21-latek zadzwonił do ojca przed egzekucją. Ujawniono nagranie

Alireza Raisi odbył ostatnią rozmowę telefoniczną z ojcem z więzienia w Isfahanie. 21-latek został stracony w związku ze styczniowymi protestami w Iranie. Jak opisuje "New York Post", nagranie rozmowy ujawnia dramatyczne chwile tuż przed egzekucją.

21-latek brał udział w protestach. Został skazany na śmierć21-latek brał udział w protestach. Został skazany na śmierć
Źródło zdjęć: © Facebook, Getty Images | ZipZapic.com
Anna Wajs-Wiejacka

Najważniejsze informacje

  • Alireza Raisi rozmawiał z ojcem tuż przed wykonaniem wyroku śmierci.
  • Mężczyzna został skazany za udział w styczniowych protestach w Isfahanie.
  • Organizacje praw człowieka zarzuciły władzom przeprowadzenie pozorowanych procesów i wymuszanie zeznań.

Raisi dzwonił z więzienia w Isfahanie, gdzie przebywał przed egzekucją. Jego ojciec przez łzy powtarzał, że nie jest w stanie mu pomóc. 21-latek odpowiadał spokojnie i próbował pocieszyć swojego rodzica, mimo że wiedział, iż za chwilę zostanie zabrany na miejsce wykonania wyroku.

– Wybacz mi! Wybacz mi! – mówił ojciec Raisiego, dodając, że nic nie może dla niego zrobić. Syn odpowiedział, że jest z niego dumny pod każdym względem. Ojciec odwzajemnił te słowa, choć nie był w stanie powstrzymać płaczu.


WIDEO
Ile Amerykanie wydali na wojnę w Iranie? Wyliczenia są bezlitosne

Jak relacjonuje "New York Post", Raisi poprosił ojca, by nie płakał, i polecił mu przekazać pozdrowienia wujowi. Powiedział również, że będzie czuwał nad swoim kuzynem Raminem Raisim, który zginął 9 stycznia podczas protestu w dzielnicy Baharestand w Isfahanie. Jak opisuje "New York Post", 21-latek chciał zrobić wszystko, by ulżyć ojcu w cierpieniu.

Mężczyznę powieszono w ubiegłym tygodniu razem z 25-letnim Alirezą Sepahim. Drugi ze skazanych wziął ślub przez telefon, przebywając w więzieniu, zaledwie kilka godzin przed egzekucją. Obaj należeli do grupy kilkunastu osób oskarżonych o zabicie czterech członków irańskich sił bezpieczeństwa podczas demonstracji na placu Shahid Alikhani w Isfahanie.

Zarzuty wobec procesu w Iranie

Organizacje broniące praw człowieka uznały procesy za pozorowane. Według doniesień skazani mieli być poddawani brutalnym torturom, aby wymusić na nich przyznanie się do winy. Jak podał portal Iran International, rodzinom Raisiego i Sepahiego nie pozwolono również pochować bliskich w ich rodzinnych miejscowościach.

Sprawę skomentowała irańska dziennikarka Masih Alinejad. "Oto, co Republika Islamska nazywa sprawiedliwością: 18 dni tortur. Porażenia prądem. Wymuszone przyznanie się do winy. Proces trwający kilka minut. Apelacja odrzucona w mniej niż 48 godzin. Szubienica zbudowana obok kata ze Strażników Rewolucji" – napisała we wpisie opublikowanym w serwisie X. Dodała, że władze sądzą, iż egzekucje położą kres protestom, podczas gdy w rzeczywistości wywołują coraz większy gniew społeczny.

Wybrane dla Ciebie