Wakacje

6
21.05.2017 15:52

To ulubione miejsca miliarderów. Tam jeżdżą na wakacje

Zastanawialiście się kiedyś, w jakim miejscu byście spędzali wakacje, gdybyście byli nieprzyzwoicie bogaci? Sprawdziliśmy, gdzie popularni miliarderzy udają się na wypoczynek.

Necker Island to wyspa będąca w całości własnością brytyjskiego miliardera. Położona jest w sercu Brytyjskich Wysp Dziewiczych. Jest bardzo popularna wśród miliarderów, ponieważ gwarantuje im prywatność. Gościł na niej także Barack Obama. Noc tam to koszt ok. 5 tys. dolarów (20 tys. zł).

Najbogatszy człowiek świata upodobał sobie kraj naszych słowiańskich kuzynów. Szczególnie przypadła mu do gustu wyspa Hvar w Dalmacji. Wypoczywa tam pływając jachtem oraz zwiedzając zabytkowe części chorwackich miast.

Właściciel klubu piłkarskiego Chelsea Londyn wybrał karaibską wyspę na miejsce stacjonowania swojego wartego 800 mln. dolarów jachtu. Dużo czasu spędza także w tamtejszych luksusowych hotelach i restauracjach.

Jeden z najlepszych reżyserów uwielbia zielone wzgórza Irlandii. Najbardziej te, które znajdują się w hrabstwie Clare na zachodnim brzegu wyspy. Filmowiec kocha tamtejszą tradycyjna muzykę, a także zajadać się znaną na całych wyspach rybą z frytkami.

Jedna z najbogatszych kobiet świata uwielbia tropikalne wyspy. Najczęściej jeździ właśnie do położonego niedaleko Australii wyspiarskiego kraju Fidżi. Najbardziej przekonują ją piękne plaże oraz setki atrakcji, na które Oprah może wydać swoje pieniądze.

Miliarder kupił dom w Kalifornii w 1971 roku. Wtedy jeszcze miejscowość Laguna Beach nie była kurortem znanym z festiwali i wielu różnych atrakcji, jak to ma miejsce dzisiaj. Mimo że wiele się zmieniło, Buffet dalej przyjeżdża do swojego domu letniskowego.

1
25.10.2016 15:16

10 najlepszych kierunków na wyjazd w 2017 r.

Przewodnik Lonely Planet tradycyjnie przygotował zestawienie najciekawszych kierunków turystycznych na kolejny sezon. Rok 2017 będzie należał ma do miejsc, w których łatwo uciec od technologii.

To miejsce, które należy zobaczyć - jak radzi w korporacyjnym tonie Lonely Planet - ASAP, czyli tak szybko, jak to możliwe. Podkreśla niekomercyjny charakter terenów i panujący tam wyjątkowy spokój. Idealne miejsce na wyciszenie.

To miejsce słynie z zasobów naturalnych i znajduje się w połowie drogi pomiędzy Auckland i Wellington. Zapewnia całemu regionowi niemałe dochody, ale przede wszystkim zachwyca kolorami, ukształtowaniem terenu i fotogenicznymi plenerami.

Lonely Planet podkreśla przede wszystkim mnogość rozrywek, jakie zapewniają Azory. To z jednej strony tereny wyglądające niczym dżungla, a z drugiej klimatyczne miasteczka o niezwykłej architekturze.

Region pełen kolorów, różnorodnych światów i stosunkowo niewielu turystów. Lonely Planet zauważa, że warto wybrać się tam jak najszybciej. Ta część Wielkiej Brytanii ma bowiem być wyspiarskim hitem turystycznym najbliższych lat.

Nie ma fotografii, na której ten region nie wyglądałby naprawdę malowniczo. To najmniej zaludniona część Chile, a przecież ma wszystko, co kusi turystów - od bujnych lasów deszczowych po fiordy.

Wąskie pierścienie koralowe, turkusowe laguny i idealne warunki do wypoczynku nad wodą. Nic dziwnego, że ten archipelag jest szczególnie ciepło postrzegany przez turystów planujących wakacje.

To ciekawy wyjątek w zestawieniu Lonely Planet. Te stan USA to dynamiczne miasta, ale i sporo zabytków. Ciekawe połączenie dobre na dłuższy pobyt w tej okolicy.

Część Malezji nie do końca jeszcze odkryta przez turystów. A przynajmniej nie tak, jak bardziej znane tereny. Świątynie, zapory wodne, słynne miasto górnicze, świetna kuchnia - można tu liczyć na ciekawe wakacje.

Mówi się, że to najbardziej dziki, nieposkromiony i naturalny fragment wybrzeża Irlandii. Bywał już scenerią wielu filmów i seriali. Lonely Planet namawia, by wyprawę w to miejsce połączyć z dłuższym objazdem okolicy.

Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić