Adrian przeżył wypadek na A1. Ojciec rozpoznał go po tatuażach

Adrian Wnętrzak został ciężko ranny podczas prac na autostradzie A1 pod Częstochową. W zderzeniu z tirem zginęło czterech robotników, a młody mieszkaniec Niedzicy przez ponad dwa tygodnie pozostawał w śpiączce. Rodzina Adriana szuka pieniędzy na dalsze leczenie i rehabilitację, których koszt może przekroczyć 500 tys. zł.

.Adrian przeżył wypadek na A1. Ojciec rozpoznał go po tatuażach
Źródło zdjęć: © Fundacja Podaruj Dobro
Edyta Tomaszewska

24-letni Adrian Wnętrzak przed wypadkiem prowadził aktywne życie. Pracował jako instruktor narciarski, a podczas spływów Dunajcem pełnił funkcję sternika. Cztery miesiące przed tragedią zatrudnił się w firmie wykonującej roboty drogowe. Jeździł z ekipą po Polsce, a pracownicy mieszkali w opłacanych przez firmę hotelach.

Do wypadku doszło, gdy robotnicy wykonywali prace związane z dylatacją nawierzchni na A1 w rejonie Częstochowy. W grupę uderzył samochód ciężarowy prowadzony przez kierowcę znajdującego się pod wpływem narkotyków. Czterech pracowników zginęło na miejscu, a czterech kolejnych odniosło ciężkie obrażenia. Adrian trafił do szpitala w stanie krytycznym.

Rodzina długo szukała rannego Adriana

Ojciec mężczyzny, Andrzej Wnętrzak, dowiedział się o zdarzeniu po godz. 9 rano i natychmiast ruszył samochodem w stronę miejsca wypadku. Przez kilka godzin próbował ustalić, do którego szpitala przewieziono syna. Kontaktował się między innymi z placówkami w Sosnowcu i Katowicach oraz z policją.


WIDEO
Wypadek w Częstochowie. Przerażające nagranie

Adrian początkowo figurował w szpitalnej dokumentacji jako osoba o nieustalonej tożsamości. Jego ojciec dowiedział się w końcu, że młody mężczyzna przebywa w szpitalu św. Barbary w Sosnowcu. Tożsamość pacjenta potwierdzono między innymi na podstawie tatuaży. Gdy Andrzej Wnętrzak dotarł na miejsce, jego syn przechodził operację.

Rozległe obrażenia i długa rehabilitacja

Adrian przez ponad dwa tygodnie był w śpiączce. Po wybudzeniu zaczął stopniowo reagować na obecność bliskich, między innymi kiwając głową, jednak jego kontakt z otoczeniem wciąż pozostaje ograniczony.

Obrażenia objęły wiele części ciała. Mężczyzna doznał między innymi: złamania miednicy oraz urazów bioder i kości ogonowej, poważnego urazu głowy i obrzęku mózgu, uszkodzeń płuc, jelit i nerek i poparzeń oraz obrażeń wymagających operacji narządów wewnętrznych.

Adrian oddycha przez rurkę tracheotomijną. Podczas wypadku jego ciało zostało także oblane lepikiem, który trzeba było usuwać w szpitalu. Rodzina obawia się, że po zakończeniu hospitalizacji nie będzie mogła zapewnić mu odpowiedniej opieki w domu. Bliscy szukają specjalistycznego ośrodka, który pomoże mu odzyskać możliwie dużą samodzielność.

Zbiórka na leczenie i rehabilitację

Koszt dalszej terapii oszacowano na ponad 500 tys. zł. Dla rodziców Adriana to suma przekraczająca ich możliwości finansowe. W organizacji pomocy rodzinie wspiera fundacja Podaruj Dobro, która prowadzi zbiórkę na leczenie i rehabilitację młodego mężczyzny.

Ojciec Adriana podkreśla, że jego syn i pozostali pracownicy wykonywali obowiązki przy drodze, aby przygotować ją dla kierowców. Rodzina sprzeciwia się komentarzom obciążającym robotników odpowiedzialnością. W jej ocenie młodzi ludzie wykonywali niebezpieczne zadania, a tragedia pozbawiła życia ich kolegów i poważnie zmieniła życie Adriana.

Wybrane dla Ciebie