Ekspert o powrocie do szkół w poniedziałek. "Nie mogę ulegać"

Po doniesieniach o rzekomym "krwawym piątku" wielu rodziców zdecydowało się nie posyłać dzieci do szkół. Czego możemy się spodziewać w poniedziałek? Dariusz Loranty, były policjant i negocjator, a także ojciec 15-letniego chłopca, w rozmowie z "Faktem" podkreśla, że nie można ulegać zbiorowemu strachowi.

Ekspert mówi o "jeńcach na pokaz"Ekspert mówi o "jeńcach na pokaz"
Źródło zdjęć: © PAP | Michał Zieliński
Aneta Polak

W piątek korytarze i klasy w wielu polskich szkołach świeciły pustkami. Policja publikowała informacje o kolejnych zatrzymaniach nastolatków. W sobotę 21-letnia kobieta zaatakowała nożem trzy osoby w szkole dla dorosłych w Warszawie. Po ostatnich wydarzeniach rodzice zastanawiają się, czy po weekendzie można bez obaw posłać dzieci do szkoły.

Nadkom. Dariusz Loranty, były policjant i negocjator policyjny, w rozmowie z "Faktem" podkreślił, że nie należy ulegać zbiorowemu strachowi. Prywatnie ekspert jest ojcem 15-latka. W piątek chłopiec poszedł do szkoły.

Nie mogę ulegać – powiedział Loranty "Faktowi", tłumacząc swoje podejście jako rodzica.

Ekspert o działaniach policji. "Jeńcy na pokaz"

Dariusz Loranty ocenił, że obecność funkcjonariuszy w pobliżu szkół przyniosła przede wszystkim efekt psychologiczny. Rodzice otrzymali sygnał, że służby reagują na doniesienia o zagrożeniach.

Działania policji oceniam dwuaspektowo. Z jednej strony jako rodzic i człowiek żyjący w społeczeństwie oceniam pozytywnie, bo wielu ludzi, widząc policję w pobliżu szkół, doznało zjawiska uspokojenia – podkreślił ekspert w rozmowie z "Faktem".

Zastrzegł jednak, że nie jest to równoznaczne z wyeliminowaniem ryzyka.

Były policjant zwrócił uwagę na ograniczone możliwości stałego patrolowania wszystkich szkół. Policja mierzy się z brakami kadrowymi, dlatego nie może zapewnić nieprzerwanej obecności przy każdej placówce.

Czy policjant jest w każdej szkole, w każdej klasie? Nie – zauważył Loranty.

Ekspert ma także wątpliwości dotyczące niektórych interwencji wobec nieletnich. Jak podkreślił, zatrzymanie młodej osoby wymaga stosowania odrębnych przepisów i procedur. W ocenie rozmówcy "Faktu" część zatrzymań może mieć przede wszystkim wymiar wizerunkowy.

Jako doświadczony policjant, mający doświadczenie w tego typu działaniach, wiem, że często się zatrzymuje tak zwanych jeńców na pokaz, żeby się wykazać przełożonym. Policjanci świetnie odczytują, czego przełożony od nich chce – stwierdził były policjant.

Osobny problem stanowią sytuacje, w których w plecaku ucznia znaleziono nóż. Samo posiadanie takiego przedmiotu co do zasady nie jest w Polsce przestępstwem ani czynem zabronionym. Znaczenie mają jednak okoliczności zdarzenia, m.in. zachowanie ucznia i kierowanie ewentualnych gróźb.

Ekspert zaznaczył, że sama obecność radiowozu przed szkołą nie zastąpi rozpoznania konkretnych sygnałów ostrzegawczych, rozmowy z dzieckiem ani współpracy rodziców, nauczycieli i specjalistów.

Przypomnijmy – podkom. Iwona Kijowska z Zespołu Prasowego Komendy Głównej Policji poinformowała, że w poniedziałek patrole policji wrócą do szkół. Ponadto funkcjonariusze przeprowadzą rozmowy z uczniami na temat ostatnich wydarzeń.

Wybrane dla Ciebie