"Jakby ktoś mi napluł w twarz". Spór o teren nad jeziorem Śniardwy
Mazurska Służba Ratownicza po latach pracy musiała opuścić swoją bazę nad jeziorem Śniardwy w Okartowie. W piątek teren przejęła gmina Pisz. – Jak się czuję? Jakby ktoś mi napluł w twarz – mówił Marek Kwasowiec, wicekomandor Mazurskiej Służby Ratowniczej.
W piątek zakończyło się przejęcie przez komornika nieruchomości w Okartowie (woj. warmińsko-mazurskie). W tym miejscu, nad jeziorem Śniardwy znajdowała się baza dla ratowników z Mazurskiej Służby Ratowniczej.
Od 2021 r. nie mieli już umowy dzierżawy. Spór z gminą Pisz trafił do sądu, a w 2024 r. zapadł wyrok nakazujący ratownikom opuszczenie terenu. - Nie zejdziemy z placu. Jak się czuję? Jakby ktoś mi napluł w twarz - mówił wicekomandor Mazurskiej Służby Ratowniczej.
Marek Kwasowiec podkreślał, że od 30 lat pracuje jako wolontariusz i obawia się o bezpieczeństwo osób korzystających z jeziora. Jego zdaniem położenie bazy miało kluczowe znaczenie dla szybkości dotarcia ratowników do poszkodowanych.
Absolwentka Dziennikarstwa i medioznawstwa, Europeistyki oraz Architektury przestrzeni informacyjnych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynała od stażu w “Gazecie Wyborczej”, następnie ruszyła w podróż po Europie w ramach programu Erasmus. Najchętniej pisze o problemach życia codziennego. W jej żyłach płyną hektolitry kawy, które napędzają ją do pracy. Prywatnie miłośniczka romansów, yogi, Formuły 1 i ośmiotysięczników.