Akcja saperów w "dolinie śmierci". Znaleźli ponad 50 tys. wojennych "pamiątek"

Grzybiarze nie wejdą do lasu w Leśnictwie Roztoka. Trwa oczyszczanie terenu z wojennych "pamiątek". Do tej pory usunięto już ponad 50 tysięcy niebezpiecznych przedmiotów. – To nie jest scenariusz do filmu wojennego – podkreślają leśnicy z Nadleśnictwa Szklarska Poręba, cyt. przez "Gazetę Wrocławską".

swZnaleźli ponad 50 tys. wojennych "pamiątek"
Źródło zdjęć: © Facebook, Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych we Wrocławiu
Aneta Polak

Zakaz wstępu do części lasu w Leśnictwie Roztoka, w sąsiedztwie wodospadu Szklarki, obowiązuje już od dwóch lat. Trwają tam prace saperskie. Obecnie oczyszczane są kolejne 23 ha lasu.

Pozostałości po II wojnie światowej mogą znajdować się pod korzeniami, między skałami i głazami. Ich usunięcie wymaga specjalistycznego sprzętu, doświadczenia i przede wszystkim ostrożności – poinformowała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych we Wrocławiu, która finansuje akcję.

Część terenu objęta jest zakazem wstępu do końca 2026 r.

Jak na planie filmu wojennego

Do tej pory usunięto ponad 50 tysięcy niebezpiecznych niewybuchów, granatów i zapalników.

To nie jest scenariusz filmu wojennego. To rzeczywistość w Nadleśnictwie Szklarska Poręba, gdzie do dziś znajdujemy pozostałości po działaniach z okresu II wojny światowej – opisują leśnicy, cyt. przez "Gazetę Wrocławską".

Leśnicy zwracają uwagę na koszty – oczyszczenie jednego hektara może kosztować nawet 70 tys. zł. Do tej pory na prace saperskie wydano 2 mln. zł.

Działania prowadzi Patrol Saperski z Bolesławca, a część zadań realizuje firma zewnętrzna SPEC-MAJ.

"Dolina śmierci"

Miejsce, w którym regularnie znajdowane są niewybuchy, przez okolicznych mieszkańców nazywane jest "doliną śmierci" – podkreśla "Gazeta Wrocławska".

Znajdowane na tym terenie "pamiątki" związane są z dawną fabryką amunicji Karelma w Piechowicach, która działała od 1910 r. Ponad dwie dekady później zakład został przemianowany na "Dynamit Nobel AG" Untersuchstation Werk Petersdorf. Podczas II wojny światowej produkowano w nim m.in. dynamit i bomby lotnicze.

Historycy opisują, że amunicję wywożono ciężarówkami do lasu, gdzie ją detonowano, a część ładunków siła wybuchu rozrzucała po okolicy. Po wojnie teren rozminowywano, ale – jak się okazało – nie były to wystarczające działania. W 2023 r., po ulewnych deszczach, pokazały się kolejne niewybuchy.

Po zakończeniu II WŚ, przejęli te fabryki Rosjanie. Próbowali amunicję przejąć, ale okazała się nie do przejęcia, więc zrobili sobie tutaj miejsce niszczenia amunicji. Było ono nieudolne (...). W wyniku detonacji część była niszczona, ale część została rozsypana na bardzo dużej powierzchni. Sami jesteśmy zdziwieni, że wysadzany tutaj pocisk kalibru 150 mm potrafił 500 metrów w górę polecieć i tam leży ich też sporo – wyjaśniono w materiale Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

W 2024 r. zabezpieczono 42 ha, skupiając się na odcinkach przy drogach i szlakach turystycznych. Do sprawdzenia i oczyszczenia pozostaje jednak jeszcze ok. 200 ha.

Wybrane dla Ciebie