Cel Putina na 2030 rok? "Chce osiągnąć gotowość do eskalacji"

Na mocy nowego dekretu Władimira Putina rosyjska armia została powiększona do 1,56 mln żołnierzy. Do zmian w rozmowie z "Rzeczpospolitą" odniósł się ppłk. rez. Maciej Korowaj z Instytutu Wschodniej Flanki. - Rosja buduje scenariusz, który pozwala jej nie tylko kontynuować wojnę z Ukrainą (...) - ocenił ekspert.

Komentuje ruchy Rosji. Komentuje ruchy Rosji.
Źródło zdjęć: © Getty Images
Mateusz Domański

Rosja po raz kolejny zwiększa liczebność swojej armii. Zgodnie z najnowszym dekretem szeregi Sił Zbrojnych mają powiększyć się o następne 15,5 tys. żołnierzy. To już czwarta taka decyzja podjęta w tym roku. Jednocześnie rosną wydatki Moskwy na wojsko.

Jak informuje Reuters, w 2027 roku Rosja ma przeznaczyć na obronność 17,1 bln rubli, czyli ponad 200 mld dolarów. To kwota ponad czterokrotnie wyższa od polskich wydatków i aż o 27 proc. większa od wcześniejszych założeń, które mówiły o 13,5 bln rubli. W sumie w latach 2027–2029 Kreml planuje wydać na cele obronne około 50 bln rubli.

Ppłk. rez. Maciej Korowaj z Instytutu Wschodniej Flanki w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ocenił, że to nie będzie ostatnie powiększenie rosyjskiej armii.

Spodziewam się wzrostu o co najmniej 300–400 tys. żołnierzy do 2030 r. Takich skoków o 30, 40 czy 50 tys. będzie więcej. To jest mobilizacja krocząca. Problem polega na tym, że na Zachodzie wszyscy patrzą na Rosję przez pryzmat krótkotrwałego okna decyzyjnego. Moje doświadczenie sugeruje, że na ten kraj trzeba patrzeć w znacznie szerszym horyzoncie czasowym - zaznaczył.

Jednocześnie stwierdził, że "Rosja buduje scenariusz, który pozwala jej nie tylko kontynuować wojnę z Ukrainą, ale też gromadzi zasoby pozwalające na eskalację na innych teatrach działań".

Za tymi zdolnościami idzie gigantyczny budżet, który mimo innych potrzeb państwa pozostaje absolutnym priorytetem. Z tych 1,5 mln żołnierzy, około 750 tys. jest bezpośrednio zaangażowanych w wojnę - oni się przygotowują, odtwarzają zdolności lub bezpośrednio walczą - kontynuował ekspert.

"Ani on, ani my nie jesteśmy jeszcze gotowi na ostateczne starcie"

Korowaj pokusił się również o opinię, że Putin "boi się przedwczesnej eskalacji z NATO".

On robi wszystko, aby nie dopuścić do sytuacji podbramkowej i nie zostać postawionym przed faktem dokonanym. Chce osiągnąć gotowość do eskalacji na własnych warunkach gdzieś w okolicach 2030 r. Warto zauważyć, że nieeskalowanie to obecnie wspólny cel Putina i NATO. Ani on, ani my nie jesteśmy jeszcze gotowi na ostateczne starcie - podkreślił.

Ekspert uważa, że Zachód, w tym Polska, powinien wykorzystać najbliższe lata przede wszystkim na równomierny rozwój w kontekście bezpieczeństwa.

Wybrane dla Ciebie