Burza po słowach Trumpa o Los Angeles i San Diego. Tak się broni

Wypowiedź Donalda Trumpa dotycząca dwóch amerykańskich miast wywołała falę krytyki. Prezydent USA przekonuje, że chciał pokazać, dlaczego wyższe ceny benzyny są niewielką ceną za powstrzymanie Iranu przed zdobyciem broni jądrowej.

Trump Defends Border Policies In Texas As Senate Race Heats Up
US President Donald Trump during a campaign event at the Freeman Coliseum in San Antonio, Texas, US, on Wednesday, Oct. 7, 2026. Trump defended his immigration policies during a visit to Texas on Wednesday as he sought to boost struggling GOP Senate candidate Ken Paxton ahead of November's midterm elections. Photographer: Christopher Lee/Bloomberg via Getty Images
Bloomberg
elections vote, u.s. government, 2026uspolitics, campaigns, american, government newsBurza po słowach Trumpa o Los Angeles i San Diego. Tak się broni
Źródło zdjęć: © Getty Images | Christopher Lee
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Trump wyjaśnił swoje słowa we wpisie opublikowanym w serwisie Truth Social.
  • Wcześniejsza wypowiedź prezydenta USA wywołała krytykę w Kalifornii.
  • Gubernator Gavin Newsom zarzucił Trumpowi, że jest "chory psychicznie".

Donald Trump odniósł się do sprawy w czwartek 8 października za pośrednictwem platformy Truth Social. Jak podaje PAP, prezydent USA zarzucił mediom, że przedstawiły jego wypowiedź w taki sposób, jakby nawoływał do zbombardowania San Diego i Los Angeles.

Jak wyjaśniał, chciał zwrócić uwagę na konsekwencje irańskiego programu nuklearnego i podkreślić, że krótkotrwały wzrost cen paliw jest niewielką ceną za niedopuszczenie do zdobycia przez Iran broni jądrowej.

Fałszywe i sztuczne media próbują mówić, że zachęcam wroga do zbombardowania San Diego i Los Angeles, podczas gdy w rzeczywistości mówiłem o tym, że tymczasowy wzrost cen benzyny jest niewielką ceną za to, by Iran nie posiadał broni nuklearnej – napisał Trump.

WIDEO
Taką emeryturę wypracował Krzysztof Materna. "Nie oszukiwałem"

Dodał, że naprawdę wysoka cena oznaczałaby sytuację, w której doszłoby do bombardowania któregoś z tych miast.

Kontrowersje wywołało poniedziałkowe wystąpienie prezydenta w Nebrasce. Trump mówił wówczas o kosztach związanych z wojną oraz o wyższych cenach benzyny. Następnie wskazał, że zagrożenie mogłoby doprowadzić do zniszczenia całego miasta, wymieniając Los Angeles i San Diego.

Pamiętajcie, że w przypadku wojny to wszystko jest sztuczne, ceny są tylko trochę wyższe, to niewielka cena do zapłacenia – powiedział Trump podczas wystąpienia.

Trump przekonywał również, że wyższe ceny paliw to niewielki koszt w porównaniu z zapewnieniem bezpieczeństwa USA i reszty świata. Jego słowa wywołały jednak kontrowersje. Część opinii publicznej odebrała je jako sugestię, że zniszczenie amerykańskich miast mogłoby być akceptowalną ceną za realizację celów politycznych.

Burza po słowach Trumpa o Los Angeles i San Diego

Wypowiedź prezydenta USA spotkała się z krytyką ze strony kalifornijskich polityków. Gubernator Gavin Newsom, przedstawiciel Partii Demokratycznej, nazwał Trumpa "chorym psychicznie" – podała PAP. Zastrzeżenia dotyczyły przede wszystkim sposobu, w jaki prezydent mówił o możliwym ataku na Los Angeles i San Diego.

Wybrane dla Ciebie