Najważniejsze informacje
- Wrak spoczywa na głębokości ok. 55 m w pobliżu Adrasanu, u wybrzeży Antalyi.
- Badacze zidentyfikowali 122 kształty i rozmiary naczyń ceramicznych.
- Ładunek najpewniej płynął z Rhosus w kierunku Rzymu.
Przez ponad dwa tysiące lat spoczywał na dnie Morza Śródziemnego. Teraz archeolodzy krok po kroku odkrywają jego tajemnicę. Jak informuje "Daily Mail", u wybrzeży Turcji odnaleziono wrak statku, którego ładownia była wypełniona tysiącami ceramicznych naczyń. Wśród nich znalazły się talerze, misy, tace oraz naczynia w dziesiątkach różnych kształtów i rozmiarów. Ich stan zachowania jest wyjątkowy.
Wrak znajduje się w rejonie Adrasan, u wybrzeży prowincji Antalya. Leży około 55 metrów pod powierzchnią Morza Śródziemnego. Podwodne prace archeologiczne rozpoczęto w 2025 r. i już przyniosły tysiące zabytków. Odkrycie jest szczególnie cenne, ponieważ pozwala zajrzeć do świata starożytnego handlu i zobaczyć, jakie towary trafiały do zamożnych mieszkańców rzymskiego świata.
W Hiszpanii wrze po dramatycznym finale eksmisji. 87-latka nie żyje
Ładunek statku robi ogromne wrażenie. Archeolodzy znaleźli tysiące ceramicznych przedmiotów, wśród których są między innymi talerze, misy, naczynia do serwowania ryb oraz tace. Badacze zidentyfikowali już 122 różne kształty i rozmiary naczyń. Nie były to przypadkowe przedmioty, lecz towary, które miały trafić do odbiorców na innych obszarach Morza Śródziemnego.
Szczególnie interesujący jest fakt, że część ceramiki pochodziła z różnych ośrodków produkcyjnych. Na wraku znaleziono również ceramiczne dzbany z kilku wysp Morza Egejskiego.
Odkrycie daje archeologom rzadką możliwość odtworzenia fragmentu tej sieci. Towary były produkowane w jednym miejscu, następnie przewożone drogą morską, a na końcu trafiały do klientów oddalonych o setki kilometrów. Morze Śródziemne było wówczas jednym z najważniejszych obszarów wymiany towarów, a statki łączyły ze sobą odległe porty.
Leżał na dnie przez 2100 lat. Prawdopodobnie płynął do Rzymu
Naukowcy uważają, że jednostka mogła pochodzić z Rhosus, starożytnego ośrodka znajdującego się na terenie dzisiejszej prowincji Hatay w południowej Turcji. To ważna wskazówka, ponieważ ceramika produkowana w tym regionie miała cieszyć się dobrą opinią wśród zamożnych odbiorców.
Rhosus i miejsce odnalezienia wraku dzieli około 550 kilometrów. Wszystko wskazuje więc na to, że statek odbywał dłuższą podróż. Jednym z najbardziej prawdopodobnych kierunków był Rzym, który w tym okresie stawał się coraz ważniejszym centrum politycznym i gospodarczym basenu Morza Śródziemnego.
Rejs zakończył się jednak tragicznie. Według ustaleń archeologów statek prawdopodobnie został zaskoczony przez sztorm, a następnie uderzył w płytki fragment dna. Jednostka poszła na dno razem z całym ładunkiem. Nikt wówczas nie mógł przypuszczać, że część przewożonych towarów pozostanie tam przez kolejne 2100 lat.
Jest też niezwykle ciekawy historyczny ślad związany z jednym z najbardziej znanych Rzymian. Cyceron, słynny polityk, mówca i filozof, wspomniał o naczyniach z Rhosus w liście do swojego przyjaciela Attyka napisanym w 50 roku p.n.e. Z zachowanego przekazu wynika, że Cyceron zamawiał stamtąd ceramiczne naczynia.
Jedną z największych zagadek było to, dlaczego po ponad dwóch tysiącach lat tak wiele naczyń zachowało się w tak dobrym stanie. Odpowiedź kryła się w sposobie, w jaki starożytni handlarze przygotowali ładunek do podróży.
Ceramiczne przedmioty zostały umieszczone w drewnianych skrzyniach. Pomiędzy poszczególnymi naczyniami znajdowała się glina, która miała zabezpieczać je przed przesuwaniem się i uderzeniami podczas rejsu. Dzięki temu delikatna ceramika była znacznie lepiej chroniona przed uszkodzeniami.