Rosja ponownie zabrała głos w sprawie obwodu kaliningradzkiego. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekonuje, że rosyjskie ostrzeżenia dotyczące ewentualnej blokady regionu i użycia broni nie są groźbą.
Powiedzieliśmy, że to region rosyjski i że w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia – i słyszeliśmy wiele wypowiedzi od porywczych ludzi z Polski i innych krajów – Rosja użyje całego dostępnego arsenału broni. To wcale nie jest zagrożenie – powiedział Pieskow dziennikarzowi Rossija-1 Pawłowi Zarubinowi.
Słowa rzecznika Kremla padły w kontekście wcześniejszych wypowiedzi rosyjskich przedstawicieli dotyczących sytuacji na Bałtyku i scenariuszy związanych z Kaliningradem.
Patruszew mówi o planach NATO
Wcześniej Nikołaj Patruszew, były szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa i obecny doradca Władimira Putina, twierdził, że NATO prowadzi największe od dekad ćwiczenia w pobliżu rosyjskich granic.
Według Patruszewa Sojusz ma ćwiczyć scenariusze działań ofensywnych na obszarze od Wilna po Odessę. Wśród rzekomych scenariuszy wymienił zajęcie obwodu kaliningradzkiego, blokadę żeglugi na Bałtyku i Morzu Czarnym oraz uderzenia wyprzedzające na rosyjskie bazy związane z odstraszaniem nuklearnym.
Nie wskazał jednak, o które konkretnie ćwiczenia NATO miałoby chodzić.
Rosyjska narracja o zagrożeniu
Tezy Patruszewa szybko podjęli rosyjscy propagandyści. Władimir Sołowjow powtarzał część jego zarzutów, a emerytowany generał Andriej Gurulow przekonywał w serwisie Telegram, że Rosja musi zakończyć wojnę w Ukrainie zwycięstwem, ponieważ w przeciwnym razie czeka ją kolejny konflikt.
Jak wynika z materiału WP Wiadomości, tego typu przekazy mogą być elementem rosyjskiej wojny informacyjnej. Państwa europejskie są w nich przedstawiane jako strony przygotowujące się do konfrontacji z Moskwą.
Patruszew oskarżał między innymi Brukselę, Berlin i Paryż, a także brytyjskiego premiera Keira Starmera, przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen i sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego o mobilizowanie Europy przeciwko Rosji.
Kreml obawia się kontroli Bałtyku?
Dr Wojciech Siegień, ekspert zajmujący się Rosją, ocenił w rozmowie cytowanej przez WP, że rosyjskie ostrzeżenia dotyczą przede wszystkim obaw związanych z kontrolą nad bałtyckimi szlakami morskimi.
Kaliningrad leży blisko Polski, ale tym razem komunikat jest skierowany przede wszystkim przeciwko Wielkiej Brytanii i innym państwom Unii Europejskiej, które mają możliwość kontrolowania sytuacji w basenie Morza Bałtyckiego – wyjaśnił.
Bałtyk ma dla Rosji strategiczne znaczenie. Przez porty możliwe jest zaopatrywanie obwodu kaliningradzkiego oraz wspieranie portu w Petersburgu. Moskwa zwraca też uwagę na tzw. flotę cieni, czyli statki transportujące rosyjską ropę mimo obowiązujących sankcji.
Rosja uważnie obserwuje więc aktywność NATO w regionie. Jednocześnie Kreml coraz częściej przedstawia ćwiczenia Sojuszu jako potencjalne przygotowania do działań przeciwko Federacji Rosyjskiej.