Dyrektor liceum nie ukrywa obaw. "Mam w szkole ucznia, którym zainteresowała się policja"

Po serii niebezpiecznych incydentów w polskich szkołach uczniowie, rodzice i nauczyciele z niepokojem patrzą na początek nowego tygodnia. Jakub Bargieł, dyrektor I LO im. Władysława Broniewskiego w Błoniu, przyznaje, że sam mierzy się z trudnymi pytaniami. W rozmowie z "Faktem" ujawnił, że policja zainteresowała się jednym z uczniów jego placówki.

Dyrektor szkoły mówi o uczniu, którym zainteresowała się policja. (zdj. podgl.).Dyrektor szkoły mówi o uczniu, którym zainteresowała się policja. (zdj. podgl.).
Źródło zdjęć: © PAP | Marcin Kmieciński
Karol Osiński

W środę, 7 października, w szkole w Ostrołęce 19-latek zaatakował z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Rannych zostało dziewięć osób, w tym uczniowie, nauczyciele i przechodnie. Dzień później w Leszczydole-Nowinach 15-letni absolwent zaatakował nożem 37-letnią pracownicę szkoły i zranił nauczycieli. Kobiety nie udało się uratować.

Ataki w szkołach. Uczniowie i rodzice obawiają się o bezpieczeństwo

Niepokój wzbudziły również kolejne groźby i incydenty z udziałem młodych ludzi. Według danych przywołanych w materiale policja zatrzymała 117 osób podejrzewanych o grożenie użyciem niebezpiecznych narzędzi lub ataki z ich wykorzystaniem. W pobliżu szkół pojawiły się patrole, a rodzice zaczęli pytać o bezpieczeństwo swoich dzieci.

Jakub Bargieł od 11 lat pracuje w szkolnictwie, a od dwóch lat kieruje liceum w Błoniu. Przyznaje, że ostatnie wydarzenia odbiły się na całej społeczności szkolnej.

– Wiele osób ma obawy, co będzie jutro – powiedział w rozmowie z "Faktem".

Jak dodał, w jego placówce również pojawił się wątek związany z działaniami policji.

– Mam w szkole ucznia, którym zainteresowała się policja – ujawnił dyrektor.

Bargieł podkreślił, że niepokój towarzyszy nie tylko uczniom, ale również pracownikom obsługi, którzy odpowiadają m.in. za wpuszczanie ludzi do budynku i obserwowanie monitoringu.

– Dostaliśmy żółtą kartkę, my jako społeczeństwo. Nie wolno nam jej zlekceważyć – ocenił.

Dyrektor wskazuje na hejt. "Słowo też może zranić"

Zdaniem Bargieła problemem jest również przyzwolenie na agresję słowną i nękanie. Dyrektor uważa, że dorośli nie zawsze dają młodym właściwy przykład, a przemoc w internecie bywa bagatelizowana.

– Zbyt często dawaliśmy przyzwolenie na hejt, na szczucie, szkalowanie. Spójrzmy na hejt w mediach społecznościowych. Słowo też może zranić. Jeden post może być nożem. Ale teraz poszło już dalej – mówił.

Podczas piątkowego ślubowania w swojej szkole Bargieł apelował do uczniów, by nie pozostawali obojętni na niepokojące zachowania. Podkreślił, że zgłoszenie zagrożenia nie jest donoszeniem, a szybka reakcja może zapobiec tragedii. Nie należy lekceważyć również gróźb tłumaczonych żartem.

"Nie może być taryfy ulgowej"

Dyrektor uważa, że groźby użycia niebezpiecznych narzędzi i publikowanie w internecie nagrań sugerujących atak powinny spotykać się ze stanowczą reakcją.

– Moim zdaniem należy stanowczo ukarać tych, którzy atakowali albo nawet żartowali, że będą używać niebezpiecznych narzędzi i publikowali filmiki w internecie. To taki apel do policji, by nie było taryfy ulgowej – podkreślił.

Bargieł wskazał również na potrzebę umożliwienia szkołom szybkiego reagowania, np. poprzez czasowe zawieszenie ucznia i odizolowanie go od społeczności do czasu wyjaśnienia sytuacji. Zaznaczył przy tym, że osoby zgłaszające zagrożenia powinny móc zachować anonimowość, ponieważ mogą obawiać się odwetu.

Bezpieczeństwo uczniów jest priorytetem

W najbliższych dniach dyrektorów czekają spotkania z nauczycielami, rodzicami i przedstawicielami organów prowadzących. Konieczne będzie przypomnienie procedur i sprawdzenie zabezpieczeń placówek.

Bargieł podkreśla, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo młodych ludzi spoczywa na dorosłych.

– Jeśli do mojej szkoły wchodzi 250 zdrowych osób, tyle samo musi w takim samym stanie z niej wyjść. To priorytet, drugi w kolejności jest proces edukacji – podsumował w rozmowie z "Faktem".

Wybrane dla Ciebie