Śmierć 5-latki. Ojciec doprowadzony do prokuratury. Tak się zachowywał

5-letnia Amelka wybrała się z ojcem na spacer, ale już z niego nie wróciła. Zginęła przygnieciona przez fragment betonowego ogrodzenia. Rodzic został doprowadzony do prokuratury. "Fakt" ustalił, jak zachowywał się przed przesłuchaniem.

policjant, kamizelka, policja, polska, technik, kryminalistyki, dochodzenie, zabezpieczanie, zbieranie, policyjne policjanci, akcja, zabójstwo, mord, opaska, detektyw, pokaz, miejsce zabójstwa, manekin, lalka, zgon, trup, sprawa, nóż, krew, miejsce zbrodni, grupa dochodzeniowa, technik kryminalistyki, funkcjonariusz, policjantka, dochodzeniowiec, prokurator, numerki, plamy krwiŚmierć 5-latki. Ojciec doprowadzony do prokuratury. Tak się zachowywał (zdj. ilustracyjne).
Źródło zdjęć: © Adobe Stock
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Przypomnijmy, koszmar rozegrał się w niedzielę, 27 września, przy ul. Wspólnej w Lipnie (woj. kujawsko-pomorskie). 5-latka wybrała się na spacer z 44-letnim ojcem oraz innymi członkami rodziny.

W pewnym momencie mężczyzna wszedł na betonowe ogrodzenie. Chciał zerwać rosnące na drzewie orzechy. Wówczas doszło do tragicznego wypadku. Jak ustalili śledczy, masywna konstrukcja straciła stabilność i runęła wprost na dziecko.

Choć dziewczynka natychmiast trafiła do szpitala, nie udało się jej uratować. Do lecznicy za córką udał się też ojciec. Jednak wkrótce potem się oddalił.

Śmierć 5-latki. Ojciec doprowadzony do prokuratury. Tak się zachowywał

Policjanci pojechali za mężczyzną, który został zatrzymany w miejscu zamieszkania. Został zbadany alkomatem. W wydychanym powietrzu miał 3 promile alkoholu – mówiła o2.pl mł. asp. Agnieszka Romańska, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Lipnie.

Nasze informacje wskazują, że śledczy badają, w jakim stanie mężczyzna przyjechał do szpitala. Póki co nie chcą wyrokować, czy znajdował się on pod wpływem alkoholu już w chwili tragedii. Biegli będą to analizować.

Jak ustalił "Fakt", we wtorek, 29 września, o godz. 15 ojca zmarłej dziewczynki doprowadzono do Prokuratury Rejonowej w Lipnie.

"Zapytany przez naszego reportera, czy cokolwiek pamięta z feralnej niedzieli, milczał. Na jego twarzy nie malowały się żadne emocje. Wyglądał, jakby nie był świadomy tragedii, która się wydarzyła" – informuje Fakt.pl.

Tabloid dowiedział się, że 5-latka mieszkała z ojcem, babcią i wujkiem. Matka dziewczynki nie mieszkała z rodziną.

Matka ma ograniczone prawa rodzicielskie

Jak udało nam się ustalić, rodzina już wcześniej znajdowała się pod nadzorem służb. Matka Amelki, która również uczestniczyła w spacerze zakończonym tragedią, ma ograniczone prawa rodzicielskie. Wiadomo również, że kobieta nie została jeszcze przesłuchana.

Wybrane dla Ciebie