Do zgonu chłopca doszło w szpitalu w Orlando (Floryda). Według relacji ojca, 6-latek miał dotknąć chorego nietoperza, który natychmiast go podrapał - Powiedział, że to tylko zadrapanie, ale szybko wszystko wygooglowałem. Pisano, żeby przez pięć minut myć ręce mydłem pod ciepłą wodą - tłumaczył tata chłopca.
Niestety zarażone dziecko trafiło do szpitala dopiero tydzień po tym zdarzeniu. Skarżyło się już wtedy na zdrętwiałe palce, ból głowy. Miało także halucynacje.
Mimo zastosowania eksperymentalnej terapii zwanej "Protokołem Milwuakee", która polega na podawaniu znajdującemu się w śpiączce pacjentowi leków przeciwwirusowych, nie udało się uratować chłopca. Metoda ta poskutkowała tylko w 20 przypadkach na świecie.
Źródło: Polsat News
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.