174 osoby były o krok od tragedii. To on pomógł obezwładnić pilota

Lot FZ1073 linii flydubai z Dubaju do Tel Awiwu 30 września zamienił się w dramatyczną walkę o przetrwanie. Na pokładzie były 174 osoby, a po gwałtownym spadku wysokości i starciu w kokpicie pasażerowie musieli wkroczyć do akcji. Według The Times of Israel, jednym z nich był Tzvika Manes, izraelski biznesmen, który podróżował z rodziną.

.174 osoby były o krok od tragedii. To on pomógł obezwładnić pilota
Źródło zdjęć: © Screen Channel 12
Jakub Artych

Najważniejsze informacje

  • Samolot Flydubai z Dubaju do Tel Awiwu wylądował awaryjnie w Tabuku w Arabii Saudyjskiej.
  • Pasażerowie pomogli załodze opanować napastnika, a dodatkowi piloci przejęli sterowanie maszyną.
  • Po powrocie do Izraela trzy osoby otrzymały pomoc medyczną z powodu lekkich obrażeń.

174 osoby były na pokładzie lotu FZ1073 linii Flydubai z Dubaju do Tel Awiwu, gdy 30 września podczas rejsu doszło do dramatycznego starcia w kokpicie i gwałtownego spadku wysokości samolotu.

Według The Times of Israel jednym z pasażerów, którzy wkroczyli wtedy do akcji, był Tzvika Manes. Izraelski biznesmen podróżował z rodziną, ale w jednej chwili zamiast spokojnie czekać na lądowanie musiał ruszyć w stronę kokpitu i pomóc obezwładnić drugiego pilota.


WIDEO
To był ostatni taki pomnik. Wielka rozbiórka w polskim mieście

Manes opowiadał, że członek załogi dostał się do kokpitu i zobaczył, jak drugi pilot atakuje kapitana. W pewnym momencie ranny pilot wypadł przez drzwi kabiny. Jednocześnie samolot zaczął gwałtownie tracić wysokość.

Samolot zaczął gwałtownie opadać, a pasażerowie zaczęli latać – relacjonował Manes.

W tym momencie Manes nie myślał jeszcze o tym, jak będzie wyglądała jego własna historia w mediach. Najpierw chciał znaleźć córkę. Wyciągnął ją z toalety, a następnie ruszył w stronę kokpitu. Wiedział już, że doszło tam do ataku i że samolot gwałtownie traci wysokość.

Do Manesa dołączyło dwóch innych izraelskich pasażerów. Jednym z nich był Yaniv Hayun, który w pewnym momencie dostał się do sterów i próbował wyprowadzić maszynę z gwałtownego zniżania. Drugi z mężczyzn również uczestniczył w obezwładnianiu napastnika.

Trzech z nas rzuciło się na niego ze wszystkich sił i związaliśmy go słuchawkami – relacjonował Manes. Według jego słów samo obezwładnienie trwało około 20–25 minut.

Manes mówił, że w pewnym momencie naprawdę sądził, że nie przeżyje. Całe zdarzenie porównał do "filmu grozy". Jednocześnie podkreślał, że pasażerowie nie mieli czasu na długie zastanawianie się. Trzeba było reagować natychmiast, bo sytuacja zmieniała się z sekundy na sekundę.

To był bardzo trudny scenariusz – powiedział w rozmowie z Channel 12.

Tzvika Manes na co dzień nie ma nic wspólnego z lotnictwem. Jest biznesmenem i menedżerem izraelskiego rynku finansowego, związanym z Barak Capital Underwriting.

Tego dnia Manes nie był jednak biznesmenem siedzącym w samolocie i obserwującym wydarzenia z boku. Był ojcem, którego dzieci znajdowały się na pokładzie, pasażerem słyszącym krzyki z kokpitu i człowiekiem, który w ciągu kilku sekund musiał zdecydować, czy wkroczyć do środka. – Były momenty, kiedy myślałem, że z tego nie wyjdę - przyznawał.

Pasażerowie wrócili do Izraela

Wśród osób, które pomagały podczas incydentu, był Asaf. Na lotnisku Ben Guriona pojawił się z plamami krwi na spodniach. Podkreślał jednak, że nie działał sam.

To nie tylko moja zasługa. Lekarz zajął się rannym kapitanem, a dwóch innych pilotów przejęło sterowanie samolotem. My obezwładniliśmy napastnika – mówił dla maariv.co.il.

Mężczyzna zaznaczył, że pasażerowie i członkowie załogi szybko związali napastnika, choć początkowo nie było wiadomo, czy uda się zakończyć walkę.

Nie jestem bohaterem Izraela. Ludzie, którzy byli ze mną, dokonali bohaterskich czynów, a pasażerowie zachowali się wzorowo – powiedział. Dodał, że po całym zdarzeniu część osób obawiała się nawet wejścia na samolot ratunkowy.

Flydubai poinformowała, że samolot został bezpiecznie skierowany do Tabuku, a wszyscy pasażerowie i członkowie załogi przeżyli. Przewoźnik wysłał do Arabii Saudyjskiej dwie maszyny zastępcze, które miały zabrać podróżnych do Izraela. Firma przekazała, że przyczyny i motywy zdarzenia nie są jeszcze znane i zostaną ustalone w ramach oficjalnego dochodzenia.

Wybrane dla Ciebie