Kulisy ataku na samolot Flydubai. "Zażądali, byśmy rozwiązali terrorystę"

30 września na pokładzie samolotu Flydubai lecącego z Dubaju do Tel Awiwu doszło do dramatycznego incydentu. Drugi pilot zaatakował kapitana siekierą, a maszyna gwałtownie traciła wysokość. Dwóch pasażerów w "Washington Post" ujawniło, co działo się po obezwładnieniu napastnika. Zachowanie załogi samolotu "wzbudziło ich podejrzenia".

Pasażerowie o zachowaniu załogi podczas ataku na samolot FlyDubaiPasażerowie o zachowaniu załogi podczas ataku na samolot FlyDubai (zdj. ilustracyjne)
Źródło zdjęć: © Flickr, Wikimedia Commons
Kacper Kulpicki

W trakcie lotu drugi pilot, 29-letni obywatel Omanu, Hamam al-Hammami, zaatakował kapitana znajdującego się w kokpicie siekierą ratunkową. Ranny dowódca zdołał otworzyć drzwi. Wtedy do środka dostali się pasażerowie oraz rezerwowi piloci. Napastnik został obezwładniony.

Skrępowano go opaskami zaciskowymi oraz przewodami od słuchawek zebranymi wśród pozostałych uczestników lotu. 29-latek wielokrotnie krzyczał: "Zabijcie mnie, zabijcie mnie", ponieważ podjęta przez niego próba zamachu się nie udała.

Wśród osób, które brały udział w skrępowaniu Hamama al-Hammamiego, byli Tzvika Manes i Daniel Schlichter. Z ich relacji wynika, że doszło do konfliktu pasażerów z załogą, która zaczęła domagać się uwolnienia napastnika.

Zażądali od nas, żebyśmy rozwiązali terrorystę – nie mieliśmy pojęcia, dlaczego. [...] Zażądali uwolnienia terrorysty; od razu wzbudziło to nasze podejrzenia – wyznali na łamach "Washington Post".

Tzvika Manesa dodał, że członkowie załogi przekonywali pasażerów, że nie mogą samodzielnie decydować o losie obezwładnionego mężczyzny. Mieli powiedzieć: "Nie jesteście Bogiem, nie zabijecie go."

Tymczasem wcale nie chcieliśmy go zabić – chcieliśmy tylko, żeby on nie zabił nas – komentował.

Podkreślił, że to pasażerowie przejęli kontrolę nad sytuacją w pobliżu kokpitu. Członków załogi skierowano do środkowej części samolotu, a przy wejściu do kokpitu ustawiono jednego z pasażerów o dużych gabarytach jako strażnika.

Mówiliśmy im: "Od tej chwili to my tu rządzimy, a wy robicie to, co mówimy" – wspominał Daniel Schlichter.

Członkowie personelu pokładowego w tej sytuacji zaczęli zajmować się pasażerami, którzy byli w szoku po wcześniejszych wydarzeniach. Jak podał "Washington Post", linie Flydubai nie odniosły się bezpośrednio do przytoczonej przez nich relacji. Zapewniono, że współpracują ze śledczymi.

Władze ZEA uznały incydent za próbę ataku terrorystycznego

Incydent miał miejsce podczas lotu FZ1073, w ramach którego podróżowało 174 pasażerów. Maszyna została skierowana do Tabuku w Arabii Saudyjskiej, gdzie bezpiecznie wylądowała. Pasażerowie nie odnieśli poważnych obrażeń.

Kapitan oraz drugi pilot zostali przewiezieni do szpitala. Według władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich zdarzenie było nieudaną próbą ataku terrorystycznego.

Wybrane dla Ciebie