USA dzielą sojuszników NATO? Kilka państw bez zaproszenia do Polski

Wielka Brytania, Francja i państwa bałtyckie nie zostały zaproszone na planowane w Polsce spotkanie części członków NATO – donosi portal Politico. Meeting ma dotyczyć przyszłości Sojuszu. Inicjatywa budzi pytania o to, czy administracja Donalda Trumpa zaczyna dzielić sojuszników na bardziej i mniej lojalnych wobec USA.

Zdjęcie ze szczyty NATO w StambuleZdjęcie ze szczyty NATO w Stambule
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2026 Getty Images
Rafał Strzelec

Spotkanie w Polsce organizuje Elbridge Colby, szef polityki Pentagonu. Ma ono być kolejną rozmową w mniejszym gronie państw NATO. Wcześniej uczestniczyły w niej Norwegia, Szwecja, Finlandia, Polska, Niemcy i Holandia.

Według dyplomatów celem grupy nie jest rozbijanie Sojuszu. Uczestnicy mają przygotowywać propozycje dotyczące przyszłości NATO. Następnie mają one trafić pod obrady wszystkich państw członkowskich.

Problemem jest jednak lista zaproszonych. Politico informuje, że pominięto między innymi Wielką Brytanię i Francję. Nie zaproszono także państw bałtyckich. Wszystkie odgrywają ważną rolę w NATO i należą do państw mocno inwestujących w obronność.

Część dyplomatów zastanawia się więc, jakie są kryteria wyboru uczestników. Jeden z przedstawicieli niewymienionego państwa przyznał, że jego kraj robi wszystko, czego oczekuje od niego administracja USA. Mimo to nie otrzymał jasnych informacji o celu spotkań.

W tle jest coraz bardziej napięta relacja Trumpa z NATO. Prezydent USA od dawna krytykuje europejskich sojuszników. Zarzuca im między innymi zbyt niskie wydatki na obronność, choć część państw, w tym Niemcy, zwiększyła wydatki do wymaganego poziomu PKB. "Zawsze uważałem NATO za ulicę jednokierunkową – my wydajemy setki miliardów dolarów rocznie, aby chronić te same państwa, a one nic dla nas nie robią, szczególnie w sytuacji kryzysowej" – pisał Trump na platformie Truth Social.

Administracja Trumpa mówi o potrzebie współpracy z "modelowymi sojusznikami". Sekretarz obrony Pete Hegseth ostrzegał, że państwa, które nie wspierają interesów USA, mogą ponieść konsekwencje.

Jak podaje Politico, już w kwietniu pojawiły się informacje o planach stworzenia przez Biały Dom swoistej "listy" sojuszników. Miała ona służyć rozróżnieniu państw, które spełniają oczekiwania Trumpa, od tych, które tego nie robią.

Colby przekonuje jednak, że celem jego inicjatywy jest wzmocnienie NATO. Jego zdaniem mniejsza grupa może szybciej wypracowywać konkretne rozwiązania. Potem mają one służyć całemu Sojuszowi.

Nie wszyscy są jednak przekonani do tego pomysłu. Jeden z dyplomatów ostrzegł, że podział NATO na "dobrych" i "złych" sojuszników byłby niebezpieczny dla USA. Dla Europy, jak ocenił, może mieć jeszcze poważniejsze konsekwencje. Inny dyplomata z państwa zaproszonego wskazał, że celem nie jest rozbijanie NATO. – To może być silnik zmian dla całego sojuszu –ocenia w rozmowie z Politico. Przyznał jednak, że część sojuszników jest sfrustrowana brakiem zaproszenia. ". Dotyczy to zwłaszcza państw, które osiągnęły lub przekroczyły cele dotyczące wydatków na obronność wyznaczone przez administrację Trumpa" – wskazuje Politico.

Wybrane dla Ciebie