Wypadek Polaków w Turcji. Przerażające relacje. "Walczyliśmy o życie"

W pobliżu Izmiru polski autokar z 45 osobami wypadł z drogi i spadł w przepaść. Zginęli kierowca oraz pasażer minibusa, a siedem osób trafiło do szpitali – informuje "Fakt". Z Turcji docierają głosy przerażonych turystów. – Nie wiedzieliśmy, czy przeżyjemy – wyznają.

Wypadek Polaków w TurcjiWypadek Polaków w Turcji
Źródło zdjęć: © X
Danuta Pałęga

Najważniejsze informacje

  • Autokar podróżował w pobliżu Izmiru, gdy wypadł z drogi i zatrzymał się niedaleko kolejnego urwiska.
  • W zdarzeniu zginęły dwie osoby, a siedmiu pasażerów przewieziono do szpitali.
  • Uczestnicy wyjazdu organizowanego przez Coral Travel zgłaszają problemy z powrotem i rekompensatą za utracone rzeczy.

Turyści wcześniej przylecieli z Katowic do Turcji. Po mniej więcej pół godzinie jazdy wiele osób spało, gdy nagle pojazdem silnie wstrząsnęło. Według relacji przekazanej redakcji "Faktu" autokar zjechał z drogi i spadł. Zatrzymał się około dwóch metrów od następnego urwiska, co zwiększyło obawy pasażerów, że może potoczyć się dalej.

Relacja pasażerki po wypadku w Turcji

W pojeździe rozbiły się szyby, na podłodze pojawiły się odłamki szkła i krew. Podróżni próbowali otworzyć drzwi oraz pomagać sobie nawzajem w wydostaniu się na zewnątrz. W autokarze znajdowały się także małe dzieci.

Obudziłam się w środku koszmaru. Mój chłopak trzymał mnie przy sobie, gdy autokar wypadł z drogi i spadł w przepaść. To były sekundy, w których nie wiedzieliśmy, czy przeżyjemy – napisała turystka.
Przez około 20–30 minut czekaliśmy na przyjazd służb ratunkowych. W tym czasie czuliśmy zapach benzyny wydobywający się z autokaru. Naprawdę baliśmy się, że pojazd za chwilę stanie w płomieniach – dodała.

Na przyjazd służb ratunkowych grupa czekała około 20–30 minut. W tym czasie wszyscy podróżni opuścili autokar, jednak rezydentka doznała złamania nogi.

Co stało się z turystami po zdarzeniu

W wypadku zginęli kierowca autokaru i pasażer minibusa. Siedem osób z lekkimi obrażeniami trafiło do szpitali, a większość szybko je opuściła. Jedna osoba wymagała dłuższej hospitalizacji. Informacje te przekazał "Faktowi" rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wiewiór.

Po zdarzeniu podróżnych przewieziono innym busem, ale zanim dotarli do hotelu, trafili na komisariat tureckiej żandarmerii. Spędzili tam kolejne dwie–trzy godziny, podpisując dokumenty. Turystka twierdzi, że rozumiała je jako potwierdzenie rezygnacji z pozywania policji, jednak nie znała ich dokładnego charakteru prawnego.

"Mogliśmy stracić życie". Polacy chcą wracać

Wyjazd zorganizowany przez Coral Travel miał potrwać do 16 października. Część uczestników chce jednak wrócić wcześniej do Polski i zgłasza zastrzeżenia dotyczące utraconej doby hotelowej oraz rzeczy osobistych. Biuro miało przekazać im kontakt do tureckiego adwokata.

Nie oczekujemy, że ktokolwiek cofnie czas. Oczekujemy jednak ludzkiego podejścia, zrozumienia powagi sytuacji i realnego wsparcia. To nie są wakacje, które po prostu się nie udały. To tragedia, w której mogliśmy stracić życie – stwierdziła turystka.
Wybrane dla Ciebie