużo w branży usług ślubnych.

Narzeczeni, którzy zostali na lodzie, postanowili nie podejść do sprawy na spokojnie, są w końcu sprawy ważne i ważniejsze. Fotograf tłumaczył się operacją syna przypadającą dokładnie w tym samym terminie. Nie dopominali się nawet zbyt ostro o zwrot zaliczki. Jednak kilka tygodni po rozwiązaniu umowy, na fanpage'u studia pojawiła się informacja, że w terminie "operacji syna", fotograf wybiera się na Santorini.

Przyszły pan młody opisał całą sytuację na Facebooku. Internauci przegrupowali szeregi i uderzyli zmasowanymi siłami na fanpage. Niestety lwia część z nich pomyliła strony i zamiast rujnować opinię studia fotografii, rzuciła się na bogu ducha winny salon kosmetyczny funkcjonujący pod tą samą nazwą. Gniew niewidzialnej ręki sieci bywa ślepy. Dziwi natomiast zaangażowanie internautów w sprawę. Widać kto się nie postawił-a-zastawił z okazji ślubu, ten nie Polak.

Zabukowane przed wybudowaniem

Kaśka i Gustaw za planowanie ślubu wzięli się z dwuletnim wyprzedzeniem. Oboje są po trzydziestce i choć od początku studiów mieszkają w Warszawie, wesele zdecydowali się zrobić w rodzinnej Łomży. Nie chcieli forsować starszych członków rodziny, a do tego tak było po prostu taniej. Sale, które oglądali, nie przypadły im do gustu. Znajoma z liceum dała im cynk, że pod miastem powstaje nowy, elegancki dom weselny.

- Obejrzeliśmy wizualizację projektu i stwierdziliśmy, że będzie idealny. Ani pałacowo, ani przaśnie, w sam raz dla nas. Zaklepaliśmy termin i zabraliśmy się do odhaczania innych punktów z listy. Na miejsce pojechaliśmy dopiero kilka dni przed weselem. Sama sala była okej, ale zamiast ogródka i ławeczek - za przeproszeniem roz...rdol. Właściciele nie wyrobili się z terminami. Byłam przerażona, ale na tamtym etapie nie mieliśmy wyboru. Wzięłam xanax i poprosiłam męża, żeby uprzedził co bardziej czepialskie ciotki – wspomina Kaśka.

Wesele się udało, chociaż nie mogą odżałować, że zdjęcia mają tylko z sali weselnej, przy sztucznym oświetleniu. Fotograf do tanich nie należał.

O doświadczenia z weselami długodystansowych planistów i ich porównanie do narzeczonych spontanicznych, pytam fotografkę ślubną Julię Kaczorowską, połowę duetu White Balance.

- Najważniejsze, żeby postawić na taki typ planowania i imprezy, jaki pasuje do danej pary. Większość par szykujących wesela "krótkoterminowo" stawia na dobrą zabawę w gronie znajomych i nie ulega presji rodziny. Z tradycji weselnych biorą to, co im pasuje. Nie ma wielkiego planu, a co za tym idzie, mniej rzeczy może się nie udać. Z mojego doświadczenia wynika, że często pary, które nie muszą mieć wszystkiego dopiętego na ostatni guzik, są potem bardziej wyluzowane i lepiej się bawią podczas przyjęcia – opowiada Julia.

Zdaniem fotografki z reguły bardziej od panów młodych stresują się panny młode, przeważnie spiritus movens całego przedsięwzięcia.

- Nie raz i nie dwa widziałam dziewczyny, które nie potrafiły w pełni cieszyć się z tego dnia, bo któryś ze skrupulatnie zaplanowanych elementów nie wypalił. Przeważnie od dawna planowały ceremonię w detalach. Przez ten czas wyobrażenie o tym, jak ma wyglądać ten dzień, staje się na tyle silne, że każda rozbieżność wyprowadzała je z równowagi. Z drugiej strony są też kobiety, które rozplanowanie zabawy godzina po godzinie uspokaja - wyjaśnia Kaczorowska.

Ślubne motylki

Magda i Igor zaręczyli się po pół roku znajomości, podczas wypadu do Budapesztu. To był 2014 rok. Była wielka namiętność, motyle w brzuchu i rozmowy do rana. Termin ślubu wyznaczyli za półtora roku. Magda od dawna miała w głowie jasną wizję tego, jak powinno wyglądać jej wesele – ogród, lampiony, drewniany parkiet pod gołym niebem, koronkowa suknia boho, wymyślne menu i sztuczne ognie o północy. Zabrała się za przygotowania.

- Lecieliśmy na jakimś rodzaju szczeniackiego zauroczenia. W momencie zaręczyn nawet ze sobą nie mieszkaliśmy. Zaczęły wychodzić cechy, których nie widzieliśmy lub nie chcieliśmy widzieć. Doszliśmy do wniosku, że tak naprawdę dopiero zaczynamy się poznawać i głupotą byłoby brać ślub w takim momencie – opowiada Magda.

Nadal są parą, ale o ślubie na razie nie rozmawiają. Częściowo chodzi o pieniądze. Nie wszystko udało się odwołać na czas, w zaliczkach utopili kilkanaście tysięcy. Za te pieniądze mogliby pojechać we dwoje na miesięczne wakacje.

- Mam wrażenie, że największy zapał do wesela z pompą mają pary z krótkim stażem. Wtedy szumne deklaracje miłości przed ludźmi, ostentacyjna czułość i pokazywanie miłości "w świetle reflektorów", przychodzą naturalnie. Uczucie z czasem się zmienia. Po 6 latach związku nadal się kochamy, ale inaczej. Czasem śmiejemy się, że jesteśmy starym, dobrym małżeństwem. Nie wyobrażam sobie w tym momencie ćwiczenia miesiącami odpowiednio widowiskowego pierwszego tańca albo pozowania do sesji jak para z taniego romansidła – podsumowuje Magda.

Nastawienie ślubnego budzika "na za dwa lata" jest brzemienne w skutkach. Tyle że nie wiadomo, czy rozwiązanie będzie wzruszające i naturalne, czy raczej zakończy się cesarskim cięciem znajomości. Ile par, tyle metod. Problematyczne pozostaje wybranie tej najwłaściwszej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

60
0
0
KOMENTARZE
(60)
Pokażciemiszc...
9 miesięcy temu
Nie zapominajcie, że największą przyczyną rozwodów są śluby.
Zlodziejski k...
9 miesięcy temu
Po weselu zgłosi się US po kasę z prezentów.
prp
9 miesięcy temu
Nie ma co przesadzać liczy się to co będzie potem.
Anna
9 miesięcy temu
Dla mnie to głupota. Ślub to uroczysta przysięga dla dwojga osób. Nie rozumiem i nie zrozumiem, że ludzie w dzisiejszych czasach wolą wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych tylko po to, żeby się pokazać przed rodziną, z która nie maja kontaktu lub tylko na pogrzebach czy weselach. Fotografować się z tymi ludźmi itd - start nowego życia od razu z mega obłudą. Wszyscy się rozjadą i nagle zacznie się obgadywanie - a to, że słaby zespół, a że Pan Młody utył, a to że Pani Młoda to miała suknie nie taką, albo że czemu był czy nie było DJ, złe jedzenie itd. Jeszcze się taki nie naradził co by każdemu dogodził. Dlatego gdybym miała wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych na wesele, to chyba bym wolała jechać z moim mężem na 2 miesięczną wycieczkę dookoła świata, pewnie jeszcze by mi zostało. Najbardziej chorzy są ludzie co biorą kredyt na wesele - to już totalny brak intelektu ale w końcu - zastaw się a postaw się !
AS
9 miesięcy temu
Ślub huczny na pokaz..później równie huczny rozwód.
Najnowsze komentarze (60)
anek
8 miesięcy temu
I co z tego romantyzmu zostaje, chyba , że chce się pamiętać tylko kilka chwil
Mrau
8 miesięcy temu
Bezsensowne marnotrastwo, ja swojej odrazy powiedziałem ze jak chce ślubu to nie ze mną xd
Joł
8 miesięcy temu
Myslenie boli
mmmm
9 miesięcy temu
Alkohol powinien zdrożeć dzięsięciokrotnie to by były kobiety szczęśliwe i nie było by rozwodów i zgonów a nie pili by mężczyzni i żyli by po przeszło 110 lat.
gnago
9 miesięcy temu
DLATEGO KIEDYS PRAKTYKOWANO NARZECZEŃSTWO, DŁUGIE NARZECZEŃSTWO
Anka i Tomek
9 miesięcy temu
Myśmy z mężem zdecydowali się na ślub po 7 latach. Był ślub cywilny bo oboje nie wierzymy. Ale dla babć była w białej sukni ;) Nie było wesela ale uroczysty obiad. W sumie nawet tego nie chcieliśmy no ale wypadało. Byli tylko najbliżsi 25 osób. Wszystko kosztowało nas niecałe 3.6k. Moja suknia ślubna była kupiona na olx za 400zł. Bo po co wydawać na nową tylko po to by włożyć ja raz. Strata kasy. Dziś już jesteśmy razem 34 lata. Po ślubie 7 i uważam że jesteśmy bardzo udanym małżeństwem. Nie musieliśmy udawać przed wszykimi tego robiąc wielką bibę.
VASCO
9 miesięcy temu
Naprawdę trzeba mieć coś z główką jak widzę ludzi ile wydają na wesel... kupa kasy a nawet kredyty tylko po to żeby się najedli i napili ludzie których nawet niezbyt lubimy
znafca oszust...
9 miesięcy temu
Po pierwsze przed ślubem zrobic rozdzielnośc majątkową. Jak zona kocha to sie zgodzi, chyba że ma inne ukryte zamiary. Lata po ślubie weryfikują miłość i zaangażowanie w związek dwojga ludzi.
ha ha
9 miesięcy temu
I PO CO TYLE ,,ZACHODU ,, JAK 50 % SIĘ ROZWODZI , a nie można wynająć sali w knajpie i posiedzieli , zjedli a kasę zostawić na start , a tak kasa pójcie i tak coś będzie nie tak i goście swoje powiedzą to i owo ! w końcu to młodych dzień , spakować torby i na urlop w ciepłe słoneczne miejsca !!! zostaną niezapomniane wspomnienia a po weselu to tylko ból głowy
zbokzzaściany
9 miesięcy temu
Brednie. Załatwiłem wszystko w 3 miesiące na totalnym luzie. Kapela, sala, kamera, żarcie, ciuchy, zaproszenia.
Aga
9 miesięcy temu
To po co im takie wielkie przygotowania do ślubu? U nas był cywilny. 20 osób na krzyż, obiad, kawa i do domu, w którym jeszcze gadaliśmy, tańczyliśmy i czas zleciał przy muzyce z magnetofonu. :)
Po co to komu...
9 miesięcy temu
Nie ma ślubu, nie ma wydatków i stresu.
Z udanego zwi...
9 miesięcy temu
Jeżeli ludzie się pobierają, a nie dobierają, to potem się nie dogadują i rozwodzą. Polecam najpierw pojechać na wspólną wycieczkę w miejsce obce dla obojga, wtedy wyjdą nieznane nam cech własne i partnera/partnerki. Wtedy może się okazać, że zarówno my jak i druga strona nie jesteśmy tacy idealni. Jak ktoś jest zaślepiony hormonami... to smutne, zwierzątkami nie jesteśmy, nie zachowujmy się, jak one.
Patryk
9 miesięcy temu
Urzekająca historia wyzwalania kasy
...
Następna strona
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić