Według ukraińskich służb Rosja zaciąga obcokrajowców, ponieważ ponosi ogromne straty na wojnie. Od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji w lutym 2022 r. rosyjskie straty miały sięgnąć 1,5 mln osób, w tym 500 tys. zabitych – przekonuje brytyjski wywiad.
Rekruterzy działający w różnych państwach publikują celowane reklamy na Facebooku, TikToku i Telegramie. Jak przekazują ukraińscy urzędnicy, werbowani są przede wszystkim ludzie ubodzy, podatni na wpływy lub silnie związani z określoną ideologią. Za pozyskanie żołnierza pośrednicy mają otrzymywać 24 tys. dolarów oraz część jego wynagrodzenia.
Amerykańscy ochotnicy mogą liczyć na 26 tys. dolarów premii za podpisanie kontraktu i 2 tys. dolarów miesięcznie. Według "New York Post" do tej pory walczyło dla Rosji co najmniej 18 obywateli z USA. To m.in. Seth William Baker, wcześniej służący w Korpusie Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Z wojska odszedł, bo nie chciał się zaszczepić przeciwko COVID-19. Po trzech miesiącach zginął na froncie.
Wśród ochotników z USA ma być też Wilmer Puello-Mota, były radny miasta w Massachusetts i były żołnierz amerykańskich sił powietrznych, mający proces za posiadanie pornografii dziecięcej. Do rosyjskiego wojska zaciągnął się też Derek Huffman, ponieważ sprzeciwiał się temu, co określał jako ideologiczną edukację LGBTQ w Stanach Zjednoczonych - opisuje New York Post".
Ukraińscy urzędnicy zidentyfikowali dotąd blisko 29 tys. cudzoziemców ze 135 państw walczących po stronie Rosji. Wśród nich mają być między innymi obywatele Korei Północnej, Kenii, Etiopii czy Ghany.
Rosja ma szczególnie eksponować Amerykanów w propagandzie. Ich obecność ma być przedstawiana jako dowód poparcia dla Moskwy w zachodnich społeczeństwach. Obcokrajowcy są zapraszani do telewizji, występują w reportażach i biorą udział w wydarzeniach organizowanych przez rosyjskie media.