Tragedia w Kielcach. Sąsiadka o Andrzeju K.: "Ponoć siekiery użył"

W Kielcach, w jednym z mieszkań, znaleziono ciała 52-letniej Moniki K. i jej synów w wieku 16 i 18 lat. W pobliżu balkonu odkryto także zwłoki ojca rodziny, 55-letniego Andrzeja K., który jest wstępnie podejrzewany o dokonanie zbrodni. Sąsiedzi nie kryją szoku. – Ponoć siekiery użył – mówiła w rozmowie z Fakt.pl jedna z mieszkanek bloku.

Kielce, 13.10.2026. Wynoszenie zwłok z bloku na osiedlu Pod Dalnią w Kielcach, 13 bm. Kilkanaście minut po godzinie 7.00 dyżurny kieleckiej komendy otrzymał zgłoszenie, że w czteropiętrowym budynku przy balkonie jednego z mieszkań znajduje się mężczyzna bez oznak życia. Na miejsce skierowano służby. Po wejściu do lokalu policjanci znaleźli kolejne trzy ciała: kobiety i dwóch młodych mężczyzn. (ad) PAP/Piotr Polak ***Do tego materiału zdjęciowego dostępna jest również depesza w systemie CSI, pt.: Kielce/ Cztery ciała w jednym z mieszkań na osiedlu Pod Dalnią***Tragedia w Kielcach. Nie żyją cztery osoby.
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/Piotr Polak
Agnieszka Potoczny-Łagowska

Lokal na osiedlu Pod Dalnią w Kielcach, gdzie rozegrał się dramat, pozostawał zamknięty od wewnątrz. Jak informuje Fakt.pl, po wejściu do środka funkcjonariusze znaleźli zwłoki Moniki K. oraz jej synów: 16-letniego Rafała i 18-letniego Marcina. W pobliżu balkonu natomiast znajdowało się ciało 55-letniego Andrzeja K., męża i ojca. Ocalał jedynie należący do rodziny owczarek niemiecki, Diuna.

Sąsiedzi, którzy rozmawiali z Fakt.pl, nie spodziewali się, że w mieszkaniu tym mogło dojść do tak poważnego zdarzenia. Z ich relacji wynika, że rodzina uchodziła za spokojną, a Andrzej K. był postrzegany jako uprzejmy i pogodny człowiek. Mężczyzna pracował jako kierowca oraz ochroniarz w firmie kolporterskiej.

Zawsze miał czas, żeby stanąć i porozmawiać, gdy wychodziliśmy przed blok z psami – mówił "Faktowi" Marek Niezgoda, jeden z sąsiadów.

Mężczyzna dodawał, że Andrzej nie skarżył się na problemy rodzinne ani zawodowe. Według rozmówcy tabloidu często widywano go na osiedlu uśmiechniętego.

Tragedia w Kielcach. Nie żyje cała rodzina. Sąsiadka o Andrzeju K.: "Ponoć siekiery użył"

Podobne wspomnienia przekazał "Faktowi" Jerzy Biernacki, który widział Andrzeja K. zaledwie kilka dni przed tragedią.

Tyle lat go znałem, żadnej agresji nie przejawiał. Aż trudno mi mówić o nim i tych chłopcach w czasie przeszłym – stwierdził.

Inni mieszkańcy tej samej klatki anonimowo przyznali w rozmowie z tabloidem, że nie słyszeli w nocy wołania o pomoc ani odgłosów awantury. – Ponoć siekiery użył, ale przecież nikt nie wołał "ratunku" – mówiła jedna z seniorek.

Prokuratura sprawdza możliwy przebieg zdarzeń

Śledczy nadal zabezpieczają ślady w mieszkaniu. Wśród nieoficjalnych informacji pojawiła się wersja o użyciu siekiery, jednak organy ścigania nie potwierdziły, czy takie narzędzie faktycznie zostało znalezione. Nie wiadomo również, czy w lokalu znajdował się jakikolwiek list wyjaśniający motywy działania.

Najbardziej prawdopodobną wersją jest ta, która mówi o tak zwanym samobójstwie rozszerzonym. Oczywiście będziemy weryfikować okoliczności, czy rzeczywiście mamy do czynienia z takim zdarzeniem – przekazał we wtorek, 13 października, prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Jak wyjaśnił prokurator, czynności prowadzone na miejscu mają pomóc w znalezieniu śladów ewentualnych narzędzi wykorzystanych podczas przestępstwa. Kluczowych informacji ma dostarczyć również sekcja zwłok wszystkich czterech osób, zaplanowana na środę, 14 października.

Wybrane dla Ciebie