Opisał, co robili mu Polacy. Aż skoczył z balkonu. Wieści z Tajlandii

Brytyjczyk twierdzi, że został zaatakowany przez dwóch Polaków w apartamentowcu na Phuket (Tajlandia). Miał być zmuszany do przelewu kryptowaluty. W końcu zdecydował się na desperacką ucieczkę - wyskoczył z balkonu.

Policja na razie nie odniosła się do ataku z udziałem Polaków.Policja na razie nie odniosła się do ataku z udziałem Polaków.
Źródło zdjęć: © Getty Images | William Sen
Mateusz Domański

Do zdarzenia miało dojść 29 września około godz. 23 w dzielnicy Chalong na tajskiej wyspie Phuket. Mężczyzna opisał swoją wersję wydarzeń na facebookowym profilu Phuket Times, a sprawę przedstawił portal The Thaiger.

Brytyjczyk przekazał, że przyjechał spotkać się ze znajomym z dzieciństwa. W mieszkaniu miało przebywać także dwóch Polaków, którzy pili alkohol. On sam twierdzi, że wypił tylko jedną szklankę whisky, ponieważ zamierzał później prowadzić samochód.

Według relacji mężczyzny, sytuacja stała się napięta, gdy odmówił wypicia kolejnych drinków. Dwaj Polacy mieli go zaatakować, dusić opaską zaciskową i nie pozwolić mu opuścić pokoju.

Brytyjczyk twierdzi, że grożono mu nożycami ogrodowymi, a następnie zmuszono go do transferu kryptowaluty.

Wyskoczył z balkonu

Mężczyzna postanowił uciec z mieszkania. Jak relacjonuje, wyskoczył z balkonu na czwartym piętrze i doznał kolejnych obrażeń. Pomóc miał mu pracownik ochrony budynku. Brytyjczyk twierdzi, że po upadku nie jest w stanie chodzić.

Portal The Thaiger podkreśla, że nie wiadomo, czy mężczyzna zawiadomił o sprawie tajską policję. W materiale nie przedstawiono stanowiska służb.

Wybrane dla Ciebie