Podwiózł chorego na SOR. "Biznes na cudzym nieszczęściu"

Wizyta na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym to dla każdego pacjenta i jego bliskich ogromny stres. Jak się jednak okazuje, nerwy mogą zepsuć nie tylko kolejki do lekarza, ale również sam wjazd pod szpital. W sieci pojawiła się relacja kierowcy, który podwiózł znajomego pod SOR na zaledwie kilka minut. Za sam fakt przekroczenia szlabanu musiał słono zapłacić.

.Podwiózł chorego na SOR. "Biznes na cudzym nieszczęściu"
Źródło zdjęć: © Facebook, Maciej Krul - BlejtramTv
Edyta Tomaszewska

Sytuacja opisana na facebookowym profilu twórcy internetowego Macieja Krula – BlejtramTv wywołała lawinę komentarzy. Kierowca, chcąc jak najszybciej pomóc choremu, wjechał na teren przyszpitalny, by bezpiecznie wysadzić pasażera tuż przy wejściu do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Cała operacja zajęła mu dosłownie pięć minut. Prawdziwe zaskoczenie czekało go jednak przy wyjeździe.

Brak darmowych minut i 10 zł na start

Z relacji wynika, że przy szlabanie wyjazdowym automat zażądał opłaty w wysokości 10 zł. Z zamieszczonego zdjęcia cennika wynika wprost: 10 zł za każde rozpoczęte 30 minut postoju, a także bezwzględna informacja: "Brak możliwości zwolnienia z opłaty" oraz kara 150 zł za zgubienie biletu.

Kierowca nie krył rozgoryczenia brakiem choćby kilkuminutowego darmowego czasu technicznego, który na większości tego typu obiektów pozwala na bezpieczne podrzucenie lub odebranie pacjenta o ograniczonej sprawności.


WIDEO
Wideo znad morza. Takiego października nikt się nie spodziewał

Totalny brak darmowego czasu na podrzucenie chorego. Pan z okienka mówi krótko: "Prywatna firma dzierżawi teren, nawet pogotowie ma z nami problem". Żerowanie na ludziach w krytycznych momentach życiowych. Ktoś wymyślił genialny biznes na cudzym nieszczęściu – czytamy w relacji.

Pod wpisem natychmiast rozgorzała dyskusja. Komentujący zwracają uwagę, że szpitale są miejscami użyteczności publicznej, do których nikt nie przyjeżdża rekreacyjnie.

Internauci zauważają, że standardem w cywilizowanych miejscach parkingowych (w tym przy dworcach, lotniskach czy centrach handlowych) jest co najmniej 10–15 minut darmowego postoju. "Przeważnie pobiera się bilet na darmowe minuty w automacie. 10 zł za sam wjazd to po prostu zdzierstwo, nikt tam dla przyjemności nie jeździ" – wskazuje jedna z komentujących osób.

Pojawiły się głosy, że blokowanie bezpłatnego dojazdu bezpośrednio pod wejście narusza podstawowe standardy dostępności. Osoba w stanie nagłym lub o ograniczonej mobilności często nie jest w stanie dojść na SOR z odległych ulic.

"Patologią jest w ogóle płacenie za parking pod jakimkolwiek szpitalem" – czytamy w komentarzach.

Problem znany w całym kraju

Sprawa opłat parkingowych pod szpitalami powraca regularnie. Choć zarządcy szpitali często tłumaczą stawianie szlabanów koniecznością zniechęcenia osób postronnych do blokowania miejsc dla pacjentów i personelu, całkowity brak darmowego "okienka" na wysadzenie chorego jest odbierany przez kierowców jednoznacznie negatywnie – jako brak empatii i zarabianie na ludzkiej bezradności.

Wybrane dla Ciebie