"Takiego brudu na polskim lotnisku nie widziałem". Dziennikarz nie owija w bawełnę

Michał Cessanis, znany dziennikarz podróżniczy, nie krył oburzenia po wizycie w salonie biznesowym na poznańskim lotnisku Ławica. W mediach społecznościowych opublikował dosadne podsumowanie standardów panujących w strefie VIP, poparte zdjęciami zabrudzonych foteli. "No takiego brudu na polskim lotnisku to ja dawno nie widziałem" – grzmi podróżnik. Władze portu zdążyły już zareagować.

.Michał Cessanis
Źródło zdjęć: © Facebook | Michał Cessanis
Edyta Tomaszewska

Saloniki biznesowe (business lounge) na lotniskach z założenia mają być oazą spokoju, komfortu i wyższego standardu dla pasażerów oczekujących na rejs. Często korzystają z nich podróżni klasy biznes oraz osoby, które decydują się na wykupienie płatnego wejścia, licząc na wygodne fotele, przekąski i chwilę relaksu przed lotem.

Rzeczywistość potrafi jednak brutalnie zweryfikować obietnice z folderów reklamowych – o czym boleśnie przekonał się Michał Cessanis, dziennikarz i podróżnik związany m.in. z "National Geographic Traveler" i programem "Dzień Dobry TVN".

Podróżnik podzielił się swoimi wrażeniami z wizyty w Business Executive Lounge na lotnisku Poznań-Ławica. Wstęp do tego miejsca to koszt 139 zł od osoby (chyba że pasażer posiada bilet w klasie biznes lub dedykowany program lojalnościowy).


WIDEO
Niedokończony stadion stał się przekleństwem. Sprowadził giganta na samo dno

Cessanis zacytował oficjalny opis saloniku, który kusi podróżnych hasłem: "Ceniąc ogromną wagę komfortu, spokoju oraz czasu na krótki relaks przed podróżą, oferujemy Pasażerom możliwość korzystania z usług Salonu Business Executive Lounge".

Zderzenie deklaracji z zastaną na miejscu czystością okazało się dla dziennikarza szokujące.

Podróże nie zawsze zostawiają dobre wspomnienia... No takiego brudu na polskim lotnisku to ja dawno nie widziałem – zaczął swój wpis na Facebooku.

Dziennikarz nie przebierał w słowach, opisując stan wyposażenia:

Ja po mojej ostatniej wizycie wiem, że tu długo nie wrócę, bo jak można dopuścić do takiego syfu: niemal każdy fotel i kanapa totalnie brudne, do tego wielomiesięczny brud wżarty w wykładzinę, a jakości jedzenia nawet nie ma co komentować. Serio tak trudno utrzymać jakość, czystość? Sorry, ale kto by chciał odpoczywać w takim miejscu?

Cessanis opublikował także zdjęcia, na których wyraźnie widać poplamione, wysłużone tapicerki foteli. Swój wpis zakończył gorzką puentą wymierzoną w osoby odpowiedzialne za zarządzanie strefą VIP:

"Może kierownik działu usług biznesowych VIP tego lotniska lubi takie klimaty? Ja bym takiemu kierownikowi kupił odkurzacz, mopa i obowiązkowo urządzenie do prania tapicerek. Co za wstyd!"

Wpis dziennikarza wywołał lawinę komentarzy internautów, a na krytykę szybko odpowiedzieli przedstawiciele poznańskiego lotniska. W oficjalnym komentarzu pod postem zespół portu uderzył się w pierś i przeprosił za zaistniałą sytuację:

"Bardzo dziękujemy za sygnał. Opisany stan saloniku zdecydowanie nie odpowiada standardom, jakie chcemy zapewniać naszym pasażerom. Traktujemy tę opinię poważnie i podejmiemy zdecydowane czynności. Przepraszamy za negatywne doświadczenia i dziękujemy za zwrócenie nam uwagi. Będzie nam miło, jeśli w przyszłości, dając nam szansę, ponownie odwiedzi Pan nasz salonik" – przekazał Zespół Poznań Airport.
Wybrane dla Ciebie