Były strażnik graniczny skazany. Potrącił psa. Tak się tłumaczy

Sąd Okręgowy w Białymstoku (woj. podlaskie) utrzymał wyrok wobec byłego sierżanta Straży Granicznej Bartłomieja M., który przejechał psa. Do potrącenia zwierzęcia doszło na pasie drogi granicznej. O szczegółach informuje Radio Eska.

Pawel Kacperek
wyrok, prawo, toga, szata, polska, rzeczpospolita, polski, skazanie, apelacja, kodeks, sala rozpraw, prawo i administracja, polski sad, kobieta, rp, pl, powaga, fioletowa toga, żabot, konstytucja, krs, prawomocny, kara, uniewinnienie, ulaskawienieByły strażnik graniczny skazany. Potrącił psa. "Ten wyrok przekreśla" (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Pawel Kacperek
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Jak podaje Radio Eska, Bartłomiej M. wracał z patrolu w terenowej Toyocie. W pewnym momencie pojazd, którym kierował, najechał na psa biegnącego w stronę samochodu. Były funkcjonariusz tłumaczył przed sądem, że zwierzę zlewało się kolorem z nawierzchnią i dlatego go nie dostrzegł. Sąd nie uznał tego tłumaczenia.

Były strażnik graniczny skazany. Potrącił psa. "Ten wyrok przekreśla"

Właśnie zapadł prawomocny wyrok w sprawie. Sąd Okręgowy w Białymstoku podtrzymał rozstrzygnięcie pierwszej instancji (Sądu Rejonowego w Sokółce). Mężczyźnie wymierzono karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz 3 tys. zł nawiązki na rzecz ochrony zwierząt.

Okoliczności zdarzenia. Wypadek po 11 godzinach służby

Według relacji rozgłośni, na nagraniu z przejazdu nie widać manewru, który wskazywałby na próbę ominięcia psa. Żołnierz jadący (jako pasażer) razem ze strażnikiem nie ostrzegł go przed zwierzęciem. Po zdarzeniu miał krzyknąć: "coś ty zrobił". Bartłomiej M. twierdził natomiast, że sądził wtedy, iż samochód przejechał po korzeniu albo kamieniu.

Były sierżant wskazywał, że do wypadku doszło po wyjątkowo obciążającej służbie. Patrol trwał 11 godzin i odbywał się w trudnych warunkach. Funkcjonariusz został skierowany na odcinek granicy w związku z próbą nielegalnego przekroczenia jej.

Sędziowie – jak podaje Radio Eska – nie uznali jednak skrajnego zmęczenia za wystarczające wyjaśnienie. W ich ocenie kierowca powinien był dostrzec zagrożenie i odpowiednio zareagować, niezależnie od tego, że pojazd poruszał się po pasie drogi granicznej, a nie po drodze publicznej.

Były funkcjonariusz odrzuca zarzuty

Bartłomiej M. nie zgadza się z wyrokiem. Twierdzi, że żołnierz obecny w samochodzie powinien wcześniej poinformować go o psie. Według byłego strażnika, świadek najpierw nie ostrzegł kierowcy, a później złożył meldunki i zawiadomił organizacje zajmujące się ochroną zwierząt.

Mężczyzna podkreśla, że potrącenie było wypadkiem, a nie celowym działaniem. Przekonuje, że po wielogodzinnej służbie był przemęczony, lecz nie chciał skrzywdzić zwierzęcia. Podkreśla także, że zależało mu na pracy w Straży Granicznej, a prawomocne skazanie może przekreślić jego powrót do służby.

Ten wyrok przekreśla moje szanse na powrót do służby, która jest dla mnie ważna. Nie zgadzam się z tym wyrokiem; muszę przemyśleć, co teraz mogę jeszcze zrobić – mówi Bartłomiej M., którego cytuje Radio Eska.
Wybrane dla Ciebie