Dopisek na rachunku restauracji wywołał burzę. Afera w Chorwacji

Dopisek na rachunku restauracji w Splicie wywołał dyskusję. Na paragonie w języku angielskim wyraźnie zaznaczono, że napiwek nie jest wliczony w cenę. Mieszkaniec chorwackiego miasta zapytał, czy powinien zostawić go także jako miejscowy. Wywiązała się dyskusja.

.Dopisek na rachunku restauracji wywołał burzę. Afera w Chorwacji
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Na rachunku w lokalu w Splicie znalazła się angielska adnotacja, że napiwek nie jest wliczony w cenę.
  • W grupie "Split i okolice Splitu" internauci dyskutowali o presji na zostawianie pieniędzy obsłudze.
  • Część mieszkańców podkreślała, że napiwek w Chorwacji powinien zależeć od jakości usługi, a nie być obowiązkiem.

Dopisek na rachunku restauracji w Splicie wywołał dyskusję wśród mieszkańców miasta. Na rachunku znalazła się po angielsku informacja, że napiwek nie jest wliczony w cenę. Jeden z klientów zaczął się zastanawiać, czy taki komunikat skierowany jest przede wszystkim do zagranicznych turystów, czy również do Chorwatów.

Sprawę opisał chorwacki portal Morski.hr. Wszystko zaczęło się od wpisu w popularnej facebookowej grupie "Split i okolice Splitu". Mieszkaniec miasta opublikował zdjęcie rachunku i zwrócił uwagę na angielski napis "tip is not included", czyli informację, że napiwek nie został doliczony do rachunku.


WIDEO
Szaleństwo na lotnisku. Tłumy witały złotych medalistów ME 

Czy oczekuje się napiwku również od miejscowych, czy dotyczy to tylko obcokrajowców? - zapytał autor wpisu. Dodał, że wkrótce musi zapłacić rachunek i znalazł się w sytuacji, w której nie wie, jak powinien się zachować.

Pod wpisem szybko pojawiły się kolejne komentarze. Część mieszkańców przekonywała, że napiwek powinien być wyłącznie dobrowolną nagrodą za dobrą obsługę, a klient nie powinien czuć presji, by go zostawić.

Jeden z komentujących zwrócił uwagę na różnice w zarobkach i zapytał, dlaczego to właśnie od klienta oczekuje się dodatkowej zapłaty za wykonaną usługę.

Czy pani w sklepie dostaje napiwek? Lekarz? Pilot? Pracownik socjalny? – pytał, wskazując, że napiwki nie są standardem w wielu innych zawodach.

Inny uczestnik dyskusji zwrócił uwagę na kolejny problem. Jego zdaniem klienci potrafią zostawiać napiwki kelnerom, a jednocześnie bardzo dokładnie liczyć pieniądze podczas zakupów na lokalnym targu.

Kelnerowi zostawiacie napiwek, a z babcią sprzedającą sałatę na targu kłócicie się o każdy cent – napisał internauta.

W komentarzach pojawił się też głos pracowniczki oświaty, która podkreśliła, że zarabia mniej od kelnera.

Dlaczego miałabym zostawiać napiwek kelnerowi, skoro mam niższą pensję? Czy ktoś daje napiwek nauczycielce za to, że uczy dzieci? – zapytała.

Jeden z internautów opisał także rodzinną zasadę dotyczącą dodatkowych opłat. Jego brat zostawia napiwek w lokalach z niskimi cenami, ale rezygnuje z niego przy wysokim rachunku.

Jeśli jest tak drogo, to właściciel na pewno płaci kelnerowi świetną pensję, więc nie trzeba zostawiać mu napiwku – brzmi przywołane przez niego uzasadnienie.

Napiwki dla turystów i klientów z Chorwacji

W Splicie problem dodatkowo komplikuje fakt, że miasto jest jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych w Chorwacji. Restauracje i kawiarnie obsługują każdego sezonu ogromną liczbę zagranicznych gości, dla których zasady dotyczące napiwków mogą być zupełnie inne niż w ich rodzinnych krajach.

W części państw napiwek jest mocno zakorzenionym elementem kultury restauracyjnej. W innych pozostaje wyłącznie gestem uznania za dobrą obsługę.

Wybrane dla Ciebie