Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem w powiecie Schwalm-Eder w Hesji. Około godz. 21.35 świadkowie zgłosili policji dostawczego busa, który w okolicy Neuental-Schlierbach miał poruszać się zygzakiem. Pojazd jechał następnie drogą L3067 w kierunku Schwalmstadt - informują niemieckie służby w oficjalnym komunikacie.
Patrol zauważył samochód między Allendorf a Schwalmstadt-Ziegenhain. Policjanci również mieli zaobserwować niepewną jazdę. Bus wielokrotnie zjeżdżał mocno w prawo i w lewo, a w rejonie wiaduktu nadjeżdżający z przeciwka kierowca musiał się zatrzymać, ponieważ pojazd chwilami jechał środkiem drogi.
Funkcjonariusze zatrzymali busa w Ziegenhain. Za kierownicą siedział 33-letni Polak. Dobrowolne badanie alkomatem wykazało 2,3 promila. Mężczyznę przewieziono na komisariat, gdzie zarządzono pobranie krwi i zabezpieczono kluczyki do samochodu.
Tylko trzy słowa. Polak ma teraz jeszcze większe kłopoty
Na komisariacie policjanci korzystali z aplikacji tłumaczącej, ponieważ 33-latek słabo mówił po niemiecku. Z oficjalnego komunikatu policji dowiadujemy się, że w pewnym momencie pokazał jednemu z funkcjonariuszy na ekranie telefonu przetłumaczone pytanie: "Ile pieniędzy chcesz?". Policjant nie odpowiedział na to pytanie i poinformował o wszystkim swojego przełożonego.
W związku z tym wobec Polaka wszczęto kolejne postępowanie. 33-latek odpowie teraz w Niemczech za podejrzenie prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu oraz usiłowania przekupienia policjanta.