Kiedy skończą się ataki nożowników? "Jeszcze przez jakiś czas"

Socjolog i kryminolog dr Paweł Moczydłowski wskazuje w rozmowie z o2.pl, że mamy do czynienia z apogeum agresji wśród młodych ludzi. Uważa, że jej źródłem są treści w internecie. – Dorośli go nie kontrolują. Przecież nie mamy czasu, aby oglądać, co młodzież robi w sieci, kontrolować, w jakie gry gra, jak je odbiera – tłumaczy ekspert, wskazując też, że coraz częściej do głosu dochodzą radykałowie, którzy "zawłaszczyli młodzież".

Dr Paweł Moczydłowski wskazuje źródło ataków nastoletnich nożowników i nie tylkoDr Paweł Moczydłowski wskazuje źródło ataków nastoletnich nożowników i nie tylko
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, PAP
Marcin Lewicki
  • Polską wstrząsnęła seria ataków nastoletnich nożowników. Do najbrutalniejszych doszło w Ostrołęce (9 osób rannych po ataku Jakuba Z.) oraz pod Wyszkowem (śmierć 37-letniej woźnej po ataku 15-letniego Wiktora S.).
  • W ostatnich dniach doszło też do agresji ze strony dorosłych nożowników. 44-latek w Bydgoszczy samookaleczał się i zginął od kuli policjantki. Do podobnej sytuacji doszło w Nowym Sączu.
  • Dr Paweł Moczydłowski wskazuje w rozmowie z o2.pl, że do podobnych ataków dochodziło, ale ich skala jest większa. Ekspert podkreśla, że winą jest skrajny język debaty publicznej, ekstremizm w sieci oraz treści, którymi karmi się szczególnie najmłodsza część społeczeństwa.

Marcin Lewicki: Czy ostatnie ataki nastoletnich, ale nie tylko nastoletnich nożowników to już kumulacja, czy może po prostu one mocniej wybrzmiewają i dopiero opinia społeczna je dostrzegła?

Dr Paweł Moczydłowski: Do podobnych ataków dochodziło wcześniej, ale nie na taką skalę. Ona ujawniła się teraz. Reakcja opinii społecznej i mediów jest jednak prawidłowa. Pojawia się dużo materiałów, analiz. Widać, że ludzie nie tylko stoją z boku i patrzą, ale starają się działać. Młodzież to dostrzega.

A nie jest to samonapędzająca się agresja?

Oczywiście, u niektórych taka spirala ujawnia pewną motywację chorobą, którą dotychczas udawało się ukrywać. Sytuacja czyni tutaj "ułatwiacza". Część osób rzeczywiście się aktywowała, ale generalnie alarm jest elementem wskazującym na kontrolę i wyciszanie sprawy.


WIDEO
Policja w 80 tys. szkół. Nagrali kontrole w całym kraju

Jak walczyć z rosnącą agresją, szczególnie wśród młodych?

Nie jestem zwolennikiem pełnej kontroli i cenzury. Może to wywołać efekt owocu zakazanego. Wszystko zamknąć, zakazać. Wprowadzać pełne ograniczenia. Przed tym przestrzega sama policja. Uważam, że funkcjonariusze nie muszą być w każdej szkole. Konieczna jest kontrola, ale nie panika. Ona nakręca agresję. Na wstępie ograniczenia są dobre. Później powodują bunt. Są przeciwstawne.

Dlaczego widzimy teraz taki wzrost aktów przemocy?

Jeżeli chodzi o młodych, to przeciwko nam obraca się gonitwa za pieniędzmi, karierą. Pamiętaliśmy o różnych reformach, ale zapomnieliśmy, aby pomóc młodym ludziom w dorastaniu, wchodzeniu w dorosłe życie. Nie mamy cierpliwości, żeby rozwiązywać konflikty, uczyć norm społecznych. Nie pokazujemy, że w relacjach międzyludzkich powinno być miejsce dla drugiej osoby. Dawno już jako eksperci zwracaliśmy uwagę na przemoc w grupach rówieśniczych. Przecież oni od dawna nakręcają przemoc w sieci, radykalizują się filmami, patostreamami, wchodzą w grupy radykalnych nurtów.

Spirala przemocy u młodych ludzi ruszyła dawno?

Tak. I jej źródłem jest Internet. Dorośli go nie kontrolują. Przecież nie mamy czasu, aby oglądać, co młodzież robi w sieci, kontrolować, w jakie gry gra, jak je odbiera. Do tego rozpowszechniła się agresja u różnych radykałów, którzy dla młodych reprezentują pewien system wartości. Pozwoliliśmy, aby ekstremiści "ukradli" nam młodzież. Teraz musimy ją odzyskać.

Ale słyszymy też o agresji wśród osób dorosłych. Do aktów przemocy z nożem doszło w Bydgoszczy i w Nowym Sączu, ale też np. w Legnicy. Czy to też element kumulacji?

W pewnym sensie tak. Skąd to się bierze? Proszę zobaczyć to, co dzieje się w przestrzeni publicznej. Proszę przeanalizować debatę publiczną. Agresja, bluzgi, chamstwo. Próba przepychania swoich racji bez szacunku dla drugiej osoby. To generuje przemoc. Do tego doszła fala przemocy w szkołach i efekt gotowy.

Ludziom puszczają nerwy?

Myślę, że gdyby ci ludzie mieli dziś zbiorowość parlamentarną, zadaliby pytanie "ale jaki mamy przykład?", "Co Wy pokazujecie?". Agresja w mediach, patostreamy, agresywny nurt polityczny. To wszystko jest dla nich bodźcem.

Co możemy jako społeczeństwo z tym wszystkim zrobić? Czy możemy bronić się przed nożownikami?

Dobrze, że na temat agresji zaczęliśmy mówić. To element istotny. Poszukujemy nadal środków, ale ich jeszcze nie znaleźliśmy. Nie możemy skupiać się wyłącznie na wspomnianych przez nas zakazach. Cenzura sprawia, że rośnie stres i frustracja. Ruszyła debata publiczna o Internecie, grach, komórkach, programach, social mediach, big techach i ekstremizmie. Bardzo dobrze. Musimy jednak rozmawiać o agresji, wskazywać na jej źródła, ale nie pokazywać jej bez odpowiedniego obudowania.

Czy policja powinna reagować tak stanowczo, jak w Bydgoszczy czy w Nowym Sączu, gdzie napastnicy zostali postrzeleni i zginęli?

Wszystko zależy. Istnieje pojęcie nieproporcjonalności działań. Niekiedy strzały do kogoś, kto ma wyłącznie nóż, świadczą o strachu i nieprzygotowaniu do interwencji. Trzeba tę perspektywę zbadać, bo najsurowsze represje to też agresja i promowanie przemocy. Teraz słyszymy, że sposobem na zatrzymanie przemocy jest dostęp do broni palnej. Ale to nie jest rozwiązanie. To tylko potęguje agresję.

A wracając do kwestii policjantów. Funkcjonariuszy jest za mało, aby siedzieli we wszystkich szkołach. Kamery, bramki i inwigilacja nie rozwiążą problemu.

Pana zdaniem agresja wśród młodzieży i dorosłych będzie narastać, czy w kolejnych dniach osłabnie?

Myślę, że w pewnym momencie będzie to już w pełni kontrolowane. Natomiast na pewno będziemy mieli jeszcze przez jakiś czas kłopoty. To nie ulega wątpliwości.

Wybrane dla Ciebie