Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Ł.W.
|

Miał przed sobą całe życie. 18-letni piłkarz ręczny zginął tragicznie

33
Podziel się:

Środa, czwarta w nocy. Młody mężczyzna przebywa w miejscu niedozwolonym na torach kolejowych. Zostaje potrącony przez pociąg. To 18-letni zawodnik Viretu CMC Zawiercie, Kacper Wołek. Jego trener jest załamany.

Miał przed sobą całe życie. 18-letni piłkarz ręczny zginął tragicznie
(Facebook , KS Viret CMC Zawiercie)

Co się stało? Z pierwszych relacji wynika, że pomiędzy Górą Włodowską i Zawierciem pociąg towarowy potrącił 18-letniego mężczyznę, który na torach znajdował się w miejscu, gdzie nie było przejścia ani przejazdu. Na miejsce tragedii wezwano policję, straż pożarna, komisję badania wypadków kolejowych. Nikt nie chce mówić o szczegółach. Pod uwagę brane są wszystkie opcje. Przyczyny wypadku poznamy po zakończeniu śledztwa.

Wiadomość ta wstrząsnęła 50-tysięcznym miastem. 18-latek był dobrze rokującym zawodnikiem Viretu CMC Zawiercie. Miał przed sobą całe życie. Spełniał sportowe marzenia. Zginął w tragicznych okolicznościach. W sieci nie brakuje spekulacji. Rodzina i najbliżsi wierzą, że to był nieszczęśliwy wypadek.

Trener Kacpra Wołka: Ciężko mi powiedzieć o nim "był"

Przez pięć lat z Wołkiem współpracował trener Mariusz Szczygieł. Doskonale się znali, mieszkali w tej samej zawierciańskiej dzielnicy. Widywali się codziennie: w szkole, na treningu, w sklepie.

Ciężko mi powiedzieć o nim "był" - mówi nam szkoleniowiec. Informacja o śmierci 18-letniego podopiecznego wywołała u niego szok. Gdy się o tym dowiedział, wyłączył telefon.

 - Byłem na komisji egzaminacyjnej na maturze. Po jej zakończeniu poszedłem do pokoju nauczycielskiego, gdzie miałem telefon. Zadzwonił kolega z klubu. Po prostu ścięło mnie z nóg. Nie wiedziałem, co mam zrobić - opowiada Szczygieł.

Kacper Wołek nie żyje. Przyczyna zgonu

Przyczyną śmierci był wielonarządowy uraz spowodowany potrąceniem przez pociąg. Straż pożarna nie chce mówić o szczegółach akcji. To dramatyczne wydarzenie dla całego miasta. Nie było szans, by uratować 18-latka. Zginął na miejscu, pod kołami towarowego pociągu. Jego znajomi nie potrafią się pogodzić z tragiczną stratą.

 - To był bardzo wesoły, głośny chłopak, ale taki, którego dało się lubić. Dusza towarzystwa - wspomina Szczygieł. - Nie sądzę, by ktoś miał inne zdanie. Zapamiętam go uśmiechniętego. Będzie nam go bardzo brakowało - dodał szkoleniowiec, dzięki któremu Wołek zaczął trenować piłkę ręczną.

Kacper Wołek. Jeszcze rok miał brać z juniorami

Tragicznie zmarły Wołek dołączył do ekipy, kiedy był w gimnazjum. 18-latek grał na skrzydle. Jeszcze przez rok miał trenować z juniorami, a następnie spróbować swoich sił w seniorskich rozgrywkach. Viret w tym roku wywalczył awans do I ligi, czyli bezpośredniego zaplecza PGNiG Superligi Mężczyzn. - Ten nieszczęśliwy wypadek wszystko przerwał - mówi Szczygieł.

 - Kacper był bardzo pracowity, ambitny i nieustępliwy. To był chłopak, który miał charakter, dążył do celu, nigdy nie odpuszczał. Regularnie chodził na treningi. Przed nim było bardzo wiele, bo wyróżniał się pracowitością. Jeśli dostał jakieś zadania do wykonania, to je robił bardzo sumiennie. Miał duży talent. To był chłopak, który zawsze wykonywał wszystko do końca. Taki zadzior - stwierdził trener, który ze swoim podopiecznym po raz ostatni widział się w poniedziałek.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
o2pl
KOMENTARZE
(33)
Hak
2 lata temu
Po co się przejmujecie jakimś nic nie ważnym piłkarzem który tylko lata z kawałkiem gumy. Jak taki typowy Kowalski zginie to wszyscy mają go gdzieś
Uwaga
2 lata temu
Nie pociąg go potrącił. Tylko specjalnie wlazl pod pociag, fundując maszyniście traumę do końca życia. I nie mial mocnego charakteru tylko byl slabeuszem.
Realista
2 lata temu
Typowy "młody": palenie trawki i picie to zła mieszanina
Ciekawe
2 lata temu
najbardziej załamany jest tu trener, i jak z tekstu wynika jest też " zaangażowany medialnie"...
Rtfg
2 lata temu
W tym momencie od razu mi przyszła na myśl ta zgwałcona nastolatka Anaid, ten sam sposób
Bicz Boży
2 lata temu
Nikt nie ginie przypadkiem o 4 nad ranem potrącony przez pociąg i to w miejscu gdzie nie ma przejścia. Są dwie możliwości. Wracał skądś pijany i obrał drogę na skróty. Albo miał jakieś problemy i zdecydował się popełnić samobójstwo.
jam jest
2 lata temu
o 4 już jest jasno
Anjax
2 lata temu
Smutne szkoda chlopaka wspolczuje bliskim
Grażynka
2 lata temu
Wspołczuje bliskim Marcinka. Pewnie przez te dopalacze. A może po prostu trenował kondycje i scigał sie z pociagiem biegnąc przed nim. Niektorzy potrzebują dobrej motywacji. Nastepnym razem będzie lepiej. Mam nadzieję że wróci do zdrowia. Pozdrawiam
Trener
2 lata temu
Taki bohater to chyba nie był który się lajda po torach dobry Jezu a nasz panie
leon
2 lata temu
dziennie ginie x nieletnich,nikt o nich nie pisze!!! Co w nim było takiego że aż artykuł jest??? Nie piszcie takie coś,łatwiej będzie rodzinie
Racjonalista
2 lata temu
"Trener jest załamany"??? Czy to oznacza, że jego rodzice nie są załamani a tylko trener?
Sergiusz
2 lata temu
"Jeszcze rok miał brać z juniorami". Rozumiem brak korekty w serwisie, ale wyszło dwuznacznie. Jakby powodem wypadku, było "branie". :/
gnago
2 lata temu
Sportowiec czwarta rano poza domem, poza zawodami i SAM
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić