"Boli go brzusio". Nie żyje 3-latek. Błędna diagnoza w szpitalu?

3-letni Kacper zmarł dwa tygodnie temu, zaledwie kilka godzin po przyjęciu do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Lekarze podejrzewali zakażenie meningokokami, jednak sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci było coś zupełnie innego. Reportaż na ten temat przygotowała redakcja "Uwaga!" TVN.

dNie żyje 3-latek. „Boli go brzusio”. Błędna diagnoza w szpitalu?
Źródło zdjęć: © Facebook (Uwaga TVN), Pixabay
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Ojciec chłopca, pan Adam, początkowo uznał wymioty i ból brzucha u synka za objawy infekcji żołądkowej. Kacper w ciągu dnia odmawiał jedzenia, ale dużo pił. Dopiero wieczorem zaczął skarżyć się na coraz bardziej nasilający się ból całego brzucha.

Kacper do mnie przybiegł, że boli go brzusio. Zacząłem go masować, mówię: "Pokaż, gdzie?" A on pokazywał cały brzuch. Nie płakał, ale widać było, że go męczył brzuch – relacjonował "Uwadze!" TVN zdruzgotany mężczyzna.

Przed godz. 23 chłopczyk ponownie wymiotował, a po wypiciu wody zwracał żółć. Jego stan gwałtownie się pogorszył. Wtedy jego ojciec stwierdził, że nie ma na co czekać, od razu zadzwonił pod numer 112.

Nie żyje 3-latek. "Boli go brzusio". Błędna diagnoza w szpitalu?

Jak dowiadujemy się z "Uwagi!", zespół medyczny rozważał transport do szpitala przy ul. Banacha w Warszawie albo do placówki w Grodzisku Mazowieckim. Ojciec usłyszał, że w Warszawie czas oczekiwania wynosił na SOR-ze siedem godzin, natomiast w Grodzisku nie było kolejki. Kacper trafił więc do drugiego z tych szpitali.

Dr Aleksandra Jasińska, chirurg dziecięcy, oceniła w rozmowie z reporterem "Uwagi!", że dziecko z takimi objawami powinno znaleźć się w placówce, w której dostępna jest chirurgia dziecięca. W Grodzisku Mazowieckim lekarze podejrzewali infekcję meningokokową i rozpoczęli leczenie w tym kierunku. Podali między innymi antybiotyki. Przez pewien czas stan chłopca nawet nieco się poprawił.

Nie wykonano badań obrazowych brzucha

Mimo że objawy dotyczyły jamy brzusznej, jak przekazuje "Uwaga!", Kacper nie miał wykonanego badania RTG ani USG brzucha. Po około trzech godzinach od przyjęcia jego organizm przestał funkcjonować prawidłowo. Chłopiec był bezskutecznie reanimowany, a jego ojciec pozostał przy nim do końca. 3-latek zmarł.

Pan Adam opowiadał w "Uwadze!", że tuż przed rozpoczęciem reanimacji syn poprosił go o przytulenie i buziaka. Mężczyzna wspominał później, że był to ich ostatni pocałunek.

Nigdy nie zapomnę tego momentu. Padło zdanie: Czy wszyscy zgadzamy się, że dalsza reanimacja nie ma sensu? Wszyscy musieli przytaknąć albo coś. Ja patrzyłem w podłogę, ale słyszałem, że odłączają aparaturę. Poprosiłem, by zostawili mnie z nim. Położyłem się obok niego i pytałem się: "Gdzie ty polazłeś, Kacper?" – mówił zrozpaczony ojciec.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci nie były meningokoki. U Kacpra doszło do zadzierzgnięcia jelita połączonego z martwicą. To ustalenie postawiło pytanie o to, czy wcześniejsze wykonanie badań obrazowych mogło pomóc w rozpoznaniu stanu wymagającego pilnej operacji.

Co na to lekarze i szpital?

Dr Aleksandra Jasińska wskazała dla "Uwagi!", że przy silnym, napadowym bólu brzucha oraz wymiotach lekarze powinni brać pod uwagę nie tylko infekcję, lecz także problem chirurgiczny. Jej zdaniem u dziecka w bardzo ciężkim stanie należy wykonać radiologiczne badanie jamy brzusznej i USG, ponieważ same objawy mogą mieć różne przyczyny.

Specjalistka zaapelowała do innych rodziców, by w przypadku takich symptomów szybko skontaktowali się z lekarzem, a nawet pojechali z dzieckiem na SOR. Wymioty i silny, napadowy ból brzucha mogą oznaczać infekcję, ale czasem wskazują również na konieczność natychmiastowej interwencji chirurgicznej.

Ordynator Iwona Budzisz-Dukat z Samodzielnego Publicznego Specjalistycznego Szpitala Zachodniego im. Jana Pawła w Grodzisku Mazowieckim wyjaśniła dla "Uwagi!", że diagnostyka zaczyna się zwykle od rozpoznania najczęstszych chorób. Dodała, że lekarze później sprawdzają swoje podejrzenia, obserwując reakcję pacjenta na leczenie.

W sprawie śmierci Kacpra prowadzone jest postępowanie prokuratorskie. Ordynator poinformowała "Uwagę!", że szpital współpracuje z prokuraturą i przekazuje jej posiadane informacje.

Mamy do czynienia z postępowaniem prokuratorskim. Nie chciałabym wchodzić w szczegóły, które mogą ważyć na tym, jaka będzie dalsza ocena. Współpracujemy z prokuraturą. Staramy się przekazywać wszystkie informacje – mówiła ordynator w reportażu.
Wybrane dla Ciebie