Dosadna wiadomość do kurierów. "Wystarczy zadzwonić jeden raz"

Wojna między kurierami a odbiorcami przesyłek to temat rzeka. Jedni narzekają na brak kontaktu i awiza "z automatu", drudzy – na brak szacunku do ich czasu pracy. Pewni mieszkańcy postanowili w dość uszczypliwy sposób poinstruować dostawców, jak działa domofon. Reakcja kuriera doskonale pokazuje drugą stronę medalu.

.Dosadna wiadomość do kurierów. "Wystarczy zadzwonić jeden raz"
Źródło zdjęć: © Facebook | Jestem kurierem, więc rzucam paczkami
Edyta Tomaszewska

Zakupy przez internet stały się naszą codziennością, a kurierzy – jednymi z najczęściej widywanych gości pod polskimi drzwiami. Mimo to relacje na linii zamawiający–dostawca bywają napięte. Przekonali się o tym użytkownicy mediów społecznościowych po publikacji zdjęcia nietypowej wiadomości wywieszonej na skrzynce pocztowej.

Autor bloga "Jestem kurierem, więc rzucam paczkami" opublikował zdjęcie z jednego z doręczeń. Zmęczeni ciągłym dobijaniem się do drzwi lokatorzy postanowili powiesić w foliowej koszulce oficjalny apel zatytułowany po prostu: "Do Kurierów".

Autorzy kartki nie szczędzili sarkazmu i postanowili wyłożyć dostawcom podstawy fizyki i działania domowej elektroniki:


WIDEO
Rozbił Mercedesa i uciekł. Był pijany. Policja ujawnia wiek kierowcy

"Może nie jest to jasne, ale naciśnięcie tego czarnego klawisza poniżej uruchamia dzwonek. Dzwonek jest wewnątrz, więc nie powinno Was dziwić, że go nie słyszycie, stojąc na zewnątrz" – czytamy na kartce.

Dalej domownicy wytoczyli jeszcze cięższe działa metaforyczne:

"Ale ręczymy, że on naprawdę dzwoni. To trochę jak z powietrzem – nie widać go, a ono jest! Zapewniamy, że wystarczy zadzwonić jeden raz i poczekać, bo my w tym czasie biegniemy do Was po paczuszkę".

Wiadomość podpisali: "Pracujący na zmiany i chcący się czasem wyspać domownicy".

Choć intencją mieszkańców było uniknięcie natarczywego hałasu, z perspektywy kierowcy sprawa wygląda zupełnie inaczej. Kurier, który opublikował zdjęcie, błyskawicznie zgasił entuzjazm autorów kartki, opisując prozę swojej codziennej pracy.

Zauważył, że gdy zadzwoni się tylko raz i nikt nie otworzy, ci sami klienci potrafią później wydzwaniać z pretensjami i krzykiem, twierdząc, że cały dzień byli w domu i nikt do drzwi nie puknął.

"A jak zadzwonisz raz i nikt nie wyjdzie, to potem wydzwania i się pruje" – skomentował kurier.

Sytuacja po raz kolejny obnażyła zderzenie dwóch zupełnie różnych światów. Z jednej strony są mieszkańcy, którzy cenią spokój i sen, a natarczywe dobijanie się do drzwi traktują jak brak kultury. Z drugiej strony stoją kurierzy, którzy na każde doręczenie mają zaledwie kilkadziesiąt sekund, a długa bezczynność pod drzwiami po pojedynczym dzwonku grozi lawiną opóźnień na trasie liczącej ponad sto adresów.

Wybrane dla Ciebie