Sprawdzamy pogodę dla Ciebie...
Wróć na
Rafał Celle
Rafał Celle
|
aktualizacja

Mężatki są szczęśliwsze i żyją dłużej? Możliwe, że tak było... kiedyś

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów.Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.
10
Podziel się:

Jeśli dla kogoś argumentem przemawiającym za małżeństwem był kiedykolwiek lepszy stan zdrowia, charakteryzujący osoby "zaobrączkowane”, to nie mamy dla niego dobrych wieści. Naukowcy właśnie wytrącili mu ten argument z ręki. Zdaniem ekspertów wyższa witalność przestała być wyróżnikiem osób będących po ślubie. A jeszcze do niedawna bardzo "korzystały” na tym szczególnie kobiety.

Mężatki są szczęśliwsze i żyją dłużej? Możliwe, że tak było... kiedyś
(123RF.COM)

Małżeństwo, założenie rodziny, stabilizacja - wszystkie te elementy przez lata traktowane były jako jeden z wyznaczników szczęścia. O tym, że spełnienie zależne jest w dużej mierze od tych komponentów, zapewniały również wyniki kolejnych badań. Wskazywały one, że osoby, które związały się węzłem małżeńskim, są nie tylko szczęśliwsze, ale także zdrowsze, co przekłada się także na długość ich życia. Czasy się jednak zmieniają, zmieniają się również wyniki podobnych badań. Najnowsze z nich pokazują, że ludzie żyjący w formalnych związkach nie wyróżniają się już pod względem dobrego stanu zdrowia.

Małżeństwo już nie wychodzi na zdrowie?

Nowe spojrzenie na różnice – a raczej ich brak – pomiędzy kondycją zdrowotną osób po ślubie oraz żyjących w wolnych związkach lub singli zostało właśnie zaprezentowane na łamach czasopisma naukowego "Social Science Quarterly". Ich autorem jest socjolog Dmitrij Tumin, który na co dzień pracuje na Uniwersytecie Stanowym Ohio. Jego wnioski oparte zostały na analizie formy osób, które pobrały się w latach 1955-1984. Naukowiec zwrócił uwagę, że udokumentowana wcześniej zależność pomiędzy stanem zdrowia a stanem cywilnym, wskazująca przez lata na lepszą sytuację małżonków niż singli, zaczęła z czasem słabnąć.

Badacz potwierdził, że dawniej wielokrotnie odnotowywano związek pomiędzy dobrym stanem zdrowia a życiem w związku małżeńskim. Podkreślił, że statystycznie o tych korzyściach mogły się przekonać głównie kobiety. I to przede wszystkim te, które miały za sobą przynajmniej dziesięcioletni staż. Dziś już można powiedzieć, że podobna korelacja przeszła do lamusa. Tumin stwierdził, że lepszy stan zdrowia przestał być atrybutem jakiejkolwiek grupy. Mówiąc krótko – nie korzystają ani single, ani małżonkowie.

– Wygląda na to, że we współczesnych grupach wiekowych jakiekolwiek małżeństwo przestało być już bezpośrednim czynnikiem, mającym wpływ na dużą poprawę stanu zdrowia – powiedział cytowany przez "New York Magazine” socjolog z amerykańskiej uczelni.

Staropanieństwo to już nie powód do wstydu

Choć naukowiec z pełnym przekonaniem stwierdził, że dokonała się tu wielka zmiana, przyznał, że nie potrafi – odwołując się do wyników istniejących badań – wyjaśnić, dlaczego tak się stało. Według niego można jedynie snuć domysły, dlaczego małżeństwo przestało działać niczym cudowny eliksir wzmacniający siły witalne. Tumin dodał, że kluczem do zrozumienia tego są prawdopodobnie zmieniające się obyczaje. Kobiety są dziś samowystarczalne pod względem finansowym; nie odczuwają już także presji społecznej jak przed laty, gdy staropanieństwo nie było powodem do chwały. Według badacza, kobiety są dziś silne i niezależne. Te, które wychodzą za mąż, robią to znacznie później niż ich matki i babcie. Wiele z nich uważa poza tym, że ustabilizowane i pełne życie można wieść również bez wstępowania w związek małżeński. Nie bez znaczenia jest także rozwój opieki zdrowotnej. Przyczynił się on do ograniczenia wpływu podobnych czynników na jakość zdrowia oraz długość życia.

Eksperci sugerują, że dawniej kobiety gwarantowały sobie zamążpójściem poczucie bezpieczeństwa i stabilizację. Dziś sytuacja się odwróciła. Coraz częściej zdarza się, że to właśnie małżeństwo i pojawiające się w nim kłopoty postrzegane są jako źródło stresu, który może rzutować na stan zdrowia.

– Natężenie konfliktów w rodzinach, gdzie wszyscy pracują, wzrosło szczególnie w dekadach zamykających XX wiek, a rzeczywisty czas spędzany wspólnie przez małżonków zmalał w tym okresie. W kontekście coraz większych oczekiwań, jakie pojawiają się zarówno w domu, jak i w pracy oraz coraz krótszego czasu spędzanego razem, współczesne małżeństwa mogą naprawdę postrzegać małżeństwo bardziej jako źródło konfliktu i stresu niż jako środek, który zabezpiecza ich zdrowie – powiedział Tumin.

Spadek liczby małżeństw to znak naszych czasów. Polska nie jest oczywiście pod tym względem żadnym wyjątkiem. GUS zwraca uwagę, że w naszym kraju dane te przez pewien czas przypominały sinusoidę. Na początku lat 90. zawierano u nas ok. 250 tysięcy małżeństw rocznie. W 2002 r. ich liczba zmalała do 192 tysięcy. Potem wzrosła do 258 tysięcy w roku 2008. Od tamtej pory cały czas obserwowana jest tendencja spadkowa. W 2013 r. zawarto ich już tylko 180 tysięcy. Od czasu transformacji stale obserwuje się w Polsce również wzrost średniego wieku zawieranych małżeństw. W 2013 r. wynosił 26 lat. Należy jednak podkreślić, że mimo tych zmian, polscy nowożeńcy i tak są jednymi z najmłodszych w Europie. Np. w Szwecji średni wiek wynosi 36 lat, a w Niemczech 33 lata.

Zobacz także: Zobacz też: Angelina Jolie przerwała milczenie ws. rozwodu
W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów.Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.
Źródło:
WP Kobieta
KOMENTARZE
(10)
zmb
5 lata temu
wiekszosc z nich to prostytutki, lepikiem "milosci" jest kasa lub dziecko ale ogolnie przyzwyczajenie w chorobach sexualnych.
sae
5 lata temu
Oczywiście,że tak, to żadne odkrycie Ameryki.
Ciekawe
5 lata temu
Co za bzdury. Wszystko zalezy jakiego ma sie meza... Sa tacy co uszczesliwiaja kobiete a i sa tacy co "wpedzaja do grobu"
gość
5 lata temu
tak jest i teraz.... razem bezpieczniej ....pod każdym względem
tyle
5 lata temu
"żyjących w wolnych związkach " związek wolny to nie związek...to prostytucja
to proste.
5 lata temu
Nie tylko,że było tak kiedyś, ale tak jest i teraz. Mężatki żyją dłużej, a samotni ludzie umierają szybciej, także geje też szybko umierają. A powód prosty i znany jak świat, nie mają dla kogo żyć.
Otaku
5 lata temu
Brakuje osób "dorosłych", a nie małżeństw...
smuteczek
5 lata temu
ludzie coraz więcej czasu spędzają w pracy, praca wędruje za nimi do ich domów, praca zastępuje im relacje rodzinne...nie dlatego, że tego chcemy, ale dlatego , że musimy, Ci którzy pociągają za sznurki próbują zamienić nas w roboty.
dfb
5 lata temu
prawda że gejostwo i liberalizm nam szykują III wojne światową a rudy z PO to ich capów arabskich specjalnie sprowadzają do europy z caryca makrela na wojne
depresja
5 lata temu
niestety prawda...
Oferty dla Ciebie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić