Zaginięcie Emilii Koprowskiej od początku wywołuje ogromne emocje. 37-letnia mieszkanka Koszalina zaginęła w Darłowie po kłótni z mężem. W toku poszukiwań odnaleziono należący do niej telefon oraz plecak, jednak żadne z tych odkryć nie przyniosło odpowiedzi na pytanie, co stało się z kobietą.
Na początku pojawiały się nadzieje, że znalezione przedmioty pozwolą śledczym ustalić, co wydarzyło się przed zaginięciem Emilii. Z czasem jednak sprawa ucichła. Policja nie przekazuje obecnie nowych informacji, a bliscy kobiety nadal apelują o pomoc w jej odnalezieniu.
Zaginięcie Emilii Koprowskiej. "Zaraz będziemy mieli drugą Iwonę Wieczorek"
Brak przełomu niepokoi Macieja Szubę, byłego komendanta poznańskiej policji, a obecnie prywatnego detektywa. W rozmowie z "Faktem" zwraca uwagę przede wszystkim na telefon należący do zaginionej.
Plecak i telefon znalazły osoby postronne. Odblokowywanie telefonu powinno nastąpić szybko, nawet jeśli oznaczałoby to opłacenie takiej usługi, jeśli policyjni specjaliści nie potrafią złamać tych zabezpieczeń. Nie rozumiem, skąd ta niezaradność. Kucha za kuchą i zaraz będziemy mieli kolejną Iwonę Wieczorek i będziemy stali w miejscu – ocenia.
Sprawa Iwony Wieczorek od lat pozostaje jednym z najbardziej zagadkowych zaginięć w Polsce. Kobieta zaginęła w lipcu 2010 r. w Gdańsku i do dziś nie udało się ustalić, co się z nią stało.
W przypadku Emilii Koprowskiej również nie brakuje pytań. Jednym z najważniejszych pozostaje to, co wydarzyło się po jej kłótni z mężem i gdzie kobieta przebywa obecnie.
Rodzina Emilii Koprowskiej apeluje. "Robimy wszystko, by Emilkę znaleźć"
Bliscy zaginionej nie zamierzają rezygnować z poszukiwań. Rodzina regularnie przypomina w mediach społecznościowych o sprawie i prosi o dalsze udostępnianie zdjęć Emilii.
Dlatego wciąż przypominamy ludziom o tym, że jej szukamy. Prosimy, by publikować jej zdjęcia. Nasza siostra gdzieś jest i za wszelką cenę musimy ją znaleźć. Może ktoś przypomni sobie coś, na co wcześniej nie zwrócił uwagi, a co na przykład wskaże nam nowe miejsce jej pobytu, o którym nie wiemy. Robimy wszystko, by Emilkę znaleźć – mówi "Faktowi" Jurek Pałasz, brat zaginionej Koszalinianki.
Mężczyzna przyznaje, że rodzina najbardziej obawia się wieloletniego braku odpowiedzi.
– Najgorsze, co mogłoby nas spotkać, to powtórzenie sprawy Iwony Wieczorek i ta koszmarna niewiedza na lata. Dlatego wciąż apelujemy do ludzi – podkreśla.
Na razie nie wiadomo, kiedy śledczy będą mogli przekazać kolejne informacje dotyczące poszukiwań. Bliscy Emilii nadal liczą jednak na to, że ktoś posiada wiedzę, która pomoże ustalić, gdzie znajduje się 37-latka i co wydarzyło się w Darłowie.