Awanturują się w Rossmannie. Kasjerka ujawnia. "Ale dlaczego?"

Podarty, wyprany albo posklejany taśmą banknot nie zawsze zostanie przyjęty w sklepie. Tak bywa choćby w Rossmannie, o czym w rozmowie z "Faktem" opowiedziała pani Katarzyna, zatrudniona w sieci od 12 lat jako kasjerka. Odmowy wywołują sporo emocji u klientów.

Rossmann.Rossmann.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Mateusz Szymanski
Mateusz Domański
Proszę o inny, bo takiego nie przyjmę, a klient od razu pyta: "ale dlaczego? Przecież to też pieniądze! – mówi "Faktowi" Katarzyna, kasjerka z krakowskiego Rossmanna.

Jak przyznaje, największe emocje pojawiają się, gdy klient upiera się przy zapłacie mocno zniszczonym banknotem. Ludzie awanturują się z pracownikami sklepu.

Najgorzej, gdy ktoś się uprze i wykłóca. Ja swoje, klient swoje, a kolejka czeka. Nie robię tego na złość. Po prostu takich zniszczonych banknotów nie przyjmujemy i tyle - dodaje Katarzyna.

Rossmann potwierdził "Faktowi", że pracownicy mogą odmówić przyjęcia szczególnie uszkodzonych banknotów, na przykład porwanych. Podobnie jest w Biedronce, gdzie stan pieniędzy ocenia osoba obsługująca kasę. W Żabce decyzję pozostawiono franczyzobiorcom, a Aldi deklaruje indywidualną ocenę każdego przypadku - informuje tabloid.

Uszkodzony banknot? Udaj się do banku

To nie oznacza jednak, że uszkodzony banknot nadaje się wyłącznie do wyrzucenia. Jak przypomina NBP, klient może go wymienić w banku, jeśli nie ma wątpliwości co do jego autentyczności i da się rozpoznać nominał.

Najważniejsze jest to, jak duża część banknotu się zachowała. Pełną wartość można otrzymać, gdy w jednym fragmencie pozostało ponad 75 proc. jego powierzchni. Także wtedy, gdy banknot został rozerwany na nie więcej niż dziewięć części, ale zachowały się wszystkie elementy.

Gdy zachowana powierzchnia wynosi od 45 do 75 proc., bank wymieni banknot za połowę jego nominalnej wartości. Jeśli zostało mniej niż 45 proc., co do zasady nie podlega on wymianie.

Wybrane dla Ciebie