Debra i Martin Robinsonowie przyjechali z Australii Zachodniej do Ensenady na początku września, gdy rozpoczął się proces. Kobieta podczas rozprawy podziękowała sędziemu za czas poświęcony sprawie, a następnie poprosiła, by wyrok zapadł przed ich powrotem do Australii.
Rodzina braci Robinsonów czeka na decyzję sądu
Rodzice mają zaplanowany lot na 9 października. Sędzia zgodził się ogłosić decyzję rano tego dnia, jeszcze przed ich wylotem.
Po opuszczeniu sądu Debra Robinson opowiedziała o ostatnich tygodniach. Przyznała, że pobyt w Ensenadzie był dla niej i jej rodziny niezwykle trudnym doświadczeniem.
– To były niezwykle trudne i pełne emocji tygodnie. Jesteśmy bardzo wdzięczni za całe wsparcie i życzliwość, które otrzymaliśmy – powiedziała.
Podkreśliła również, że rodzina czuje wsparcie osób z Australii i innych części świata. Jak zaznaczyła, daje im ono siłę w kolejnych trudnych dniach.
Jake, Callum i Carter zginęli podczas surfingu
Jake i Callum Robinsonowie oraz ich amerykański przyjaciel Carter Rhoad zaginęli podczas wspólnego wyjazdu surfingowego do Meksyku. Bliscy zaczęli się niepokoić, gdy mężczyźni nagle przestali odpowiadać na wiadomości i telefony.
Później ich ciała odnaleziono na dnie studni. Według prokuratury mężczyźni padli ofiarą napadu, który miał wymknąć się spod kontroli. Śledczy twierdzą, że sprawcy mogli zainteresować się ich samochodem, a konkretnie jego oponami. Samochód należący do ofiar został znaleziony spalony.
W związku ze sprawą trzech mężczyzn oskarżono o zabójstwo oraz rozbój z użyciem przemocy. Prokuratura przedstawia swoją wersję wydarzeń, natomiast ostateczne rozstrzygnięcie należy do sądu.
Matka Jake'a i Calluma zaznaczyła, że rodzina nie chce komentować sprawy przed ogłoszeniem wyroku.
– Teraz skupiamy się na Callumie, Jake'u i Carterze, na uczczeniu ich pamięci i doprowadzeniu tego procesu do końca – powiedziała.
"Straciliśmy dwóch synów". Ojciec zeznawał przed sądem
Martin Robinson wcześniej składał zeznania podczas procesu. Mówił wówczas o ogromnym bólu po śmierci synów.
– Wystarczająco trudno jest rodzicowi stracić jedno dziecko, ale my straciliśmy dwóch synów w strasznych okolicznościach. Zostawiło to ogromną pustkę w naszym życiu – zeznał.
Ojciec braci zaznaczył jednocześnie, że rodzina nie żywi nienawiści do osób odpowiedzialnych za śmierć Jake'a i Calluma. Nie potrafi jednak zrozumieć, dlaczego odebrano życie dwóm młodym mężczyznom, przed którymi było jeszcze wiele lat.
W sprawie zeznawała również matka Cartera Rhoada. Kobieta połączyła się z sądem za pośrednictwem wideokonferencji. Jak przekazała, od służb dowiedziała się, że każdy z trzech mężczyzn miał zostać postrzelony trzy razy.
– Każdy z chłopaków został postrzelony z tyłu głowy. Nie jestem ekspertem, ale dla mnie wyglądało to jak egzekucja – powiedziała.
Proces wkracza obecnie w decydującą fazę. Mowy końcowe mają zostać wygłoszone w przyszłym tygodniu, a sędzia zapowiedział, że decyzję w sprawie oskarżonych przedstawi 9 października.