"Każdemu ciekły łzy". Nawet dziennikarze nie wytrzymali. Wyrok ws. Sebastiana M 

W środę (21 października) zapadł wyrok ws. tragicznego wypadku, do którego na autostradzie A1 doprowadził Sebastian M. Został uznany za wyłącznie winnego śmierci całej rodziny. Podczas ogłaszania decyzji bliscy ofiar płakali, ale na ich twarzach widać było ulgę.

Sebastian M. zwrócił się do bliskich ofiar tragedii na A1.Sebastian M. zwrócił się do bliskich ofiar tragedii na A1.
Źródło zdjęć: © o2.pl
Mateusz DomańskiMarcin Lewicki

W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim obecny był dziennikarz o2.pl Marcin Lewicki. Ogłaszanie decyzji rozpoczęło się z około 50-minutowym opóźnieniem, co - jak spostrzegł - dodatkowo zestresowało i zdenerwowało bliskich ofiar.

Sebastian M. na salę wszedł natomiast dość "wyluzowany", a nawet uśmiechnięty. Gdy sędzia Renata Folkman ogłaszała wyrok, rodzinom ofiar leciały łzy.

Płacz, ogromny płacz. Każdemu ciekły łzy. Nawet dziennikarze nie mogli tego słuchać - zrelacjonował Marcin Lewicki.

WIDEO
Sebastian M. skazany. Oto wyrok po tragedii na A1 

Sędzia bardzo skrupulatnie argumentowała wyrok, opisując m.in. drastyczne szczegóły tragicznego zdarzenia.

Bliscy płakali, ale widać było ulgę - spostrzegł nasz dziennikarz.

Sebastian M. skazany

Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał w środę, 21 października, Sebastiana M. na osiem lat pozbawienia wolności za spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. To najwyższa kara przewidziana za zarzucane mu przestępstwo. Sąd orzekł również 15-letni zakaz prowadzenia pojazdów oraz nakazał skazanemu zapłatę łącznie 2 mln zł na rzecz rodzin ofiar i pokrycie kosztów procesu. Wyrok jest nieprawomocny.

Do tragedii doszło 16 września 2023 roku w pobliżu Sierosławia w województwie łódzkim. Według ustaleń śledczych Sebastian M., prowadząc BMW z prędkością przekraczającą 300 km/h, uderzył w prawidłowo jadącą Kię, która następnie stanęła w płomieniach. Zginęli 32-letni Patryk Biały, jego żona Martyna oraz ich pięcioletni syn Oliwier. Po wypadku Sebastian M. wyjechał z Polski i ostatecznie trafił do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, skąd został sprowadzony do kraju w maju 2025 roku. W trakcie procesu konsekwentnie nie przyznawał się do winy.

Wybrane dla Ciebie