Szpital dostał milion ze zbiórki Łatwoganga. Teraz mówi o warunkach "nie do przyjęcia"

Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie otrzymał milion złotych ze zbiórki Łatwoganga. Przy kolejnej umowie placówka zakwestionowała jednak zapisy pozwalające fundacji żądać zwrotu pieniędzy. – Są dla nas nie do przyjęcia – mówi dyrektorka w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Szpital Dziecięcy w Olsztynie Szpital Dziecięcy w Olsztynie mówi o "warunkach nie do przyjęcia" ws. zbiórki na Cancer Fighters.
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | Jacek Marczewski, Robert Robaszewski
Karol Osiński

Wojewódzki Specjalistyczny Szpital Dziecięcy w Olsztynie był jednym z 17 ośrodków, którym Fundacja Cancer Fighters zapowiedziała przekazanie po milionie złotych. Pieniądze miały pochodzić ze zbiórki prowadzonej przez Piotra "Łatwoganga" Garkowskiego, z której na konto fundacji wpłynęło niemal 293 mln zł.

Szpital w Olsztynie dostał pieniądze ze zbiórki Łatwoganga

Placówka przez pewien czas czekała jednak na przelew. W lipcu jej przedstawiciele otrzymali podczas uroczystości papierowy czek na milion złotych. Jak relacjonowała "Rzeczpospolitej" dr n. med. Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektorka Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, fundacja zapewniała wówczas, że pieniądze do końca miesiąca znajdą się na koncie placówki.

Szpital, przekonany, że środki wkrótce zostaną przekazane, rozpoczął przygotowania do zakupów.

– Czekając na przelew i kierując się zapewnieniami fundacji, ogłosiliśmy przetargi na sprzęt do nowej pracowni. W tym czasie przypominaliśmy się fundacji w sprawie umowy – powiedziała dyrektorka.

Projekt dokumentu placówka otrzymała około 20 września. Szpital zgłosił do niego uwagi. Ostatecznie umowę podpisano 30 września, a dzień później milion złotych trafił na konto placówki.

Na tym jednak nie zakończyły się rozmowy między szpitalem a fundacją.

"Są dla nas nie do przyjęcia". Szpital zakwestionował zapisy umowy

Znacznie większe zastrzeżenia wzbudziła kolejna umowa dotycząca planowanej modernizacji szpitala. Zdaniem dyrekcji znalazły się w niej zapisy, których placówka w obecnej formie nie może zaakceptować.

– W treści projektu umowy są zapisy, które są dla nas nie do przyjęcia – stwierdziła Piskorz-Ogórek.

Jednym z najważniejszych punktów jest możliwość domagania się przez Fundację Cancer Fighters zwrotu części lub całości przekazanych środków. Maksymalna wysokość zabezpieczenia ma sięgać 120 proc. wartości darowizny.

Mechanizm miałby mieć zastosowanie m.in. w przypadku problemów z realizacją inwestycji, niedotrzymania harmonogramu, nieprawidłowości w dokumentacji czy innych istotnych naruszeń warunków umowy.

Dyrektorka olsztyńskiego szpitala zwróciła uwagę, że podobne rozwiązanie jest dla niej czymś nietypowym w przypadku darowizny.

– Chcę podkreślić, że po raz pierwszy zetknęłam się z sytuacją, gdy przy darowiźnie pojawia się zapis o żądaniu zwrotu na każdym etapie realizacji i jeszcze oczekiwane jest poręczenie – powiedziała.

Jak zaznaczyła, szpital nie ma również pełnej gwarancji, że w przypadku prawidłowej realizacji inwestycji otrzyma wszystkie kolejne transze.

– Szpital nie ma również gwarancji, że mimo prawidłowo realizowanej inwestycji z jakiegoś powodu fundacja nie będzie miała środków na dalsze transze – wyjaśniła dyrektorka.

Wskazała również na inny zapis, który budzi jej zastrzeżenia. Projekt umowy zakłada możliwość zwrotu darowizny przez szpital w sytuacji, gdy placówka straci kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Niemal 293 mln zł ze zbiórki Łatwoganga

Sprawa umowy z olsztyńskim szpitalem jest częścią szerszego tematu dotyczącego pieniędzy z głośnej zbiórki Łatwoganga. Akcja miała wesprzeć dziecięcą onkologię w Polsce. Na konto Fundacji Cancer Fighters wpłynęło niemal 293 mln zł.

Organizacja deklaruje, że ze środków zebranych podczas akcji przeznaczyła już ponad 100 mln zł na pomoc polskiej onkologii.

Wśród zapowiadanych działań znalazły się m.in. inwestycje w trzech szpitalach oraz przekazanie po milionie złotych 17 placówkom zajmującym się leczeniem dzieci chorych na nowotwory.

Nie wszystkie pieniądze zostały jednak dotąd przekazane szpitalom. W części placówek nadal trwają rozmowy dotyczące warunków przekazania środków.

Cancer Fighters tłumaczy zapis o 120 proc. zwrotu

Do sprawy odniosła się Fundacja Cancer Fighters. Organizacja wyjaśnia, że zapis dotyczący 120 proc. nie oznacza automatycznego obowiązku zwrotu takiej kwoty przez szpital.

Według fundacji jest to maksymalny poziom zabezpieczenia, który może obejmować zwrot przekazanych środków lub ich części, odsetki za opóźnienie oraz koszty ewentualnej egzekucji.

Cancer Fighters argumentuje, że podobne mechanizmy są stosowane również przy finansowaniu bankowym czy realizacji programów publicznych. Fundacja przekonuje jednocześnie, że wybrana forma zabezpieczenia ma być możliwie mało uciążliwa dla szpitali.

Organizacja podkreśla, że zwrot pieniędzy miałby następować wyłącznie w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, które uzasadniałyby takie działanie. Wcześniej szpital miałby otrzymać informacje o zastrzeżeniach oraz możliwość przedstawienia własnych wyjaśnień.

Dopiero po ich rozpatrzeniu fundacja miałaby określić wysokość środków podlegających ewentualnemu zwrotowi.

Wybrane dla Ciebie