We wtorek 6 października przed godz. 11 pracujący w Szwecji członek rodziny otrzymał wiadomość od Piotra C. Z jej treści wynikało, że wydarzyło się coś złego oraz że jego matka i on nie żyją.
– Piotrek wysłał wiadomość do mojego męża, że stało się coś strasznego i że mama i on już nie żyją – mówi "Faktowi" synowa pani Genowefy C.
Synowa Genowefy C. pojechała wtedy do domu w Zagórzu razem ze swoją matką. Początkowo przypuszczała, że starsza kobieta mogła potrzebować pomocy z powodu problemów zdrowotnych.
Rozbił Mercedesa i uciekł. Był pijany. Policja ujawnia wiek kierowcy
Na piętrze budynku znalazła Genowefę C. leżącą na podłodze. Jej matka, która jest pielęgniarką, sprawdziła puls, jednak nie udało się już pomóc 73-latce. Rodzina wezwała policję. Kobieta odnalazła także list, w którym Piotr C. miał napisać, że do zabójstwa doszło dzień wcześniej, 5 października, o godz. 10.45. Mężczyzna miał wspomnieć również o kremacji, której – według listu – życzyli sobie oboje.
Podejrzany uciekł do lasu
Z ustaleń rodziny wynika, że Piotr C. opuścił posesję około 20 minut przed przyjazdem swojej bratowej. Policjanci rozpoczęli poszukiwania i po kilku godzinach odnaleźli 49-latka w lesie. Mężczyzna miał przy sobie nóż. Bliscy podejrzewają, że planował także odebrać sobie życie, ale ostatecznie tego nie zrobił.
Drugi list miał znaleźć patrol policji. Rodzina nie zna jego treści, a śledczy nie ujawniają na tym etapie, co napisał zatrzymany. Prokuratura planuje przeprowadzić z nim czynności w czwartek. Piotr C. najpewniej usłyszy zarzut zabójstwa matki.
Wyniki sekcji zwłok Genowefy C.
Prokurator Tomasz Waszczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie, przekazał "Faktowi", że sekcja zwłok wykazała dwie rany kłute w rejonie klatki piersiowej. Biegli uznali, że mogło je spowodować ostre narzędzie, prawdopodobnie nóż.
Motyw zbrodni pozostaje nieznany. Krewni i sąsiedzi wspominali o pogłoskach dotyczących hazardu oraz długów, ale podkreślali, że nie mieli wiedzy o takich problemach Piotra C. Opisywali go jako osobę spokojną, która w przeszłości uprawiała sport i nie piła alkoholu ani nie paliła.
Bliscy zauważyli zmianę w jego zachowaniu po wyjeździe do Holandii około 10 lat temu. Mężczyzna pracował tam w branży budowlanej. Podczas późniejszych wizyt w rodzinnej miejscowości coraz bardziej się izolował i unikał rozmów. Sąsiedzi pamiętali go wcześniej jako mieszkańca Zagórza znanego pod pseudonimem Pedro, który trenował piłkę.
Sąsiedzi wspominają Genowefę C.
Mieszkańcy Zagórza opisywali Genowefę C. jako życzliwą i religijną kobietę. W przeszłości pracowała jako ekspedientka. Sąsiadka w rozmowie z "Faktem" relacjonowała, że starsza kobieta cieszyła się z przyjazdów syna z zagranicy. Piotr C. miał wtedy pomagać w domu, między innymi rąbać drewno i robić zakupy.
Policja nadal zabezpiecza posesję przy ul. Piłsudskiego. Rodzina Genowefy C. chce poznać przyczynę ataku. Krewni przekazali, że nieruchomość była zapisana na Piotra C. i że wcześniej nie słyszeli o jego agresywnym zachowaniu wobec matki.