Koudelka w wywiadzie udzielonym w siedzibie BIS w Pradze został zapytany o scenariusze dalszej eskalacji ze strony Moskwy. Szef czeskiego kontrwywiadu dopuścił możliwość niewielkiej operacji wymierzonej bezpośrednio w państwo NATO graniczące z Rosją.
To możliwe. Może chodzić o ograniczone wtargnięcie, prowokacje pod fałszywą flagą, masową kampanię wpływu - powiedział Koudelka.
Dodał, że taki scenariusz może rozegrać się "w ciągu miesięcy, nie lat". Jednocześnie zastrzegł, że wiele osób i instytucji robi wszystko, by do tego nie dopuścić.
Jak opisuje "The Guardian", Koudelka uważa, że obecna rosyjska strategia opiera się na zasadzie "eskalować, żeby deeskalować". W jego ocenie Kreml próbuje naciskać na słabe punkty zachodnich społeczeństw, aby ograniczyć ich gotowość do dalszego wspierania Ukrainy.
Oni wierzą, że jeśli wystarczająco mocno eskalują, europejskie państwa zdecydują się nie wspierać Ukrainy - stwierdził szef BIS.
Koudelka zwrócił także uwagę na inny efekt rosyjskich działań hybrydowych.
Teraz każdy pożar albo każda awaria musi być badana przez służby wywiadowcze jako potencjalny atak terrorystyczny, a to jest dla nich dobry rezultat - powiedział.
Opinia z Łotwy
"The Guardian" zaznacza jednak, że nie wszyscy szefowie służb w regionie mówią o bezpośrednim ataku jako o bliskim scenariuszu.
Szef łotewskiej VDD Normunds Mežviets powiedział, że jego służba nie widzi oznak nieuchronnego ataku, choć dostrzega przygotowania Rosji do bardziej zdecydowanych działań w Europie.
Nie jest jasne, czy mają one prowadzić do bezpośredniej operacji militarnej, czy przede wszystkim zwiększać strach i niepewność na Zachodzie.