Zakonnice o ostatnich chwilach życia s. Anastazji. Podziękowały lekarzom

4 października zmarła siostra Anastazja Pustelnik, właściwie Krystyna Pustelnik. Zakonnica należała do Zgromadzenia Córek Bożej Miłości i przez lata była związana z krakowską kuchnią jezuitów. Popularność przyniosły jej książki kulinarne, których sprzedano ponad 4 mln egzemplarzy. Wiadomo, w jakich okolicznościach odeszła.

Siostra AnastazjaSiostra Anastazja
Źródło zdjęć: © Facebook
Maciej Gąsiorowski

Zgromadzenie przekazało informację o śmierci

Siostra Anastazja Pustelnik zmarła w wieku 76 lat. Informację przekazało Zgromadzenie Córek Bożej Miłości. W pożegnalnym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych napisano: "Nasza Siostra Anastazja już w ramionach Ojca".

Krystyna Pustelnik pochodziła z Dylągowej na Podkarpaciu. Jej dzieciństwo naznaczyły trudne doświadczenia. Ojciec zmarł, gdy miała pół roku, a matka odeszła, kiedy siostra Anastazja miała 17 lat. W późniejszych latach związała swoje życie z zakonem.

Jej przepisy trafiły do milionów domów

Przez lata siostra Anastazja pracowała w kuchni krakowskich jezuitów. To właśnie tam rozwijała kulinarną pasję i zapisywała receptury, które później znalazły się w jej książkach. Pierwsza publikacja, "103 ciasta siostry Anastazji", ukazała się w 2001 r.

Zakonnica wydała łącznie 17 książek z przepisami na ciasta, obiady i przetwory. Łączny nakład jej publikacji przekroczył 4 mln egzemplarzy. Poradniki były dostępne między innymi w placówkach Poczty Polskiej i stały się częścią przygotowań do świąt oraz rodzinnych uroczystości.

Ostatnie lata życia siostry Anastazji

W 2018 r. siostra Anastazja przeszła na emeryturę i zamieszkała w klasztorze na krakowskiej Woli Justowskiej. Rok później otrzymała nagrodę Feniks Specjalny za działalność związaną z edukacją kulinarną polskich rodzin.

Zakonnice ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości przekazały, jak wyglądały jej ostatnie chwile życia. Podziękowały także lekarzom.

1 października została przewieziona karetką pogotowia do Szpitala Wojewódzkiego na ul. Wrocławskiej w Krakowie, na oddział kardiologii. Jako jej współsiostry swoją obecnością i modlitwą starałyśmy się towarzyszyć s. Anastazji w ostatnich godzinach jej życia. Dyżurując przy jej łóżku z podziwem patrzyłyśmy na lekarzy i pielęgniarki, którzy z ogromnym oddaniem i troskliwością starali się ulżyć cierpieniom Chorej - czytamy we wpisie na Facebooku.
Wybrane dla Ciebie