Więźniowie mogą wrócić do Polski. Planowane zwolnienia w Wielkiej Brytanii

Wielka Brytania planuje przedterminowo zwolnić około 2500 więźniów, wśród których mają znaleźć się obywatele Polski. Polski rząd nie otrzymał jednak listy osób objętych programem. – Dziwi mnie, że Polska nie ma tej wiedzy – mówi w rozmowie z "Faktem" kryminolog dr Paweł Moczydłowski.

(zdj. podgl.).(zdj. podgl.).
Źródło zdjęć: © Getty Images | Charles O'Rear
Karol Osiński

Brytyjskie władze chcą w ten sposób poradzić sobie z problemem przeludnienia zakładów karnych. Program ma objąć około 2500 osób, a przedterminowe zwolnienia mają nastąpić jeszcze przed końcem roku.

Wielka Brytania zwolni więźniów. Wśród nich Polacy

Jak informuje "Rzeczpospolita", sprawa może dotyczyć przede wszystkim obywateli Polski, Rumunii i Albanii. Problemem jest jednak brak szczegółowych informacji po stronie polskiej. Warszawa nie otrzymała dotąd listy osób, które mają zostać zwolnione.

Brytyjski rząd zapewnia, że program nie obejmie najgroźniejszych przestępców.

– Będziemy nadal współpracować z europejskimi partnerami w tej kwestii. (...) Najgroźniejsi przestępcy są wyłączeni z tego programu, a tam, gdzie istnieją dowody, że dana osoba planuje popełnić kolejne przestępstwa, pozostanie ona za kratkami – przekazał rzecznik brytyjskiego rządu w rozmowie z Politico.

Polacy wrócą do kraju. Ekspert wskazuje na problem

Dr Paweł Moczydłowski w rozmowie z "Faktem" zwraca uwagę, że Polacy należą do największych grup cudzoziemców przebywających w brytyjskich więzieniach. Jego zdaniem oznacza to, że program może objąć znaczną liczbę naszych rodaków.

Ekspert podkreśla jednocześnie, że sytuacja osób wracających do Polski będzie bardzo różna. Znaczenie będzie miało m.in. to, czy mają rodzinę, mieszkanie, pracę oraz jakiekolwiek wsparcie po powrocie.

– Można przypuszczać, że wrócą do Polski w bardzo różnych warunkach. Ta sytuacja będzie więc bardzo zróżnicowana – tłumaczy.

Moczydłowski zwraca także uwagę na kwestię bezpieczeństwa. Nie wiadomo bowiem, jakie przestępstwa popełnili poszczególni skazani ani jaki jest stopień ich demoralizacji.

– Nie wiadomo, czy popełnili przestępstwo w związku z trudną sytuacją, jaką zastali w Wielkiej Brytanii, czy też już się trochę sprofesjonalizowali. Kaliber zagrożenia jest różny – zaznacza.

"Dziwi mnie, że Polska nie ma tej wiedzy"

Zdaniem kryminologa polskie władze powinny zdobyć informacje dotyczące osób, które po zwolnieniu będą wracały do kraju.

– Mamy dobre relacje z Wielką Brytanią, może nawet lepsze niż dobre. Kanałami dyplomatycznymi może uda się ustalić, że te informacje zostaną przekazane – mówi Moczydłowski.

Ekspert nie kryje przy tym zdziwienia, że Warszawa nie dysponuje jeszcze takimi danymi.

– Dziwi mnie, że Polska nie ma tej wiedzy – przyznaje.

Czy polska policja będzie mogła kontrolować zwolnionych?

Samo zwolnienie z brytyjskiego więzienia nie oznacza automatycznie, że dana osoba po powrocie do Polski będzie mogła zostać objęta specjalnym nadzorem.

Moczydłowski zaznacza, że wszystko zależy od charakteru zwolnienia.

– Jeśli to jest darowanie kary i te osoby wychodzą, to są ludźmi wolnymi. Nad osobami, które stały się normalnymi obywatelami, nie można roztoczyć nadzoru – wyjaśnia.

Polska może jednak pozyskać informacje o osobach wracających z Wielkiej Brytanii i umieścić je w swoich rejestrach. Ekspert przypomina, że policja już teraz prowadzi kartoteki osób skazanych za określone przestępstwa.

Brytyjczycy chcą pozbyć się problemu

Moczydłowski nie uważa, że sama decyzja brytyjskich władz powinna budzić szczególny niepokój. Zwraca uwagę, że zwolnienia mają być rozłożone w czasie, dzięki czemu polskie służby będą miały możliwość przygotowania się do sytuacji.

– Jest czas, żeby się przygotować. Sam fakt, że Polska będzie miała tę sprawę pod kontrolą, jest uspokajający – ocenia.

Ekspert rozumie również motywację brytyjskiego rządu. Przypomina, że w tamtejszych mediach wielokrotnie pojawiały się informacje o przestępstwach popełnianych przez cudzoziemców, w tym Polaków.

– Oburzenie było duże i to był jeden z elementów, który przysłużył się Brexitowi. Dlatego teraz Brytyjczycy chcą się tych ludzi pozbyć. Wcale się nie dziwię, mają do tego prawo – podsumowuje.

Wybrane dla Ciebie