W piątek korytarze i klasy w wielu polskich szkołach świeciły pustkami. Policja publikowała informacje o kolejnych zatrzymaniach nastolatków. W sobotę 21-letnia kobieta zaatakowała nożem trzy osoby w szkole dla dorosłych w Warszawie. Po ostatnich wydarzeniach rodzice zastanawiają się, czy po weekendzie można bez obaw posłać dzieci do szkoły.
Nadkom. Dariusz Loranty, były policjant i negocjator policyjny, w rozmowie z "Faktem" podkreślił, że nie należy ulegać zbiorowemu strachowi. Prywatnie ekspert jest ojcem 15-latka. W piątek chłopiec poszedł do szkoły.
Nie mogę ulegać – powiedział Loranty "Faktowi", tłumacząc swoje podejście jako rodzica.
Ekspert o działaniach policji. "Jeńcy na pokaz"
Dariusz Loranty ocenił, że obecność funkcjonariuszy w pobliżu szkół przyniosła przede wszystkim efekt psychologiczny. Rodzice otrzymali sygnał, że służby reagują na doniesienia o zagrożeniach.
Działania policji oceniam dwuaspektowo. Z jednej strony jako rodzic i człowiek żyjący w społeczeństwie oceniam pozytywnie, bo wielu ludzi, widząc policję w pobliżu szkół, doznało zjawiska uspokojenia – podkreślił ekspert w rozmowie z "Faktem".
Zastrzegł jednak, że nie jest to równoznaczne z wyeliminowaniem ryzyka.
Były policjant zwrócił uwagę na ograniczone możliwości stałego patrolowania wszystkich szkół. Policja mierzy się z brakami kadrowymi, dlatego nie może zapewnić nieprzerwanej obecności przy każdej placówce.
Czy policjant jest w każdej szkole, w każdej klasie? Nie – zauważył Loranty.
Ekspert ma także wątpliwości dotyczące niektórych interwencji wobec nieletnich. Jak podkreślił, zatrzymanie młodej osoby wymaga stosowania odrębnych przepisów i procedur. W ocenie rozmówcy "Faktu" część zatrzymań może mieć przede wszystkim wymiar wizerunkowy.
Jako doświadczony policjant, mający doświadczenie w tego typu działaniach, wiem, że często się zatrzymuje tak zwanych jeńców na pokaz, żeby się wykazać przełożonym. Policjanci świetnie odczytują, czego przełożony od nich chce – stwierdził były policjant.
Osobny problem stanowią sytuacje, w których w plecaku ucznia znaleziono nóż. Samo posiadanie takiego przedmiotu co do zasady nie jest w Polsce przestępstwem ani czynem zabronionym. Znaczenie mają jednak okoliczności zdarzenia, m.in. zachowanie ucznia i kierowanie ewentualnych gróźb.
Ekspert zaznaczył, że sama obecność radiowozu przed szkołą nie zastąpi rozpoznania konkretnych sygnałów ostrzegawczych, rozmowy z dzieckiem ani współpracy rodziców, nauczycieli i specjalistów.
Przypomnijmy – podkom. Iwona Kijowska z Zespołu Prasowego Komendy Głównej Policji poinformowała, że w poniedziałek patrole policji wrócą do szkół. Ponadto funkcjonariusze przeprowadzą rozmowy z uczniami na temat ostatnich wydarzeń.