W grudniu 2025 r. matka mężczyzny otrzymała wiadomość od synowej, Ksenii, która mieszka w Rosji z Nathanem i ich nowo narodzonym dzieckiem. Kobieta przekazała, że jej mąż walczył po stronie Rosji przeciwko Ukrainie i zaginął.
Dla matki był to ogromny szok. Nathan wcześniej zapewniał ją, że pracuje jako instalator elektryczny. Nie miała pojęcia, że w kwietniu 2025 r. wstąpił do rosyjskiej armii. – Nagle dowiadujesz się, że zniknął. Całkowicie zniknął z powierzchni ziemi – opowiadała Valerie.
Miał wybrać między rodziną a służbą wojskową
Nathan przeprowadził się do Rosji w Boże Narodzenie 2024 r., aby rozpocząć życie z Ksenią, którą poznał przez internet. Para wzięła ślub i wychowywała wspólnie nowo narodzone dziecko oraz troje dzieci kobiety z poprzedniego związku.
Według relacji Valerie rosyjskie władze miały zagrozić jej synowi odmową prawa pobytu i deportacją, jeśli nie zgodzi się na roczną służbę wojskową. Matka przyznaje, że nie popiera jego decyzji o walce po stronie Rosji, ale rozumie, jak trudny wybór miał przed sobą. – Był tak zdesperowany, by zostać z rodziną, że zrobiłby wszystko – przyznała.
Jak podaje BBC, Nathan nie jest jedynym obywatelem Wielkiej Brytanii, który walczył po stronie Rosji. Wśród Brytyjczyków zaangażowanych w konflikt wymieniani są również Ben Stimson i Aiden Minnis. Valerie podkreśla jednak, że jej syn nie wyjechał do Rosji z zamiarem udziału w wojnie.
Rodzina nie wie, gdzie przebywa zaginiony
Z czasem bliscy odkryli, że Nathan nagrał pożegnalny film, który przekazał żonie na wypadek własnej śmierci. Valerie obejrzała go tylko raz. Mimo upływu miesięcy nadal wierzy, że syn żyje i może przebywać w niewoli.
Kobieta kontaktowała się z brytyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz organizacjami pomocowymi, próbując uzyskać informacje o losie syna. Rosyjskie władze nie przekazały jej jednak szczegółów dotyczących jego ostatniego znanego miejsca pobytu. Brytyjskie MSZ potwierdziło, że wie o sprawie i pozostaje w kontakcie z rodziną, zaznaczając jednocześnie, że możliwości udzielenia pomocy konsularnej w takich okolicznościach są poważnie ograniczone.
Matka nie traci nadziei. "Każdego dnia myślę"
Poszukiwania miały również konsekwencje zawodowe dla Valerie, która pracowała jako urzędniczka zajmująca się sprawami azylowymi. Kobieta twierdzi, że została zwolniona po skontaktowaniu się z dziennikarzem w sprawie zaginięcia syna. Resort odmówił BBC komentowania indywidualnych spraw pracowniczych.
– Każdego dnia myślę, że zadzwoni telefon i ktoś powie: "Znaleźliśmy go" – przyznała Valerie. Wciąż śledzi doniesienia o wymianach jeńców między Rosją a Ukrainą, licząc, że wśród odnalezionych osób będzie jej syn.