Do dramatycznego zdarzenia doszło 27 września (niedziela) na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Kopydłowie. BMW kierował 21-letni Konrad, mieszkaniec gminy Wieluń. Samochód wjechał pod pędzący pociąg.
21-latek zginął na miejscu. Pasażerka samochodu, 16-letnia Hania, przeżyła wypadek i trafiła pod opiekę lekarzy. Jej stan był jednak bardzo ciężki.
Jak przekazał portal kulisy.net, trzy dni po wypadku nadeszła tragiczna wiadomość. -
Bardzo zła wiadomość: zmarła 16-letnia Hania, pasażerka BMW, którym 21-latek z gminy Wieluń wjechał prosto pod pędzący pociąg - poinformowano.
Nastolatka była uczennicą Zespołu Szkół nr 1 w Wieluniu. Z tą samą placówką związany był również 21-letni Konrad, który był jej absolwentem.
"Nie było z nim problemu"
Wypadek w Kopydłowie pochłonął więc życie dwóch młodych osób. Po tragedii portal kulisy.net dotarł do ojca 21-letniego Konrada. - Konrad nie był pijany. Jak szalony też nie jeździł. Nie było z nim problemu. Nigdy nie dostał mandatu za prędkość. Tylko raz, że pasa nie zapiął - zapewniał pan Cezary.
BMW kupił trzy miesiące przed śmiercią. Nastolatka z auta była jego dziewczyną. Oboje jechali przez przejazd, na którym już w przeszłości dochodziło do tragedii.
16 lat temu też ktoś zginął na tym przejeździe. Taki sam wypadek. Nic nie zrobili do tej pory. Gdyby były rogatki, to by nie doszło do tej tragedii. Wiadomo, szlaban opuszczony znaczy, że jedzie pociąg. Nikt się na tory nie będzie pakował. A tak... - dodawał ojciec Konrada.