Tuż po 14:00. Skandaliczne sceny pod Warszawą. "Postradał zmysły"
Pan Damian akurat jechał na niedzielny obiad. Ruch był niewielki, więc wszystko wskazywało na to, że krótka podróż przebiegnie bez żadnych zakłóceń.
Nic bardziej mylnego. Pewien pieszy postanowił "urozmaicić" ten przejazd. Na nagraniu z kamerki samochodowej widzimy, jak nagle wkracza na jezdnię. I nie chodziło tutaj o przejście na drugą stronę w niedozwolonym miejscu.
Dostrzegając go z daleka, miałem wrażenie, że coś głupiego chodzi mu po głowie. Zachowałem więc szczególną ostrożność. Gdy zobaczyłem, że wchodzi na drogę, momentalnie wyhamowałem - zrelacjonował nasz czytelnik.
"Brakuje mi słów"
Jednocześnie zauważył, że na szczęście nikt nie jechał bezpośrednio za nim i tym samym nie doszło do groźniejszego zdarzenia.
Widząc, co wyprawia ten człowiek, popukałem się w głowę. Ludziom to chyba naprawdę życie jest niemiłe, szukają wrażeń, gdzie tylko się da. Przypuszczam, że być może coś zakłócało zdroworozsądkowe myślenie tego mężczyzny. Bo wyglądało to generalnie tak, jakby postradał zmysły. Brakuje mi słów na takie wybryki - podsumował kierowca.
Zdarzenie ukazane w nagraniu miało miejsce w podwarszawskim Radzyminie w niedzielę (4 października) krótko po godz. 14:00 (na filmiku widać błędną godzinę).
W dziennikarstwie obecny od 2014 roku, do o2.pl dołączył sześć lat później. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Nieustannie stara się poszerzać horyzonty - nie jest straszny mu żaden temat. Gdy nie pisze, próbuje się oderwać i odpocząć, uprawiając aktywność fizyczną. A żeby mieć co spalać, lubi podjeść. Miłośnik kebabów i włoskich przysmaków, na czele z pizzą.