Najważniejsze informacje
- Donald Trump ma wesprzeć republikańskich kandydatów podczas kampanijnych wizyt w kilku stanach.
- Część polityków GOP nie chce jego udziału w wydarzeniach w okręgach, gdzie prezydent ma słabe notowania.
- Republikanie muszą pogodzić mobilizację własnego elektoratu z próbą zdobycia głosów niezależnych.
Donald Trump rozpoczyna intensywną kampanię przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Prezydent USA ma w najbliższych tygodniach niemal codziennie pojawiać się na spotkaniach z wyborcami. Problem w tym, że w Partii Republikańskiej coraz częściej pojawiają się pytania, czy jego udział w kampanii rzeczywiście pomoże kandydatom.
Jak informuje Politico, Trump zaczyna od stanów, w których republikanie mają bardzo mocną pozycję. W czwartek odwiedza Oklahomę, dzień później ma pojawić się w Alabamie, a następnie ruszyć do Ohio. Później w planie są kolejne przystanki, m.in. w Nebrasce. W tym samym czasie wiceprezydent J.D. Vance prowadzi własną kampanię na rzecz republikańskich kandydatów.
Wiec wyborczy przez lata był jednym z najważniejszych narzędzi politycznych Trumpa. Prezydent zbudował wokół niego znaczną część swojej politycznej marki. W 2026 r. takich wydarzeń było jednak znacznie mniej, niż zapowiadano. We wrześniu Trump wystąpił na jednym dużym wiecu, w Karolinie Północnej.
Dali jej dwie śmiertelne dawki. Skazana przeżyła. Rodzina zabrała głos
Teraz sytuacja ma się zmienić. Wraz z rozpoczęciem października Trump chce znacznie zwiększyć aktywność w terenie. Według informacji przekazywanych Republikanom przez szefową personelu Białego Domu Susie Wiles prezydent ma mieć bardzo napięty grafik i prowadzić kampanię niemal każdego dnia aż do wyborów zaplanowanych na 3 listopada.
Trump sam przekonuje, że problem republikanów polega przede wszystkim na tym, że ich przekaz nie dociera do wyborców.
Nie przekazujemy tego wystarczająco dobrze - mówił dziennikarzom. Jak tłumaczył, właśnie dlatego zamierza podróżować po kraju i pomagać kandydatom swojej partii.
Dlaczego zaczyna od bezpiecznych stanów?
Pierwsze przystanki Trumpa zwracają uwagę. Oklahoma i Alabama należą do najbardziej republikańskich części Stanów Zjednoczonych. W takich miejscach kandydaci republikańscy nie walczą obecnie o każdy głos w taki sposób, jak w stanach uznawanych za bardziej konkurencyjne.
W Oklahomie Trump ma wesprzeć Mike'a Mazzeiego, kandydata Republikanów na gubernatora. W Teksasie odwiedzi zakład produkujący ciężarówki, gdzie ma wesprzeć kampanię prokuratora generalnego Kenna Paxtona ubiegającego się o mandat senatora. Paxton mierzy się z Demokratą Jamesem Talarico.
W sobotę 3 października Trump ma natomiast pojawić się w Ohio. To już znacznie bardziej interesujący dla Republikanów teren. W tym stanie republikański senator Jon Husted mierzy się z byłym senatorem Demokratów Sherrodem Brownem. Wcześniej Ohio uchodziło za znacznie bezpieczniejszy obszar dla GOP.
Właśnie tutaj pojawia się jeden z największych problemów. Według informacji z obozu republikanów część kandydatów w konkurencyjnych wyścigach zastanawia się, czy w ogóle prosić Trumpa o przyjazd.
Wśród polityków, którzy nie zdecydowali się na wspólną kampanię z prezydentem, znaleźli się m.in. senator Susan Collins z Maine oraz John Sununu z New Hampshire.
To pokazuje zmianę podejścia części republikanów. Trump pozostaje centralną postacią Partii Republikańskiej, ale jego popularność nie jest obecnie taka jak w okresach, gdy jego wiece przyciągały ogromne tłumy i automatycznie wzmacniały kandydatów startujących razem z nim.
Wewnątrz Partii Republikańskiej pojawiają się przy tym głosy ostrzegające przed trudnym finiszem kampanii.
Matthew Bartlett, republikański strateg, który pracował w pierwszej administracji Trumpa, ocenia, że republikanom brakuje osiągnięć, które mogliby mocno wykorzystać w kampanii.
Nie mają wyników, na które mogliby wskazać, ani programu, który mogliby obiecywać - powiedział Bartlett.
Jego zdaniem wśród części republikanów pojawia się przekonanie, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć przed dniem wyborów. Jednocześnie Biały Dom zdecydowanie odrzuca sugestie o kryzysie w Partii Republikańskiej.
Rzecznik Davis Ingle przekazał, że "prezydent Trump jest niezaprzeczalnym liderem, najlepszym komunikatorem i niezrównanym motywatorem Partii Republikańskiej". Jak podkreślił, Trump ma być zaangażowany w utrzymanie republikańskiej większości w Kongresie.
Problemem dla republikanów nie są wyłącznie same wiece. W ostatnich miesiącach część polityków tej partii zaczęła dystansować się od Trumpa w konkretnych kwestiach, m.in. dotyczących polityki imigracyjnej czy wojny z Iranem.
Wysokie ceny pozostają jednym z najważniejszych tematów kampanii. Republikanie muszą również odpowiadać na krytykę dotyczącą kosztów paliwa oraz skutków polityki gospodarczej administracji.