Poszedł na prywatną wizytę do lekarza. Trwała 2 minuty. Nie kryje wściekłości

Długie kolejki na NFZ zmuszają coraz więcej Polaków do korzystania z prywatnej opieki zdrowotnej. Jednak czy wysoka cena zawsze idzie w parze z odpowiednim podejściem do pacjenta? Twórca internetowy Maciej Krul podzielił się w sieci historią swojej ekspresowej wizyty lekarskiej, publikując paragon opiewający na 280 złotych.

.Poszedł na prywatną wizytę u lekarza. Trwała 2 minuty. Nie kryje wściekłości
Źródło zdjęć: © Facebook | Maciej Krul - BlejtramTv
Edyta Tomaszewska

Dla wielu pacjentów scenariusz jest dobrze znany: próba umówienia się do lekarza specjalisty w ramach publicznej służby zdrowia kończy się informacją o wielomiesięcznym – a nierzadko rocznym – czasie oczekiwania. Zdesperowani chorzy decydują się więc sięgnąć do własnej kieszeni. Niestety, w prywatnym gabinecie nie zawsze czeka na nich empatia i wnikliwa diagnoza.

Dwie minuty i "następny proszę"

O swoich gorzkich doświadczeniach opowiedział w mediach społecznościowych Maciej Krul (BlejtramTv). Jak relacjonuje, na wizytę prywatną zdecydował się z prostego powodu – termin w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia wyznaczono mu dopiero za rok.

Wizyta nie potoczyła się jednak tak, jak można by oczekiwać po opłaceniu niemałego rachunku.

Wchodzę do gabinetu, lekarz zerka na jeden wynik z krwi, mówi: "Wszystko w normie, proszę brać witaminę D3". Czas trwania całej "wizyty": jakieś dwie minuty – opisuje autor wpisu.

WIDEO
Faktury za paliwo. Orlen się wyłamał. Kierowcy mogą być zaskoczeni

Gdy zaskoczony pacjent zapytał, czy to rzeczywiście wszystko, miał usłyszeć chłodną odpowiedź:

"Tak, konsultacja odbyta, dziękuję, następny proszę."

Na potwierdzenie swoich słów twórca opublikował zdjęcie paragonu fiskalnego wystawionego przez prywatną przychodnię. Wynika z niego jasno: za usługę określoną jako "konsultacja lekarska" zapłacił 280 złotych.

Wpis wywołał falę emocji, dotykając problemu, z którym mierzy się dziś wielu pacjentów w Polsce:

"Kasowanie od ludzi prawie 300 zł za dwie minuty popatrzenia na kartkę i powiedzenie" jest ok". Ja wiem, że wiedza kosztuje, ale to już przypomina taśmociąg do wyciągania kasy od zdesperowanych pacjentów" – komentuje Krul, dodając z gorzkim uśmiechem: Tak, wiem, co miał jeszcze robić, skoro wszystko jest ok... Nic. Jedynie odrobinę zmniejszyć cenę.

Głos twórcy internetowego wpisuje się w szerszą dyskusję na temat rosnących kosztów komercyjnych usług medycznych. Choć nikt nie kwestionuje wartości wiedzy oraz odpowiedzialności lekarzy, pacjenci coraz częściej zwracają uwagę na dysproporcję między ceną a faktycznym czasem i zaangażowaniem poświęconymi podczas wizyty.

W sytuacji, gdy publiczny system opieki zdrowotnej pozostaje niewydolny, a ceny w sektorze prywatnym stale rosną, poczucie bycia traktowanym "taśmowo" budzi wśród pacjentów coraz większy sprzeciw i frustrację.

Wybrane dla Ciebie