Kurier zaparkował na miejscu wójta. Za wycieraczką czekała kuriozalna wiadomość

Codzienna praca kuriera to nieustanna walka z czasem i brakiem wolnych miejsc postojowych. Czasem jednak próba zaparkowania pod urzędem może skończyć się zderzeniem z urzędniczą surowością i… bezprecedensową kreatywnością. Przekonał się o tym jeden z kurierów, który pod urzędem gminy zajął "miejsce wójta". Zostawiona za szybą kartka wprawia w osłupienie.

.Kurier zaparkował na miejscu wójta. Za wycieraczką czekała kuriozalna wiadomość
Źródło zdjęć: © Facebook, Jestem kurierem, więc rzucam paczkami
Edyta Tomaszewska

O tym, że praca kuriera w Polsce bywa pełna absurdów, najlepiej świadczą wpisy publikowane na popularnym profilu "Jestem kurierem, więc rzucam paczkami". Mężczyzna pracujący w jednej z firm kurierskich regularnie dzieli się tam perypetiami z tras, dziwnymi zachowaniami klientów czy konfliktami parkingowymi.

Tym razem autor profilu opublikował zdjęcie wydrukowanej kartki, którą kurier firmy DPD znalazł przy swoim pojeździe po próbie doręczenia przesyłki. Podpis pod zdjęciem był krótki: "To gdzie ja mam parkować".

Z treści wiadomości wynika, że kierowca busa dostawczego stanął na terenie urzędu gminy w miejscu przeznaczonym dla wójta. Reakcja była natychmiastowa i stanowcza, choć forma pozostawia wiele pytań.

"Do kuriera: zakaz parkowania na miejscu wójta na terenie urzędu. Każda rozpoczęta godzina parkowania na terenie urzędu gminy przez osoby nieupoważnione to koszt 50 zł, płatne blikiem"

Wiadomość została wydrukowana i wytłuszczona, jednak największą konsternację budzi jej finał. O ile zakazy postoju na miejscach służbowych nie są niczym nowym, o tyle stawka 50 zł za godzinę egzekwowana w formie "przelewu na BLIK" brzmi jak żart rodem z komedii Stanisława Barei.

Dostawcy przesyłek codziennie wykonują po kilkadziesiąt, a w szczytach sezonu nawet ponad sto doręczeń. W centrach miast, ale też w mniejszych gminach pod budynkami użyteczności publicznej, znalezienie wolnego miejsca postojowego na 2–3 minuty graniczy z cudem. Wielu kierowców staje więc na chwilę "na awaryjnych" lub w miejscach nie do końca do tego przeznaczonych.

W tym przypadku kurier najprawdopodobniej przywiózł korespondencję lub zamówienie do samego urzędu. Zamiast wyrozumiałości spotkał się jednak z groźbą nałożenia "opłaty".

Prawnie tego typu "mandaty" i wezwania są oczywiście pozbawione jakiejkolwiek mocy wykonawczej. Płatne strefy parkowania czy parkingi gminne mogą funkcjonować wyłącznie w oparciu o jasny, uchwalony regulamin, cennik zatwierdzony przez radę gminy oraz sformalizowany system biletowy lub rejestracyjny. Żaden urzędnik ani administrator terenu nie ma prawa nakładać samowolnych kar finansowych na kartce z drukarki ani tym bardziej żądać przekazywania pieniędzy za pośrednictwem prywatnych kodów BLIK.

Wybrane dla Ciebie