Wiedzieli, że może się nie udać". Prawnik o egzekucji Christy Pike

Egzekucja Christy Pike w Tennessee zakończyła się fiaskiem. Amerykański prawnik Marc Bookman w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" stwierdził, że nie było w tym nic zaskakującego. Jego zdaniem władze wiedziały o problemach zdrowotnych skazanej, a mimo to zdecydowały się na wykonanie wyroku.

Christa PikeChrista Pike
Źródło zdjęć: © Materiały policyjne
Karol Osiński

Christa Pike 30 września została poddana egzekucji w stanie Tennessee. Po kilku nieudanych próbach wkłucia się w jej żyły podano jej dwie dawki pentobarbitalu. 50-latka przeżyła. Jak informowali jej prawnicy, 6 października odzyskała przytomność i mówiła. Jej stan zdrowia pozostawał jednak niejasny.

Christa Pike przeżyła egzekucję. "Może właśnie dlatego zrobią to ponownie."


DLA CIEBIE
Są firmy, w których juniorzy nigdy nie awansują - Aleksandra Niewiadomska II Pierwsza Praca # 8 

Egzekucja mocno zrujnowała jej zdrowie. Wcześniej otrzymywaliśmy skąpe informacje, teraz też nie wiadomo, jak bardzo odbije się to na jej zdrowiu. Pewne jest tylko to, że w tym roku nie zostanie poddana karze – gubernator stanu Tennessee odroczył wszystkie egzekucje – powiedział Marc Bookman w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Prawnik zwrócił uwagę, że mimo nieudanej egzekucji pojawiły się głosy domagające się kolejnej próby. Senatorka Marsha Blackburn z Tennessee miała stwierdzić: "No to wróćmy do krzesła elektrycznego".

Chciałbym wierzyć, że Christa Pike nie będzie narażona na kolejną próbę egzekucji, ale szczerze mówiąc, nie wiem tego. Tennessee to stan bardzo regresywny, jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości. Gdyby znowu poddali ją egzekucji, byłaby to bezduszność, ale może właśnie dlatego to zrobią – kontynuował Bookman.

"Wiedzieli, że możliwość nieudanej egzekucji istnieje"

Według prawnika problem nie ogranicza się do samego przebiegu egzekucji. Jego zdaniem władze Tennessee były wcześniej ostrzegane o potencjalnych trudnościach.

– A przecież nic z tego nie było zaskoczeniem. Prawnicy Pike ostrzegali, że jej stan zdrowia może doprowadzić do nieudanej egzekucji. Miała słabe żyły. To wszystko jest w pismach procesowych. Więc każdy, kto twierdzi, że był tym zaskoczony, po prostu ich nie przeczytał. Wiedzieli, że możliwość nieudanej egzekucji istnieje – mówił.

Bookman przypomniał, że Tennessee nie jest jedynym stanem, w którym doszło do nieudanej egzekucji. Jego zdaniem problem dotyczy całego amerykańskiego systemu wykonywania kary śmierci. – Przykład Christy Pike jest przerażający, ale powtórzę – to nie jest odosobniony przypadek nieudanej egzekucji – zaznaczył.

Kara śmierci w USA. "Nie istnieje dobra metoda egzekucji"

Zdaniem Bookmana problemem jest również sam sposób wykonywania wyroków. W Stanach Zjednoczonych stosowane są m.in. śmiertelne zastrzyki, rozstrzelanie czy uduszenie azotem. Po nieudanej egzekucji Pike'a pojawiły się także głosy o powrocie do krzesła elektrycznego.

Nie istnieje dobra metoda egzekucji. Przeszliśmy od palenia na stosie i ćwiartowania, rozrywania końmi, przez gilotynę, pluton egzekucyjny, powieszenie i zastrzyk. Nie chciałbym wybierać, która z nich jest lepsza od innych – stwierdził prawnik w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Jego zdaniem najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: czy państwo w ogóle powinno mieć prawo decydować o odebraniu człowiekowi życia. – Prawdziwe pytanie brzmi: czy w ogóle powinniśmy angażować się w decyzję o skazywaniu ludzi na śmierć. Czy człowiek powinien decydować o tym, kto ma żyć, a kto nie? – pytał Bookman.

Prawnik zwrócił również uwagę na ryzyko niesłusznych wyroków. Jego zdaniem nawet szczególnie rygorystyczne procedury nie są w stanie całkowicie wyeliminować błędów.

Prokuratorzy ukrywają dowody, adwokaci "zasypiają", nie wykonują swojej pracy, nie dysponują wystarczającymi środkami, a błędy zdarzają się w każdym systemie wymiaru sprawiedliwości, w każdym kraju na świecie – mówił.

Jak podkreślił, w przypadku kary śmierci konsekwencje takiego błędu są nieodwracalne. – Choć 20 czy 30 lat niesłusznej odsiadki to straszna sprawa, to jeśli państwo cię zabije, nie ma już żadnej możliwości odwołania się i naprawienia błędu. Błędy zawsze będą się zdarzać. Dlatego naprawdę powinniśmy bardzo uważać z ferowaniem kary ostatecznej – zakończył.

Wybrane dla Ciebie